Rywalizacja w angielskiej bramce - kto na mundial 2018?

Samotnie obserwując mecz spod własnego pola bramkowego przypomina zesłańca. Kiedy drużynie nie idzie, to właśnie na niego spada największa krytyka. Nie może popełnić błędu – jest niczym cerber strzegący wrót do przestrzeni zwanej bramką. Ten opis z pewnością nie zachęca młodych adeptów futbolu do zostania bramkarzem. I właśnie z obsadą tej pozycji Anglicy od zawsze mieli poważne problemy. Teraz selekcjoner Gareth Southgate także ma dylemat: czy należy dokonać w drużynie narodowej zmiany między słupkami na niespełna rok przed piłkarską imprezą czterolecia?

Od czasów legendarnych Gordona Banksa, Raya Clemence’a i Petera Shiltona Anglicy wciąż nie mogą doczekać się wybitnego specjalisty od łapania piłki. Kibice kadry Trzech Lwów przeklinali rok 1990, kiedy to 41-letni (!) rekordzista kraju pod względem występów w narodowych barwach postanowił odłożyć rękawice i zakończyć bogatą karierę. Od tego momentu w angielskiej bramce panuje wakat, choć wielu bramkarzy próbowało już zasypać dziurę po Shiltonie. Przepadali Davidowie Seaman i James oraz Paul Robinson, po których spodziewano się zdecydowanie więcej, ale także Ci, którzy musieli grać z konieczności, jak na przykład Robert Green czy Scott Carson.

Na dziesięć miesięcy przed rosyjskimi mistrzostwami świata, na które Synowie Albionu zmierzają pewnym krokiem, Gareth Southgate ma nie lada problem. Dotychczas niekwestionowanym nr 1 w angielskiej bramce był Joe Hart. Wychowanek Shrewsbury Town, który w kadrze rozegrał już 71 spotkań, w ostatnim czasie nie ma jednak najlepszej prasy. Tuż po tym, jak na Wyspy przybył Pep Guardiola, rozpoczęła się prawdziwa gehenna 29-letniego wówczas golkipera. Kataloński menedżer nie chciał Harta w swoim zespole, tłumacząc tę zaskakującą dla wielu decyzję faktem, iż Joe nie najlepiej gra nogami.


The Citizens postanowili zatem wypożyczyć niechcianego przez szkoleniowca bramkarza do włoskiego Torino. Pomimo dobrego początku, Półwysep Apeniński nie okazał się być dla Harta najszczęśliwszym miejscem. Il Toro tracili mnóstwo bramek, a Anglik często zaliczał spektakularne wpadki…


Powrót na Etihad Stadium także nie wchodził w rachubę, więc tym razem działacze City zdecydowali się wypożyczyć Harta do West Hamu United. I w zasadzie od tego momentu rozpoczęła się polemika dotycząca obsady angielskiej bramki na przyszłorocznym mundialu. Pierwsze dwie kolejki w wykonaniu Młotów były, najdelikatniej mówiąc, dalekie od ideału. Defensywa drużyny Slavena Bilicia nie pomagała 30-letniemu golkiperowi i wespół dopuścili do utraty aż siedmiu bramek (czterech z Manchesterem United i trzech z Southampton FC – przyp. red.). Inna sprawa, że postawa samego Harta w inauguracyjnych spotkaniach także nie napawa optymizmem. Doświadczony bramkarz, który miał być wartością dodaną, póki co nie sprawia wrażenia fachowca mogącego uratować swojej ekipie kilka punktów w sezonie. Zresztą w 2. kolejce Joe przegrał bezpośredni pojedynek z kontrkandydatem do gry w reprezentacyjnej bramce – Fraserem Forsterem. Southampton pokonał West Ham 3:2 i to były piłkarz Celticu zebrał po sobotnim pojedynku lepsze recenzje, głównie za świetne interwencje przy strzałach Diafry Sakho czy Javiera “Chicharito” Hernándeza. Zresztą już wcześniej mówiło się, że to Forster powinien w niedalekiej przyszłości zastąpić w kadrze Harta.

Doskonale znane powiedzenie “gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” może również znaleźć zastosowanie przy batalii o miejsce między słupkami angielskiej bramki. Jack Butland, golkiper Stoke City, podobnie jak wspomniana dwójka, ma już za sobą udział w wielkiej imprezie. Podczas EURO 2012 jako dziewiętnastolatek pełnił rolę bramkarza nr 3, zastępując kontuzjowanego Johna Ruddy’ego i już wtedy zbierał niezbędne doświadczenie na arenie międzynarodowej. Gdyby nie kontuzje, z pewnością znalazłby się także wśród powołanych na mundial w Brazylii i zeszłoroczne EURO we Francji. Teraz wygląda na to, że uda mu się pogodzić dwóch rywali w walce o narodowy prymat – tym bardziej, że wraz z obecnym selekcjonerem Synów Albionu pracował jeszcze gdy ten był opiekunem angielskiej młodzieżówki.

The Potters w pierwszych dwóch seriach gier nie zachwycili. Pierwsze spotkanie zespół Marka Hughesa przegrał z Evertonem 0:1, drugie natomiast wygrał w identycznym stosunku z Arsenalem. Niespodziewany triumf nad Kanonierami nie byłby jednak możliwy bez pomocy arbitrów, który nie zauważyli dwóch przewinień w polu karnym gospodarzy, ale również świetnej postawy Butlanda. Już przed dwoma sezonami udowodnił, że nie bez kozery nazywany jest najbardziej utalentowanym angielskim golkiperem od wielu lat. Wówczas w barwach Stoke rozegrał 31 ligowych spotkań, w których kapitulował zaledwie 37 razy. Poprzednie rozgrywki zrujnowała mu kontuzja, ale teraz w opinii brytyjskich ekspertów ma szansę na to, by w końcu zaprezentować pełnię możliwości, nie tylko na boiskach Premier League. Podczas gdy konkurenci Butlanda często popełniają błędy (jak choćby spektakularne pomyłki Harta z ćwierćfinałowego meczu EURO 2016 przeciwko Islandii), 24-latek pozostaje w pełni skoncentrowany.


Wielkim atutem wychowanka Birmingham City jest także spokój. Mimo młodego wieku Butland stara się być liderem nie zawsze dobrze dysponowanej defensywy Stoke. Kiedy ogląda się go w akcji, bije od niego niesamowita charyzma tak potrzebna klasowemu bramkarzowi. Przede wszystkim jednak ma istotną przewagę nad swoimi rywalami – w przeciwieństwie do Harta czy Forstera, w niego od początku wierzono. Po tym, jak z Britannia Stadium odszedł Asmir Begović, Mark Hughes postawił sprawę jasno: jeżeli tylko zdrowy będzie Butland, bluza z nr 1 należeć będzie do niego.


Joe Hart nie od zawsze mógł liczyć na podobny komfort w Manchesterze City. Mimo że bramkarzem The Citizens jest od 2006 roku, dopiero po czterech latach zaufano mu na tyle, by mógł poczuć się pewniakiem do gry w ekipie Obywateli. Swego czasu przy Ashton New Road woleli postawić na starszego o 11 lat Irlandczyka Shaya Givena niż dać szansę obiecującemu młodzieńcowi.

Podobną sytuację na St James’ Park przeżywał swego czasu Fraser Forster. Po licznych tułaczkach w klubach Football League (m.in. Stockport County, Bristol Rovers) talent golkipera dostrzegli wreszcie działacze Celticu i wykupili go w 2012 roku po dwuletnim wypożyczeniu. Dopiero znakomita gra w lidze szkockiej i Champions League (pamiętne boje The Bhoys z Barceloną – przyp. red.) sprawiły, że po Forstera sięgnęło Southampton i dało szansę zaistnieć w rodzimym futbolu.

Wspomniana trójka to oczywiście nie jedyni kandydaci do wyjazdu na Mistrzostwa Świata 2018. Po dobrym początku w wykonaniu West Bromwich Albion sporo ciepłych słów poświęca się Benowi Fosterowi, a kapitalny sezon ma za sobą Tom Heaton – bramkarz nr 3 podczas Mistrzostw Europy w Francji.


Z kolei Jordan Pickford na polskim EURO U-21 udowodnił, że 30 mln £ to dobrze wydane pieniądze przez Everton.


Kandydatów jest zatem sześciu, miejsca trzy, a bramka tylko jedna. Southgate nie powinien jednak narzekać, bowiem takiej rywalizacji o miejsce między słupkami w kadrze Synów Albionu nie było prawdopodobnie nigdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *