i_93044680502bf9abf30b7b90a8d53f94

Do Ekstraklasy po kolejnej nieudanej próbie zaistnienia w mocnej lidze zachodnioeuropejskiej wrócił Dominik Furman. Defensywny pomocnik, który w zeszłym sezonie był wypożyczony do Legii Warszawa, a ostatnie półrocze spędził w Hellasie Verona, tym razem postanowił odbudować swoją formę w beniaminku polskiej ligi – Wiśle Płock. W pierwszym spotkaniu w nowym klubie zaprezentował się bardzo dobrze, ale czy to już zapowiedź powrotu do reprezentacyjnej formy?

Furman jest wychowankiem Szydłowianki Szydłowiec, a do Legii Warszawa trafił wiosną 2006 roku, kiedy miał 16 lat. Po kilku latach spędzonych w zespołach juniorskich, a później w drużynie Młodej Ekstraklasy, w sezonie 2011/12 doczekał się debiutu w pierwszym zespole Wojskowych. Był to zaledwie jeden występ w meczu Pucharu Polski przeciwko Gryfowi Wejherowo, ale przez to, że klub z Łazienkowskiej sięgnął później po trofeum, środkowy pomocnik mógł już na początku swojej kariery cieszyć się ze swojego pierwszego sukcesu w seniorskim futbolu.

W następnym roku stał się już pełnoprawnym członkiem zespołu, w którym początkowo głównie wchodził z ławki rezerwowych, lecz w miarę trwania rozgrywek coraz częściej pojawiał w podstawowym składzie drużyny prowadzonej przez Jana Urbana, z którą zdobył mistrzostwo oraz ponownie Puchar Polski. Doczekał się także debiutu w europejskich pucharach oraz został powołany przez Waldemara Fornalika do reprezentacji Polski, w której zagrał dwukrotnie w zimowych meczach towarzyskich – z Macedonią oraz Rumunią. Jak się okazało, do tej pory były to jedyne spotkania Furmana w pierwszej reprezentacji…

Po kolejnej rundzie jesiennej na stałe zagościł już w podstawowej jedenastce Legii, a jego dobra gra w najlepszej polskiej drużynie, w dodatku regularnie występującej w europejskich rozgrywkach, zaowocowała zainteresowaniem zachodnich klubów, znacznie silniejszych i bogatszych. Ostatecznie najlepszą ofertę przedstawiło francuskie Toulouse FC i w styczniu 2014 roku Furman podpisał z Les Pitchouns czteroletni kontrakt. Występy w Ligue 1 miały być początkiem wielkiej międzynarodowej kariery…

Polish midfielder Dominik Furman poses with his new Toulouse jersey on January 16, 2014, during his official presentation as French L1 football club Toulouse's new player at the Municipal Stadium in Toulouse, southwestern France. AFP PHOTO / PASCAL PAVANI

Jak się okazało, nie był to trafny wybór. Utalentowany pomocnik zupełnie nie potrafił odnaleźć się nad Sekwaną, w dużo silniejszej lidze, w konfrontacji z inną kulturą i językiem. O ile wiosną łącznie 5 razy udało mu się zameldować się na boisku (choć tylko dwukrotnie były to dłuższe występy), to już jesienią sezonu 2014/15 nie pojawił się ani na minutę w fioletowej koszulce TFC.


Pracodawcy Furmana zdecydowali się wypożyczyć go do Legii, aby odbudował swoją formę fizyczną i mentalną, pokazując tym samym wyraźnie, że wiążą jeszcze z nim pewne nadzieje na przyszłość. W Warszawie miał spędzić pół roku, ale działacze Wojskowych byli na tyle zadowoleni z gry defensywnego pomocnika, że latem wynegocjowali przedłużenie wypożyczenia o kolejne 12 miesięcy, budując skład w walce o odzyskanie mistrzowskiego tytułu. Początek minionych rozgrywek Furman miał świetny. W efektownie wygranym przez Legię meczu wyjazdowym ze Śląskiem Wrocław zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty, co wywołało opinię uważające to za sygnał powrotu do dobrej formy sprzed wyjazdu do Francji.


Mimo że potem przez kilka kolejek grywał bardzo regularnie (praktycznie w każdym meczu pełne 90 minut), jego pozycja w drużynie zaczęła słabnąć po przyjściu na Łazienkowską jako szkoleniowca Stanisława Czerczesowa. Rosyjski trener częściej widział na tej pozycji Bośniaka Stojana Vranjeŝa, co skutkowało coraz częstszym pobytem Furmana na ławce rezerwowych. W przerwie zimowej stołeczny zespół został dodatkowo wzmocniony pozyskanym z Lechii Gdańsk dawnym legionistą Arielem Borysiukiem i stało się jasne, że w środku pola zrobiło się zbyt mało miejsca dla Furmana. Ostatecznie Legia nie tylko nie zdecydowała się go wykupić, ale działacze podjęli decyzję o skróceniu rocznego wypożyczenia.


Zawodnik nie wrócił jednak do Francji, lecz ponownie został czasowo oddany do innego klubu. Tym razem przeniósł do włoskiego Hellasu Verona.

56715d38412870cceda2fb3a8636adab

Wymagająca liga włoska okazała się po raz kolejny nieodpowiednim kierunkiem dla Furmana. W trakcie półrocznego pobytu w ostatniej drużynie Serie A na boisku pojawił się tylko raz – na 19 minut w ostatniej kolejce sezonu.


Szans na grę we Francji dla 24-latka nie było, więc jego klub po raz kolejny znalazł mu tymczasową, dość zaskakującą drużynę.

W obecnych rozgrywkach Furman będzie zawodnikiem beniaminka polskiej Ekstraklasy – Wisły Płock. Informacja ta była sporym zaskoczeniem, ale wydaje się, że po poprzednich nieudanych posunięciach, tym razem może to być udany ruch. W zespole z niższej półki, w którym 24-letni pomocnik będzie prawdopodobnie miał pewne miejsce w składzie i silną pozycję, może odbudować się przede wszystkim mentalnie. Pierwszy mecz w barwach Nafciarzy sprawił, że niektórzy przypomnieli sobie o Furmanie. W dużej mierze to jego gra przesądziła o zwycięstwie nad faworyzowaną i mającą ambitne plany Lechią Gdańsk. Najpierw celnie podał z rzutu wolnego do Przemysława Szymińskiego, który strzałem głową wyrównał stan meczu. Później nieszablonowo, w stylu Antonina Panenki, wykonał rzut karny podyktowany za zagranie ręką Jakuba Wawrzyniaka. Trzeba przyznać, że mimo strzelenia gola miał też sporo szczęścia, gdyż bramkarz Gdańszczan Vanja Milinković-Savić wyczuł jego intencje, ale nie zdołał skutecznie odbić piłki. Ostatecznie Furman zdobył więc bramkę, która przesądziła o wyniku meczu.

Świetny występ w pierwszej kolejce może nasuwać analogię z podobną inauguracją poprzedniego sezonu w Legii, który okazał się tylko początkiem powolnego upadku.


Wydaje się, że teraz powinno być inaczej. Furman trafił do klubu w którym nie ma tak dużej rywalizacji jak w poprzednich zespołach. Sam dobrze zdaje sobie sprawę, że to dla niego ostatni moment na zaistnienie w poważnym futbolu. Mimo że ma dopiero 24 lata, ostatnie sezony to głównie pasmo porażek. Jeśli nie sprawdzi się w Wiśle, będzie to oznaczało, że obecnie nawet przeciętna polska Ekstraklasa stanowi dla niego zbyt wielkie wyzwanie. Udane rozgrywki mogą być dla niego możliwością odbicia się od dna. Czy beniaminek z Płocka stanie się odskocznią dla wciąż młodego zawodnika, który prawdopodobnie nie podbije już Francji, ale może jeszcze spróbować swoich sił w solidnym zespole z innej ligi europejskiej? Na pewno chciałby, aby jego powrót był podobny do tego, jakiego doświadczył jego kolega z czasów gry w Warszawie, Rafał Wolski, który także zagubił się zagranicą, a po transferze do Polski potrafił zaprezentować niemałe umiejętności.

W przeszłości niestety wielu młodych i utalentowanych polskich zawodników, którzy zdecydowali się wyjechać po jednym-dwóch dobrych sezonach, nie potrafiło odnaleźć się na Zachodzie – w nowym środowisku, innej filozofii gry, przy większych obciążeniach treningowych. Nie udało się także Furmanowi, choć liga francuska stała się teraz bardziej popularnym kierunkiem dla polskich piłkarzy. Większe szanse na zaistnienie w Ligue 1 mają jednak z pewnością ograni już w silniejszych zagranicznych ligach reprezentanci kraju – Kamil Glik czy Maciej Rybus.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *