9768ee636ca7112f830d38af3b334fef

W poniedziałek pierwsi piłkarze zaproszeni przez selekcjonera Biało-Czerwonych stawili się na inauguracji przygotowań przed towarzyskimi spotkaniami z Nigerią oraz Koreą Południową. Marcowa przerwa w najlepszych ligach na Starym Kontynencie to niezwykle potrzebna, zwłaszcza dla kibiców, chwila wytchnienia. Na odpoczynek w najbliższych dniach nie będzie mógł jednak liczyć były opiekun Górnika Zabrze, która na nieco ponad dwa miesiące przed startem Mistrzostw Świata w Rosji ma do rozwiania kilka wątpliwości.

Jaki wybrać wariant taktyczny?

W jesiennych starciach Adam Nawałka dzielnie próbował ustawienia z trzema środkowymi obrońcami. Choć testy wypadły umiarkowanie, wydawało się, że będą kontynuowane także w marcowych potyczkach. Tymczasem pojawił się poważny problem z regularną grą polskich stoperów. Jarosław Jach i Jan Bednarek ciągle nie mogą się doczekać debiutu w Premier League, Bartosz Salamon wychodzi na boisko tylko wtedy, gdy problemy mają jego klubowi partnerzy z defensywy, a na cotygodniowe występy nie ma co liczyć ostatnio także Marcin Kamiński.


Doszło zatem do sytuacji, w której jedynymi poważnymi alternatywami dla selekcjonera Orłów pozostali Kamil Glik, Michał Pazdan i Thiago Cionek. Brazylijczyk z polskim paszportem zdecydowanie odżył po transferze do SPAL i w rywalizacji z Juventusem znów był jednym z najlepszych piłkarzy beniaminka z Ferrary.


Zważywszy jednak na daleką od optymalnej dyspozycję obrońcy Legii Warszawa, należy się spodziewać powrotu, przynajmniej w jednym marcowym sparingu, do sprawdzonego zestawienia z czwórką graczy odpowiedzialnych za grę w destrukcji.




Kto na lewą obronę?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że na tej newralgicznej pozycji panuje w ekipie Biało-Czerwonych bogactwo urodzaju. W teorii na lewej stronie bloku defensywnego mogą bowiem z powodzeniem występować Maciej Rybus, Artur Jędrzejczyk, Bartosz Bereszyński oraz debiutant Paweł Jaroszyński. W praktyce jednak trudno mówić o nadzwyczajnym komforcie wyboru, kiedy ilość zdecydowanie nie idzie w parze z jakością…

Absolutnym pewniakiem do gry w podstawowej jedenastce wydaje się być na ten moment zawodnik Lokomotiwu Moskwa. Oczywiście 28-letni łowiczanin ma również swoje ograniczenia, które chociażby sprawiły, że nie podbił ligi francuskiej. Na rosyjskiej ziemi popularny “Ryba” czuje się jednak bardzo dobrze – nie ma problemów z regularnymi występami, a w niedawnym pojedynku z Atlético de Madrid popisał się niezwykle efektownym uderzeniem z dystansu.

Ostatnie miesiące zdawały się pokazywać, że były legionista doczekał się wartościowego rywala do miejsca w wyjściowym składzie reprezentacji Polski. Przeniesiony z konieczności na lewą flankę Bereszyński zaimponował podczas jesiennych sprawdzianów kadry, ale obecnie odczuwa jeszcze skutki problemów zdrowotnych. W ich efekcie wychowanek TPS-u Winogrady pauzował podczas ligowego pojedynku z FC Crotone, ale do galowego zestawienia Sampdorii wrócił już podczas niedzielnego boju z Interem. Jak się później okazało, nie była to najlepsza decyzja, a przede wszystkim zdecydowanie zbyt wczesna.


Najtrudniejsza jest jednak sytuacja niedawnego dominatora na tej pozycji – Artura Jędrzejczyka. Podobnie jak większość kolegów z Legii, na czele z Michałem Pazdanem i Krzysztofem Mączyńskim, 30-letni defensor daleki jest od wyżyn swoich możliwości. Doskonale można było to zaobserwować podczas prestiżowego pojedynku z Lechem Poznań, gdy przeszkodą nie do przeskoczenia okazał się dla “Jędzy” nie Sadio Mané czy James Rodríguez, lecz rozczarowujący ostatnio Mihai Răduţ. Szybko zauważył to także opiekun Wojskowych Romeo Jozak i w przegranym meczu z Wisłą Kraków odesłał byłego piłkarza FK Krasnodar na ławkę rezerwowych.


Z podobnych względów trudno traktować poważnie kandydaturę obrońcy Chievo. Podczas niedzielnej potyczki z Milanem lublinianin dostał prawdziwą okazję do weryfikacji swoich umiejętności i ta – delikatnie mówiąc- wypadła niepomyślnie.




Jak zaradzić nieurodzajowi na skrzydłach?

Kłopoty z obsadą lewej obrony są jednak niczym w porównaniu z dylematami, z jakimi Nawałka będzie się musiał zmierzyć przy zestawianiu boków pomocy. Jeszcze niedawno na obu flankach panował prawdziwy urodzaj wynikający z obecności Jakuba Błaszczykowskiego, Bartosza Kapustki, Macieja Makuszewskiego czy Kamila Grosickiego. Trzej pierwsi z różnych względów w ogóle nie znaleźli się tym razem wśród zaproszonych na zgrupowanie, a skrzydłowy Hull City ostatni mecz od pierwszej do ostatniej minuty na zapleczu Premier League rozegrał jeszcze w ubiegłym roku.


Dodatkowo w kategoriach wątpliwej jakości kabaretu, imponującego co najwyżej fanom twórczości Marcina Dańca, należy rozpatrywać powołanie dla Sławomira Peszki. Mimo całej sympatii dla 33-latka, trudno powiedzieć, aby miał obecnie jakieś inne atuty niż “bycie kolegą Roberta Lewandowskiego”. W tym sezonie Ekstraklasy “Peszkin” strzelił tylko dwa gole i zaliczył cztery asysty. Dość powiedzieć, że lepszym wynikiem bramkowym mogą się pochwalić chociażby Michal Piter-Bučko i Filip Piszczek z Sandecji, czy defensywny pomocnik Lecha Poznań Łukasz Trałka. W piątkowym pojedynku z Kolejorzem 43-krotny reprezentant kraju również nie imponował skutecznymi zagraniami czy udanymi dryblingami, lecz wyjątkową indolencją.


Wydaje się więc, że swój najlepszy występ w ostatnim czasie Peszko zanotował na antenie radia Weszlo.fm, gdy dał kilkuminutowy, niezwykły popis erudycji, domagając się większego spokoju w rozlewaniu wysokoprocentowego alkoholu…

Tym bardziej można zatem żałować, że szansy nie otrzymał Paweł Wszołek, który wraca do wysokiej dyspozycji. W poprzedni wtorek polski skrzydłowy Queens Park Rangers zanotował asystę, a w sobotę był jednym z najlepszych graczy The Hoops i wpisał się na listę strzelców, ratując drużynie gości remis w prestiżowych Derbach Zachodniego Londynu.


Więcej alternatyw na ten moment selekcjoner nie ma, zwłaszcza że już w poniedziałek zgrupowanie musiał opuścić liczący po cichu na premierowy występ w koszulce z “orzełkiem na piersi” Damian Kądzior.




W jaki sposób wykorzystać bogactwo w linii ataku?

Być może panaceum na migrenę wynikającą z mizerii na skrzydłach okaże się szeroki wybór w linii napadu. Uznanie w oczach selekcjonera Orłów znaleźli w końcu, poza Robertem Lewandowskim, także Arkadiusz Milik, Łukasz Teodorczyk, Dawid Kownacki i Jakub Świerczok. Biorąc pod uwagę coraz wyższą formę snajpera Anderlechtu czy premierową bramkę 25-latka na bułgarskich boiskach, dobrym rozwiązaniem mogłoby okazać się nieznaczne cofnięcie ofensywnych graczy SSC Napoli i Sampdorii. W ten sposób Nawałka zyskałby kolejne możliwości na obu flankach, a egzekutorzy dostaliby więcej szans do zaprezentowania swoich strzeleckich umiejętności.

Do startu mundialu czasu pozostaje coraz mniej, a każda dodatkowa okazja występu w narodowych barwach może okazać się na wagę złota. I skorzysta na niej nie tylko sam zainteresowany, lecz cała kadra. Kadra łaknąca jak kania dżdżu pierwszego od dawna solidnego występu na czempionacie skupiającym najlepsze ekipy globu.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *