DHg-Ej1XYAM6NM3

W ciągu kilku ostatnich okienek transferowych reprezentanci Polski byli mocno rozchwytywani przez włoskie kluby, które często wyprzedzały konkurentów z innych zakątków Europy i sprowadzały do siebie naszych rodaków. Także tego lata pokaźna grupa zawodników wychowanych w kraju nad Wisłą zameldowała się na Półwyspie Apenińskim, ale ich piłkarski miesiąc miodowy szybko dobiegł końca. Na ten moment większość Biało-Czerwonych albo siedzi na ławce rezerwowych, albo w ogóle nie mieści się w meczowej osiemnastce swoich zespołów. Nie tak miał wyglądać podbój Italii w wykonaniu kandydatów do gry w kadrze Adama Nawałki…

Zaczynamy od tych, którzy teoretycznie powinni mieć najwięcej do powiedzenia w swojej drużynie, a więc Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego. Ten pierwszy znaczną część poprzedniego sezonu spędził jednak na leczeniu kontuzji, przez co wypadł z rotacji trenera Maurizio Sarriego. Po powrocie z rehabilitacji wychowanek Rozwoju Katowice albo przesiadywał na ławce rezerwowych, albo wchodził na murawę w samych końcówkach spotkań. Zieliński natomiast często jest we Włoszech chwalony, ale na regularną grę również nie może liczyć. Sarri najczęściej wystawia go w pierwszym składzie na mecze ze słabszymi rywalami, a gdy na horyzoncie pojawia się starcie z bardziej wymagającym rywalem, 25-krotny reprezentant Polski z reguły obserwuje je z perspektywy linii bocznej. Przykład? Oba mecze IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Niceą, które 23-letni pomocnik rozpoczynał na ławce, a na boisku meldował się dopiero w drugiej części gry.

Źródło: SSC Napoli
Źródło: SSC Napoli

Najwięcej naszych Orłów reprezentuje obecnie barwy Sampdorii. Pierwszy w Genui zameldował się Karol Linetty, potem dołączył do niego Bartosz Bereszyński, a tego lata Blucerchiati zakupili jeszcze Dawida Kownackiego. Na w miarę regularne występy może liczyć właściwie tylko Linetty, który i tak korzysta głównie z luki, jaką spowodowała kontuzja doświadczonego Paragwajczyka Edgara Baretto. Wychowanek Lecha Poznań na początku swojej przygody z Dorią zbierał wiele pochwał, jednak z czasem wyhamował, a co gorsza nie bronią go już statystyki. W poprzednim sezonie środkowy pomocnik ze Żnina wystąpił w 35 ligowych meczach Sampy, w których wypracował tylko jedną bramkę i zanotował cztery asysty

Mimo tego pozycja Linettego w zespole ze Stadio Luigi Ferraris jest o niebo lepsza od tej Bartosza Bereszyńskiego. Prawy obrońca przegrał rywalizację z Jacopo Salą, a latem został wystawiony na listę transferową (mówiło się m.in. o zainteresowaniu Udinese Calcio i Hellasu Verona – przyp. red.). Koniec końców były piłkarz Legii Warszawa pozostał w klubie ze stolicy Ligurii, bo Vincent Laurini, który był celem numer jeden genueńskich działaczy, ostatecznie trafił do Fiorentiny.


Na ławce sezon rozpoczął również Wojciech Szczęsny, ale w jego przypadku trudno mówić o sensacji. Warszawianin od początku swojej przygody ze Starą Damą jest drugim bramkarzem i zmiennikiem Gianluigiego Buffona, jednak już w sobotnim spotkaniu z Chievo Verona zadebiutował między słupkami w barwach Bianconerich. Decyzja Massimiliano Allegriego jest pokłosiem zbliżającego się prestiżowego starcia z Barceloną w Lidze Mistrzów.


Ciągle nie gra także Paweł Jaroszyński. Transfer lewego obrońcy do Chievo Verona był sporym zaskoczeniem i póki co nie widać szczególnie, by ten ruch okazał się dla Latających Osłów szczególnie korzystny. 23-latek przegrywa rywalizację o miejsce w pierwszym składzie ze starszym o 13 lat Massimo Gobbim, a w najbliższym czasie nie zanosi się na zmianę ról…

“Niby mówi się, że we Włoszech zawodnicy kombinują, lawirują, szukają dróg na skróty podczas biegowych treningów, ale nie mogę się z tym zgodzić. Mam zupełnie inne spostrzeżenia. Wydaje mi się, że jest inaczej. A na pewno w mojej drużynie. Kiedy zacząłem już trenować z zespołem, bo pierwsze treningi miałem raczej zindywidualizowane, to od razu rzuciło mi się w oczy, to że każdy chciał ostro pracować. A to są przecież zawodnicy doświadczeni w Serie A, których pozycja w klubie jest naprawdę silna. Taki Massimo Gobbi ma prawie czterysta występów w elicie, a dalej haruje na treningach. Wzór. Mimo wieku i kolosalnego ogrania u nich nie ma mowy o cwaniactwie i robieniu dwóch-trzech powtórzeń mniej”

Paweł Jaroszyński w niedawnym wywiadzie dla portalu “Weszło!”

Na Stadio Marc’Antonio Bentegodi trafił także Mariusz Stępiński, który w samej końcówce sierpnia został wypożyczony do Chievo z FC Nantes. Wydawało się, że 22-letni napastnik już na starcie ma jednak mocniejszą od Jaroszyńskiego, ale w spotkaniu trzeciej kolejki z Juventusem nie wystąpił.


Z kolei Łukasz Skorupski po powrocie z wypożyczenia do Empoli nie przejął bluzy z numerem jeden w Romie i cały czas pozostaje jedynie rezerwowym w drużynie Eusebio Di Francesco, ustępując etatowemu reprezentantowi Brazylii – Alissonowi Beckerowi. Polski golkiper latem otrzymał między innymi interesującą ofertę z Brighton & Hove Albion, jednak nie zdecydował się na transfer do zespołu beniaminka Premier League, gdyż bardzo chciał pozostać we Włoszech. Podobnie ma się sytuacja Bartłomieja Drągowskiego we Fiorentinie, który akurat awansował z pozycji trzeciego bramkarza na pierwszego zmiennika Marco Sportiello.

Wreszcie gra natomiast Bartosz Salamon. Blondwłosy stoper nie miał szans na regularne występy w Cagliari, więc w drugiej połowie sierpnia włodarze Rossoblu sprzedali go do SPAL, gdzie bardzo szybko Polak wskoczył do wyjściowej jedenastki. Co ważne, Salamon zaliczył w ekipie Biancazzurrich bardzo udany debiut, wszak okraszony zwycięstwem, po którym otrzymał całkiem pochlebne recenzje.


Patrząc kompleksowo, sytuacja Polaków w Serie A nie wygląda zbyt ciekawie, a potwierdzeniem takiego stanu rzeczy jest ostatni raport finansowy sporządzony przez dziennikarzy “La Gazzetta dello Sport”. Okazuje się bowiem, że większość naszych rodaków grających na Półwyspie Apenińskim jest bardzo słabo opłacana przez swoje kluby. Najlepszym tego przykładem jest Jaroszyński, który na liście płac Chievo znajduje się na drugim miejscu od końca, z pensją w wysokości zaledwie 100 tys. € rocznie! Tylko na dwa razy więcej we Florencji może liczyć Bartłomiej Drągowski. Ciekawie jest również w Sampdorii, gdzie Dawid Kownacki zarabia więcej niż Karol Linetty i prawie dwukrotność tego, co Bereszyński. Na 350 tys. € w SPAL może natomiast liczyć Salamon, co również sytuuje go wśród najgorzej wynagradzanych piłkarzy beniaminka. Jakby tego było mało, Zieliński w Neapolu pobiera mniej niż Marco Rog czy Mario Rui!


Tych kilka przykładów dobitnie pokazuje, że pozycja naszych rodaków w Serie A nie jest najmocniejsza, nawet pomimo niekwestionowanego boomu na Polaków, jaki zapanował w ostatnim czasie wśród włoskich działaczy piłkarskich. Sam transfer do Italii nie jest gwarancją regularnej gry, zatem przed potencjalnymi kandydatami do gry w biało-czerwonych barwach jeszcze sporo pracy, by regularnie biegać po boiskach jednej z najsilniejszych lig na Starym Kontynencie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *