Trybunał

Wydawało się, że polski futbol w wymiarze klubowym powoli wychodzi na prostą i o kuriozalnych sytuacjach, które do tej pory były niemalże normą, będzie można zapomnieć. Tymczasem na 24 godziny przed Multiligą, która miała rozstrzygnąć wszystkie wątpliwości powstałe pod koniec sezonu zasadniczego, Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim postanowił jednak wywrócić do góry nogami tabelę rodzimej ligi. Dlaczego? Bo ma takie prawo.

Zanim zajmiemy się analizą i komentarzem całej tej bezprecedensowej sytuacji, warto wrócić pamięcią do 25 stycznia, kiedy PZPN zdecydował o karze jednego, ujemnego punktu dla Lechii Gdańsk. Powód? Nieuregulowane zobowiązania wobec piłkarzy oraz jednego z klubów.

“Po przeanalizowaniu nadesłanych wyjaśnień Komisja postanowiła zakończyć postępowanie wyjaśniające w stosunku do Klubu Lechia Gdańsk SA i nałożyć na klub sankcję w postaci jednego ujemnego punktu w bieżącym sezonie rozgrywkowym 2015/2016, w związku z naruszeniem kryterium F.09 oraz nałożyć na Klub sankcję w postaci upomnienia, w związku z naruszeniem kryterium F.07 Podręcznika Licencyjnego dla Klubów Ekstraklasy na sezon 2015/2016. Komisja pragnie jednak podkreślić, iż Lechia Gdańsk zapłaciła wszystkie zobowiązania wynikające z kryterium F.09, ale uczyniła to po terminie 30 listopada, co zgodnie z zapisami Podręcznika Licencyjnego, obligowało Komisję do nałożenia sankcji w postaci ujemnych punktów”

Komunikat Komisji ds. Licencji Klubowych

W klubie z Trójmiasta niemalże natychmiast zdecydowano o wszczęciu postępowania odwoławczego, które jednak na początku lutego nie przyniosło oczekiwanego skutku. Biało – Zielonym pozostała jeszcze jedna droga – skierowanie sprawy do Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim.

Ten zaś 8 kwietnia, a więc na dzień przed kluczowymi, ostatecznymi rozstrzygnięciami sezonu zasadniczego, postanowił zmienić powyższą decyzję i wstrzymał procedurę odjęcia punktów, podając przy tym niewspółmierność środka represyjnego do całego przewinienia.


“Skarżący uprawdopodobnił, że brak wstrzymania wykonania decyzji w zakresie w jakim nakłada ona na Skarżącego sankcję ujemnego punktu w bieżącym sezonie rozgrywkowym 2015/16 może spowodować nieodwracalną szkodę po stronie Skarżącego. Nie przesądzając w żadnym razie wyniku niniejszego postępowania, wskazać należy, że Skarżący uprawdopodobnił zasadność podniesionych w Skardze zarzutów, w szczególności w zakresie dokonanej przez Komisję Odwoławczą ds. Licencji Klubowych PZPN błędnej wykładni punktu 10.11.1 ust. 2 Podręcznika Licencyjnego PZPN na sezon 2015/16 oraz wymierzenia kary rażąco niewspółmiernej do stopnia winy, co może spowodować daleko idące negatywne konsekwencje dla Skarżącego”

Uzasadnienie Trybunału

Co cała decyzja oznacza w praktyce? Na koncie zespołu z Gdańska znalazło się 36 oczek, co powoduje różnego rodzaju perturbacje przez sobotnimi rozstrzygnięciami. Najmocniej uderzają one w kluby z Małopolski. Wisła, aby liczyć się w walce o awans do grupy mistrzowskiej, będzie potrzebowała już nie remisu, a zwycięstwa na własnym obiekcie z Zagłębiem Lubin, a biorąc pod uwagę ostatnią dyspozycję zespołu prowadzonego przez Piotra Stokowca, nie będzie to łatwe zadanie. Nawet przy świetnych ostatnio wynikach Białej Gwiazdy po przyjściu Dariusza Wdowczyka. Inna ekipa z tego regionu, Termalica, całkowicie straciła szansę na awans do grupy najlepszych zespołów, a co najważniejsze – zapewnienie sobie już teraz pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej na przyszły rok.


Rodzi się więc w wielu głowach pytanie o sens całego przedsięwzięcia. Dlatego Trybunał Arbitrażowy postanowił ingerować w istnienie niezależnej instytucji, jaką jest bez wątpienia Ekstraklasa? Z jakiego powodu postanowił zawiesić wykonanie całkowicie słusznej kary? Bo co do winy klubu z Trójmiasta absolutnie nie można mieć wątpliwości.

W żaden sposób nie przyjmuję głównego argumentu piątkowej decyzji. Skoro organ Polskiego Związku Piłki Nożnej zdecydował, że jest to upomnienie współmierne do przewinienia, to jaki prawem taką decyzję zmienia zupełnie inny podmiot? Taki, którego wiedzę na temat całej sytuacji nijak można zmierzyć. Przecież przedstawiciele Komisji Licencyjnej bez wątpienia zdawali sobie sprawę z następstw swojego orzeczenia. I tego, że jeśli jest ono bezzasadne, to trzeba będzie wypłacać klubowi z Gdańska sowite wynagrodzenie.

Pojawia się jeszcze jedno pytanie. Co stanie się w chwili, gdy Trybunał postanowi, że sankcja była słuszna i zakończy jej zawieszenie? Znajdzie się chętny, który weźmie odpowiedzialność za całe zamieszanie? Bo mądrość to nie tylko efekt logicznego działania. To także przewidywanie jego skutków. A teraz ewidentnie tego zabrakło. I jak zwykle ucierpieli niewinni. Bo nie chodzi tutaj o wyżej wymienione kluby. Ucierpią także kibice, którzy cały rok czekają na ten jeden specjalny dzień. A ktoś z zewnątrz postanowił skorzystać ze swoich uprawnień i zepsuł im święto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *