452fb3df6bb2db09c2133722f9d59263

Przeciętny użytkownik portali społecznościowych z pewnością nie raz natknął się na popularne memy o treści: “Jak te rzeczy się tam znalazły?”. Okazuje się, że także w futbolu nie brakuje absurdalnych decyzji podejmowanych przez wysoko postawionych managerów czy dyrektorów, którzy zarabiają sowite pieniądze, aby takowych absurdów było jak najmniej. Niejednokrotnie zdarzało się nawet, że po ogłoszeniu głośnego transferu wielu kibiców zadawało sobie zasadne pytanie: “Kim on właściwie jest?!”. Oto zestawienie czterech naszym zdaniem najbardziej osobliwych przypadków, które pozostały w pamięci sympatyków piłki nożnej na długie lata.

Julien Faubert (Real Madryt)

Źródło: as.com
Źródło: as.com

Jeden z najbardziej niezrozumiałych ruchów transferowych w wykonaniu włodarzy Królewskich. Kiedy wypożyczenie Francuza z West Ham United doszło do skutku, nikt nie był w stanie racjonalnie wytłumaczyć sensu tej decyzji. Z relacji osób obecnych na prezentacji Fauberta wynika, iż na Estadio Santiago Bernabéu powitała go garstka 50 sympatyków Los Blancos, co doskonale odzwierciedla potencjał wychowanka AS Cannes.

W pierwszej połowie sezonu 2009/10 prawy defensor rodem z Le Havre rozegrał jedynie 8 spotkań, a większość czasu spędził w gabinetach lekarskich. Z epizodu w Realu Madryt kojarzony głównie za sprawą słynnego ujęcia kamery, kiedy udało mu się… zasnąć na ławce rezerwowych. Słynący z ciętego języka Paul Merson krótko skwitował ten ruch transferowy: “Jego agent powinien być pasowany na rycerza przez Królową”. Najlepsze podsumowanie stanowi natomiast wyraz twarzy Alfredo di Stefano z momentu, gdy przekazywał Faubertowi biały trykot meczowy z numerem “18”.




Fabio Borini (Liverpool FC)

Źródło: skysports.com
Źródło: Sky Sports

Do dzisiaj niewielu wie, co skłoniło kierownictwo Liverpoolu do wydania blisko 15 mln € na transfer Boriniego. Wprawdzie włoski napastnik przychodził na Anfield z łatką młodego, perspektywicznego zawodnika, który w przyszłości miał stanowić o sile formacji ofensywnej The Reds, tymczasem już jego pierwszy sezon w mieście Beatlesów okazał się wielkim nieporozumieniem. Na przeszkodzie do zaprezentowania pełni potencjału stanęły jednak poważne kontuzje, które byłego reprezentanta Italii wykluczyły z gry na blisko 5 miesięcy.

Po tym “popisie” kolejną kampanię Borini rozegrał już w Sunderlandzie, gdzie zapracował sobie na status piłkarza podstawowego składu, tym niemniej w Liverpoolu kolejnej poważnej szansy nie otrzymał. Jego licznik występów dla 18-krotnego mistrza Anglii zatrzymał się na 38 spotkaniach, z których większość to mecze w krajowych pucharach. W barwach LFC trafił do siatki trzy razy i tyle samo razy asystował.




Dmytro Czyhrynski (FC Barcelona)

Źródło: goal.com
Źródło: goal.com

Aż 25 mln € przeznaczyli działacze Blaugrany w 2008 roku, by sprowadzić na Camp Nou ukraińskiego stopera, co do dzisiaj pozostaje jednym z najbardziej absurdalnych transferów minionej dekady. Ukrainiec oczywiście nie poradził sobie w tak wielkim klubie, jakim jest Barcelona, a to poskutkowało transferem powrotnym do Szachtara zaledwie rok później. Co ciekawe, Katalończycy nie wyszli na tym transferze aż tak źle, wszak ostatecznie stracili jedynie 10 mln €.

W późniejszych wywiadach sam zainteresowany wielokrotnie wspominał, że potrzebował znacznie więcej czasu, aby zaadaptować się do stylu prezentowanego przez Dumę Katalonii. Przytłoczył go również fakt, że nagle zaczął dzielić szatnię z piłkarzami pokroju Messiego czy Ibrahimovicia, a dodatkowo ciążyła suma, jaką za niego zapłacono, gdyż – według Czyhrynskiego – nie odzwierciedlała ona jego realnej wartości.



Tiago Manuel Dias Correia “Bébé” (Manchester United)

Źródło: goal.com
Źródło: goal.com

Ten zawodnik to prawdziwa “legenda” Manchesteru United. Jego transfer ogłoszono wraz z przybyciem na Old Trafford Javiera Hernándeza i Chrisa Smallinga, co nieźle wróżyło Portugalczykowi na przyszłość. Do legendarnego zespołu prowadzonego wówczas jeszcze przez Sir Alexa Fergusona został sprowadzony z Vitorii SC po zaledwie pięciu tygodniach pobytu w portugalskim klubie i strzeleniu dla Conquistadores pięciu goli w sześciu sparingach. Występami w przedsezonowych spotkaniach popularny “Bébé” zwrócił na siebie uwagę europejskiej czołówki, a najszybciej zadziałali właśnie przedstawiciele Czerwonych Diabłów. Po tym transferze szkocki menedżer przyznał jednak, że nie był to do końca przemyślany zakup…

“W tym wyjątkowym przypadku nie obserwowałem go. Teraz dopiero mam okazję. Nasz skaut w Portugalii zawiadomił nas jednak, że musimy działać szybko.”

Sir Alex Ferguson

Nawet tak wybitny szkoleniowiec pomylił się, jednak za jego kadencji nikt nie wytknął mu błędu – w końcu to sam Ferguson. Skrzydłowy spod Lizbony nie spełnił żadnych oczekiwań, choć ciężko nawet o takowych mówić, skoro żaden przedstawiciel MU nie widział go wcześniej w akcji. Później latami przebywał na wypożyczeniach i nigdzie nie zrobił kariery. Aktualnie obowiązuje go kontrakt z hiszpańskim drugoligowcem Rayo Vallecano.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *