540978-8943471c482fa457ad9d30d50ff89989

Napoli niemal perfekcyjnie rozpoczęło kampanię 2017/18. W lidze Partenopei stracili zaledwie dwa oczka i pewnie liderują w tabeli. Nieco gorzej podopiecznym Maurizio Sarriego idzie w Lidze Mistrzów, gdzie po czterech seriach gier mają na koncie zaledwie trzy punkty i iluzoryczne szanse na awans do 1/8 finału. Znakomity start sezonu zmąciły jednak dwie poważne kontuzje – najpierw Arkadiusza Milika, a potem Faouziego Ghoulama. O ile strata Polaka była jeszcze dla ekipy z południa Włoch do udźwignięcia, o tyle uraz reprezentanta Algierii może być bardzo poważną wyrwą w składzie, która znacząco utrudni neapolitańczykom walkę na kilku frontach.

Włodarze Napoli zrezygnowali latem ze spektakularnych wzmocnień, stawiając przede wszystkim na sprowadzenie kilku młodych, perspektywicznych zawodników. Na Stadio San Paolo wytransferowani zostali między innymi 20-letni skrzydłowy Adam Ounas, lewy obrońca Mario Rui czy próbujący wybić się przez lata w przeciętnym Chievo Roberto Inglese. Ten ostatni do klubu ze stolicy Kampanii trafi jednak dopiero w styczniu, gdyż na ten moment pozostał na wypożyczeniu w zespole Gialloblu. Mimo braku gorących nazwisk na liście pozyskanych piłkarzy, media na Półwyspie Apenińskim chwaliły ekipę Partenopeich, która zresztą doskonale weszła w nowy sezon.


Wtedy to nastąpiła pierwsza tragedia, a więc kontuzja Arkadiusza Milika. Polski napastnik po raz drugi na przestrzeni roku zerwał więzadło krzyżowe w kolanie, co ponownie skutkuje kilkumiesięczną przerwą. Niedługo później lekkiego urazu nabawił się Lorenzo Insigne i w ataku Azzurrich pierwszy raz od dłuższego czasu pojawił się niemały problem. Ogromną wagą dla Sarriego była bowiem wszechstronność Milika, który mógł zastąpić zarówno Mertensa na środku ataku, jak i równie dobrze poradzić sobie na skrzydle, gdzie stanowił  alternatywę dla Callejóna czy wspomnianego Insigne.


W tym tygodniu przyszedł kolejny cios dla i tak przetrzebionej kadry Maurizio Sarriego. W spotkaniu Ligi Mistrzów z Manchesterem City kontuzji nabawił się bowiem lewy obrońca Faouzi Ghoulam. Algierczyk po przejściu dokładnych badań usłyszał podobną diagnozę, jak całkiem niedawno Arkadiusz Milik – zerwanie więzadeł w kolanie (w skrócie ACL) i kilkumiesięczna rehabilitacja.


Dla Napoli strata 26-latka na tym etapie rozgrywek to ogromny cios. Ghoulam był przez wielu uważany nawet za najlepszego zawodnika Partenopeich w bieżącym sezonie. Wychowanek Saint-Étienne w trwającej kampanii Serie A rozegrał 11 spotkań, w których zdobył dwie bramki i zanotował trzy asysty. Jego ofensywny styl gry bardzo dobrze komponował się ze strategią Sarriego, który stał się niejako zakładnikiem dobrej dyspozycji byłego młodzieżowego reprezentanta Francji, zwłaszcza że bardzo słabo wyglądają potencjalni zmiennicy Ghoulama. A zasadzie zmiennik, wszak obecnie jedynym zdrowym, nominalnym lewym obrońcą w kadrze Azzurrich jest Mario Rui. Portugalczyk to jednak zawodnik przynajmniej dwie półki słabszy niż kadrowicz Rabaha Madjera. Sarri współpracował już z Ruim w Empoli i właśnie w tym klubie go wypromował, dzięki czemu defensor przeniósł się do znacznie wyżej notowanej Romy. W Wiecznym Mieście kompletnie mu jednak nie szło, więc kilka miesięcy temu ponownie połączył siły z dobrze znanym sobie trenerem przenosząc się na Stadio San Paolo.


Przy kandydaturze Ruiego pojawiają się jednak kolejne kłopoty. Przede wszystkim były gracz Benfiki nie jest gotowy do gry na już, tymczasem Sarri potrzebuje zawodnika, który błyskawicznie wskoczy do pierwszej jedenastki i będzie się starał szybko wypełnić lukę po Ghoulamie. A myśląca o scudetto drużyna nie może przecież zatrzymywać się ani na chwilę (w lidze Napoli odniosło 10 zwycięstw i zanotowało jeden remis – przyp. red.). Bardzo prawdopodobne zatem, że początkowo na lewej stronie defensywy Partenopeich ustawiany będzie 35-letni nominalny prawy obrońca (!) Christian Maggio.


Włoska prasa postanowiła wyręczyć działaczy Napoli i już teraz rozpoczęła poszukiwania kandydata na nowego lewego obrońcę. Nie ulega bowiem wątpliwości, że klub ze stolicy Kampanii musi pokusić się w styczniu o transfer piłkarza, który nie będzie wyłącznie uzupełnieniem kadry, lecz realnym wzmocnieniem bloku defensywnego. W międzyczasie, tuż po kontuzji Ghoulama, na stół prezesa Aurelio de Laurentiisa trafiło mnóstwo ofert od agentów, którzy proponowali między innymi usługi Benoîta Trémoulinasa, Djamela Mesbaha, Guilherme Siqueiry czy Javiera Garrido. Wszystkie zostały jednak odrzucone w przedbiegach, bowiem neapolitańczycy zamierzają poszukać zastępcy Ghoulama na wyższej półce. Wśród realnych wzmocnień wymienia się między innymi Adama Masinę (Bologna FC), Alexa Grimaldo (SL Benfica), Antonio Barrecę (Torino FC) czy Šime Vrsaljko (Atlético Madryt).


Szansa na wielki triumf, jakim byłoby dla SSC Napoli zdobycie mistrzostwa Italii, stanęło teraz pod małym znakiem zapytania. Małym, bowiem do otwarcia zimowego okna transferowego pozostały niecałe dwa miesiące, a sam Mario Rui, odpowiednio przygotowany, również może okazać się niezłą opcją na lewą stronę defensywy Azzurrich. Widać jednak, że krótka kadra będzie dla klubu spod Wezuwiusza ogromnym problemem, szczególnie że oprócz poważniejszych kontuzji i związanych z nimi dłuższych absencji (Milik, Ghoulam), w drużynie pojawiają się również drobniejsze urazy (Insigne, Mertens). W takiej sytuacji Sarri ma spory ból głowy, kogo posłać na murawę. Na wielu pozycjach Napoli ma bowiem tylko jednego klasowego zawodnika i w zasadzie tylko w środku pola komfort wyboru jest nieco większy, wszak w drugiej linii na zmianę grają Allan i Piotr Zieliński. Straty na wielu innych pozycjach mogą jednak okazać się dużo bardziej problematyczne i utrudnić ekipie dwójki reprezentantów Polski wyścig po scudetto, o sukcesie w Europie nie wspominając…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *