DI4CZ4BWsAAA9lg

Reprezentacja Italii bardzo słabo spisała się w dwóch wrześniowych spotkaniach eliminacyjnych do Mistrzostw Świata 2018. Podopieczni Gian Piero Ventury najpierw otrzymali bolesną lekcję futbolu od Hiszpanii, a następnie długo męczyli się przed własną publicznością z przeciętnym Izraelem. Na bezpośredni awans Squadra Azzurra w zasadzie nie ma już szans. Ponadto kadra nie rokuje, zaś obecny selekcjoner nigdy w swojej karierze nie pracował na takim poziomie i pod taką presją. Włosi szukają zatem tożsamości i walczą z czasem, by odnaleźć ją jeszcze przed wyjazdem do Rosji.

W meczu z Hiszpanią Azzurri nie istnieli. Podopieczni Julena Lopeteguiego zaprezentowali wszystko to, czego obecnie brakuje Włochom – szybkość, nieprzewidywalność i dynamikę. Dwie bramki Isco oraz trafienie Alvaro Moraty sprawiły, że La Roja efektownie wygrała sobotnie starcie na szczycie grupy G i objęła samodzielnie prowadzenie. Bezpośredni awans na mundial w obliczu pozostałych do końca eliminacji pojedynków z Albanią (u siebie) i Izraelem (na wyjeździe) przedstawiciele Półwyspu Iberyjskiego mają już praktycznie zapewniony.


Niewiele lepiej piłkarze Ventury zaprezentowali się kilka dni później, gdy na obiekcie Sassuolo mierzyli się z Izraelem. Gospodarze wprawdzie długo dominowali, ale tylko raz potrafili zmusić do kapitulacji Ariela Harusha. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył na początku drugiej połowy Ciro Immobile.


Włosi na ten moment mają sześć punktów przewagi nad trzecią w tabeli Albanią i trzy oczka straty do prowadzącej Hiszpanii. Jako się rzekło, szansę na bezpośrednią promocję Squadra Azzurra ma już tylko iluzoryczną, natomiast zaledwie punkt zdobyty w dwóch pozostałych meczach kwalifikacyjnych zapewni jej udział w barażach. Ostatni raz ekipa z Półwyspu Apenińskiego uczestniczyła w nich przed mundialem w 1998 roku. Wówczas Italia pokonała w dwumeczu Rosję 2:1.


Teraz przejście barażów również nie powinno sprawić Włochom problemów, jednak Ventura stoi przez znacznie poważniejszym zadaniem stworzenia drużyny, która znów będzie w stanie osiągnąć coś więcej niż tylko wyjście z grupy. Od czasów EURO 2012 Azzurri mają bowiem problem z odnalezieniem własnej tożsamości. Główną bolączką obecnej reprezentacji Italii jest brak zawodnika, który mógłby pociągnąć zespół w ciężkich chwilach.

Wciąż nie wykreował się także lider z prawdziwego zdarzenia w formacji ataku, gdyż takowym nadal nie jest Andrea Belotti, który choć regularnie trafia do siatki w barwach Torino w Serie A, to w kadrze potrafi znaleźć drogę do bramki tylko w konfrontacjach z outsiderami. Spośród czterech goli zdobytych w 11. występach w kadrze, aż trzy wychowanek AlbinoLeffe zanotował w spotkaniu ze znajdującym się wówczas na 186. miejscu w rankingu FIFA Liechtensteinem, a jedną przeciwko Macedonii (wtedy 136. pozycja – przyp. red.). W międzyczasie nie udało mu się trafić ani chociażby asystować w meczach z Francją, Hiszpanią czy Holandią…


Liderem włoskiej ofensywy nie jest i raczej nie będzie również Ciro Immobile. 27-letni napastnik od czasu transferu do Lazio znajduje się w dobrej formie, jest też najlepszym strzelcem Squadra Azzurra w tych eliminacjach, ale nie ma predyspozycji charakterologicznych do bycia boiskowym przywódcą. To zawodnik, który świetnie potrafi odnaleźć się w sytuacji podbramkowej, chociaż nierzadko do zdobycia gola potrzebuje kilku dogodnych okazji.


Aby znaleźć odpowiedniego kandydata na głównodowodzącego poczynaniami włoskiego zespołu narodowego, trzeba się cofnąć znacznie głębiej. Skrzydłowi Federico Bernardeschi i Lorenzo Insigne są szybkimi, dynamicznymi i obiecującymi piłkarzami, jednak nawet w swoich klubach nie pełnią kluczowych ról, więc trudno oczekiwać, aby ciągnęli na swoich barkach kadrę mającą medalowe aspiracje. Wychowanek Napoli ciągle robi wprawdzie postępy (ponoć ogromną ofertę mieli za niego składać działacze FC Barcelony – przyp. red.), ale na Stadio San Paolo nie potrafi wyjść z cienia Driesa Mertensa czy José Callejóna.


Z kolei Bernardeschi po transferze do Juventusu musi walczyć o miejsce w pierwszej jedenastce Starej Damy, co przy ogromnej konkurencji w drugiej linii mistrza Italii nie będzie zadaniem łatwym. Dodatkowo obaj mają na razie kiepskie statystyki w reprezentacji – Insigne zdobył dla swojej ojczyzny trzy bramki i zanotował dwie asysty, a były gracz Fiorentiny ma koncie zaledwie gola i jedno decydujące podanie.

Reszta ofensywnych graczy w układance Ventury także nie ma zadatków na lidera. Candreva miewa przebłyski, jednak nie potrafi ustabilizować formy na dłuższy okres. Marco Veratti znajduje się natomiast zbyt daleko od pola karnego przeciwnika, by bezpośrednio decydować o obliczu ataków Azzurrich, zaś o graczach pokroju Édera czy Gabbiadiniego ciężko powiedzieć w tym momencie coś pozytywnego.

Prawdziwe gwiazdy odnaleźć można niezmiennie w obronie, która pozostaje najmocniejszą formacją reprezentacji Italii. Bonucci, Barzagli, Chiellini, Conti, a w odwodzie Zappacosta i Rugani – w defensywie opcji jest bardzo dużo.

Źródło:  FIGC
Źródło: FIGC

Kibice Squadra Azzurra coraz więcej wątpliwości mają również w stosunku do Gian Piero Ventury. Okazuje się, że nie jest łatwo wejść w buty Antonio Contego, który zdaniem wielu wycisnął z włoskiej drużyny maksimum dochodząc do ćwierćfinału EURO 2016, po czym zdecydował się objąć Chelsea FC. Ventura, którego największym dotychczasowym sukcesem w karierze był awans z Torino do Ligi Europy, nie wydaje się póki co jego godnym następcą. 69-latek wygrał co prawda sześć spotkań, jednak w tych najtrudniejszych bojach z Hiszpanią udało mu się wywalczyć jedynie remis. Trudno stwierdzić, na jakim etapie rozwoju znajduje się obecnie jego projekt, ale sympatycy calcio nie są specjalnie zadowoleni z kadry grającej nudny, przewidywalny i minimalistyczny futbol. Venturze pozostało zatem zaledwie dwa mecze eliminacyjne, by wprowadzić zespół na właściwy kurs, bo ewentualne odpadnięcie w barażach byłoby prawdziwą katastrofą.

“Jeżeli natrafimy na Hiszpanię ponownie podczas Mistrzostw Świata, to jestem pewny, że zobaczymy zupełnie inne spotkanie. Krytyka często przynosi poprawę, więc jest do zaakceptowania. Spotkanie na Estadio Santiago Bernabéu było ścieżką do rozwoju, którą musieliśmy przejść i pomogło nam zrozumieć kilka ważnych rzeczy. Nie sądzę, by był kiedyś selekcjoner reprezentacji Włoch, który nie spotkałby się z krytyką. To część naszej pracy”

Gian Piero Ventura po sobotnim spotkaniu z Hiszpanią


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *