2016-08-27_21-08-19

Za Arkadiuszem Milikiem pierwszy sezon w SSC Napoli. Reprezentant Polski bardzo pewnie wszedł do zespołu ze stolicy Kampanii – strzelał ważne bramki i powoli wyrastał na pierwszoplanową postać Partenopeich. Tę bajkę przerwała jednak fatalna kontuzja zerwania więzadła krzyżowego, jakiej wychowanek Rozwoju Katowice nabawił się w meczu eliminacji do Mistrzostw Świata 2018 przeciwko Danii. Kolejne siedem miesięcy to żmudna praca i walka o powrót do formy, a także obserwowanie, jak radzi sobie niespodziewany lider linii ataku Azzurrich.

W pierwszej fazie sezonu Milik spisywał się doprawdy znakomicie. W Serie A zdobył cztery bramki, dwukrotnie pokonując bramkarzy Milanu i Bologny. Trafiał także w Lidze Mistrzów, zaliczając doppiettę w Kijowie z Dynamem i wykorzystując rzut karny przeciwko Benfice. Po zerwaniu wiązadła krzyżowego przedniego w lewym kolanie cała Polska i cały Neapol śledziły ekspresowy powrót do zdrowia byłego napastnika Ajaxu Amsterdam. Ale od kiedy ten wrócił na boisko w meczu przeciwko Chievo Werona, rozegrał zaledwie 279 minut. Udało mu się jeszcze tylko raz pokonać bramkarza rywali i uratować punkt dla Azzurrich w rywalizacji z Sassuolo, ale to byłoby na tyle. Sam zainteresowany w jednym z wywiadów podkreślił, że nie dziwi się decyzji trenera, ale też nie składa broni.


Polak i tak wyszedł zwycięsko z rywalizacji o miano “tego drugiego” ze sprowadzonym zimą z Genoi Leonardo Pavolettim, który na placu gry przebywał przez zaledwie 195 minut i ani razu nie wpisał się na listę strzelców. 28-letni Włoch podzielił więc los rodaka, Manolo Gabbiadiniego, który jesienią najpierw przegrał walkę o skład z Milikiem, a następnie z rewelacyjnym Driesem Mertensem. Dla siedmiokrotnego reprezentanta Squadra Azzurra taka sytuacja była nie do przyjęcia i w styczniu postanowił zamienić Neapol na Southampton. Prasa w Italii jako pewnik podaje, że także dni “Pavogola” pod Wezuwiuszem są przesądzone i w trakcie letniego mercato atakujący rodem z Livorno zmieni otoczenie (najwięcej mówi się o Lazio – dod. red.). Teoretycznie Maurizio Sarri mógłby mieć do dyspozycji wracającego z wypożyczenia do Udinese Duvana Zapatę, ale neapolitańscy dziennikarze są przekonani, że Kolumbijczyk nie ma czego szukać w zespole brązowych medalistów ostatniego sezonu Serie A i definitywnie przestanie figurować na liście płac Azzurrich. W jego przypadku najbliżej jest definitywnego transferu do klubu z Friuli albo Atalanty Bergamo, przewija się też nazwa Torino FC. To jednak nie problem naszego kadrowicza, wszak dla niego głównym rywalem do podstawowej jedenastki pozostaje filigranowy Belg.


Już początek czerwca to w kilku klubach włoskiej ekstraklasy czas wzmożonych ruchów transferowych. Gruszek w popiele nie zasypia zwłaszcza Milan, który potwierdził już trójkę nowych piłkarzy, o czym pisaliśmy szerzej w jednym z poprzednich artykułów. Do Juventusu lada moment mają się przenieść Wojciech Szczęsny i Douglas Costa z Bayernu Monachium, z kolei Roma zagięła parol na Domenico Berardiego z Sassuolo. Póki co zaskakująco cicho jest o wzmocnieniach Partenopeneich, zwłaszcza w linii ataku. Być może więc “Arkadiuszo”, jak mówi o nim „Decibel” Bellini, będzie miał tylko jednego konkurenta do pierwszego składu. Napoli z pewnością musi poszukać nowego bramkarza i środkowego obrońcy, a mówi się jeszcze o kimś do drugiej linii. Napad to akurat formacja, która zdecydowanie najlepiej funkcjonowała w mechanizmie Sarriego w niedawno zakończonym campionato. Jeśli nikt z czwórki Mertens – Insigne – Callejón – Milik nie odejdzie, to nie powinniśmy spodziewać się sprowadzenia na Stadio San Paolo dużego nazwiska do ofensywy – ewentualnie kogoś, kto tylko wzmocni rotację. W takiej konfiguracji, nawet jeśli wychowanek Rozwoju rozpocznie nowy sezon na ławce rezerwowych, spokojnie może myśleć o częstych występach.

Źródło: Newspix.pl / Giuseppe Maffia
Źródło: Newspix.pl / Giuseppe Maffia

Czy Milik powinien zatem opuścić Neapol, by grać więcej? W nowym klubie znalazłby się zapewne w podobnej sytuacji, co obecnie – też startowałby od zera, a musiałby przy tym szybko poznać nowych kolegów, system gry i całe otoczenie. Zresztą ciężko byłoby Azzurim znaleźć kupca, który pokryłby wszystkie wydatki związane z zatrudnieniem Polaka. Sama kwota transferu to 32 mln €. Wiadomo, jak wygląda obecnie rynek piłkarski w Europie, ale raczej trudno oczekiwać, iż znajdzie się klub, który wyda zbliżoną sumę pieniędzy na zawodnika po kontuzji, który jeszcze nie wrócił do pełni formy. Dodatkowo musiałaby to być firma z takiej półki, jak Napoli – gwarantująca grę o trofea i mająca w planach coroczne występy w Champions League. Wydaje się zatem, że to jeszcze nie czas, aby Milik wykonywał krok wstecz.

W Neapolu wciąż jednak wierzą w polskiego snajpera. Wystarczy przypomnieć pretensje Aurelio De Laurentisa po pierwszym meczu z Realem Madryt. Prezydent Napoli wręcz domagał się od trenera, aby piłkarze, za których słono zapłacił, grali więcej. Wówczas z ust „szefa wszystkich szefów” padło tylko jedno nazwisko – Milik. Kolejnym dowodem na mocną pozycję 23-latka w ekipie Partenopeich jest… sprzeciw, jaki klub z południa Italii wystosował wobec udziału jego i Piotra Zielińskiego w młodzieżowym EURO, które w połowie czerwca zaczyna się w Polsce. Oczywiście kibiców Orląt taka decyzja może oburzać, bo z tą dwójką polska młodzieżówka byłaby dużo mocniejsza, ale to tylko pokazuje, że obaj nasi rodacy są ważną częścią planów neapolitańczyków na nowy sezon.


Zielińskiemu taki turniej nie dałby wiele więcej, wszak Mistrzostwa Europy U-21 to nie jest większa scena do wypromowania się niż regularne występy w Serie A czy Lidze Mistrzów w barwach jednego z największych włoskich klubów. Milik natomiast ma zwyczajnie odpocząć, aby w pełni sił rozpocząć przygotowania do nowej kampanii i rywalizację o miejsce w składzie. Maurizio Sarri w rozmowie z dziennikarzami “Corriere dello Sport” powiedział, że osiągnięcia jego zespołu z ubiegłego sezonu cieszą, ale od sierpnia wszyscy zaczynają od zera. Takimi słowami można również opisać obecną sytuację napastnika z Tychów. Zresztą w tym samym wywiadzie szkoleniowiec Napoli, oceniając potencjał reprezentanta Biało-Czerwonych, wspomniał o książce, która nie została jeszcze napisana. Na dziś, trzymając się tej metafory, najlepszą ręką do zapełnienia jej kart jest ta Sarriego.

Autor: Łukasz Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *