liga europejska kwalifikacje

„Nikt z nas, trenerów, nie mówi, że odpuszcza walkę o puchary, tylko mówimy, że w obecnym stanie nie jesteśmy na nie gotowi” – pisał niedawno na swoim Twitterze trener Pogoni Szczecin, Czesław Michniewicz. Trzecia pozycja na ligowym podium, choć kusząca brązowymi medalami, jest dla wielu klubów finansowym pocałunkiem śmierci. Konieczność przebijania się przez eliminacje europejskich pucharów stanowi wyzwanie, którego niejeden ekstraklasowy budżet nie jest w stanie wytrzymać. Czy w ciągu czterech ostatnich kolejek obecnego sezonu ujrzymy kipiącą emocjami walkę o podium? Czy piastującej obecnie trzecią pozycję Pogoni faktycznie zagląda w oczy widmo gry o fazę grupową Ligi Europejskiej?

Choć wspomnianych Szczecinian w ligowej tabeli faktycznie wyprzedza jedynie Legia i Piast, to mało kto jest zdania, że to właśnie podopieczni Czesława Michniewicza wywalczą przepustkę do Europy. Wąska kadra, przerażający wręcz stosunek remisów do zwycięstw (17:11) i słowa samego szkoleniowca raczej nie stawiają Pogoni w roli faworyta do trzeciej pozycji. Co więcej, ostatnie zwycięstwo z Lechem Poznań było ich pierwszym w przeciągu trzech lat istnienia grupy mistrzowskiej, do której przecież rokrocznie awansowali. Marnie to świadczy o postawie Pogoni w meczach z silniejszymi rywalami.


Portowcom nie pomaga również terminarz, bowiem w pozostałych czterech kolejkach zmierzą się na wyjeździe zarówno z Piastem Gliwice, jak i wyprzedzającą ich Legią. Jeśli jednak Pogoń spisze się w tych starciach na tyle dobrze, by wywieźć z trudnych terenów choćby po punkcie, w domowych meczach z Zagłębiem i Cracovią będzie miała wszystko w swoich rękach. Pytanie tylko, czy ewentualną szansę w kwalifikacjach Ligi Europejskiej Szczecinianie będą potrafili wykorzystać.

Jak wygląda natomiast sytuacja innych drużyn z grupy mistrzowskiej?


ruch-chorzow.64 Ruch Chorzów

Chorzowianie, z wiadomych przyczyn, są najdalej od brązowego medalu Mistrzostw Polski. Waldemar Fornalik i jego piłkarze, po dość nieoczekiwanym prezencie, jakim był awans do najlepszej ósemki ligi, spełniają w tym zacnym gronie rolę dostarczyciela punktów, choć udało im się niedawno urwać kilka oczek warszawskiej Legii. Sześć punktów straty do trzeciej pozycji na tym etapie sezonu zamyka jednak Ruchowi drogę do Europy.


W przeciągu czterech ostatnich kolejek Chorzowianie będą jednak mogli przynajmniej nieco zamieszać w rywalizacji o medal z najcenniejszego kruszcu. Ich starcie z Piastem na stadionie przy ul. Cichej może się okazać decydujące w kontekście walki o tytuł. Jeśli w meczu z Gliwiczanami uda się Ruchowi wywalczyć choćby punkt, rozpędzona Legia będzie mogła powoli przygotowywać mistrzowską fetę.


lech-poznanLech Poznań

Najwięksi przegrani zarówno zasadniczej fazy sezonu, jak i – przynajmniej na razie – rywalizacji w grupie mistrzowskiej. Piłkarze Jana Urbana niemiłosiernie rozczarowują na początku walki w pierwszej ósemce i znacznie oddalili się od kwalifikacji Ligi Europejskiej. Postawa Lecha smuci tym bardziej, że jest to zespół, który personalnie miałby szanse na pomyślną walkę na zagranicznych arenach.

Obserwując obecną formę Kolejorza należy przyznać jednak, że na ligowe podium po prostu nie zasługuje. Trzy porażki w pięciu ostatnich spotkaniach, w tym klęski z odbiegającymi potencjałem zarówno finansowym, jak i sportowym drużynami Pogoni i Śląska, zepchnęły Lechitów na dopiero siódmą pozycję w tabeli, powiększając stratę do trzeciego miejsca do czterech punktów. Jeśli Lech zamierza powalczyć o potężny pieniężny zastrzyk, związany z awansem do fazy grupowej Ligi Europejskiej, potrzebuje nie tylko kompletu oczek w spotkaniach z Lechią i Ruchem Chorzów w Poznaniu, ale i obfitych w punkty zdobyczy w Lubinie oraz Krakowie. Biorąc jednak pod uwagę ciągły regres formy mistrzów Polski, trudno wierzyć w nagłą odmianę ligowego losu.


lechia-gdansk.64 Lechia Gdańsk

Dla odmiany, najwięksi wygrani końcówki fazy zasadniczej. Dzięki niedawnej serii trzech zwycięstw z rzędu Gdańszczanie znacznie przybliżyli się do celu, który stawiali sobie na początku sezonu. Niezwykle silna personalnie i stabilna finansowo Lechia miała z powodzeniem rywalizować o europejskie puchary, a w przyszłym roku pokusić się nawet o zdobycie ekstraklasowego olimpu. Ogromne perturbacje zarówno na boisku, jak i poza nim sprawiły, że Lechiści byli o krok od gry zaledwie w grupie spadkowej.


Podopieczni trenera Piotra Nowaka znakomicie wykorzystują jednak wyszarpany awans na wyższy szczebel. Wprawdzie porażka 0:3 z Piastem delikatnie ostudziła zapał Gdańszczan, jednak wciąż dobra gra zespołu zwiastuje naprawdę owocną końcówkę sezonu. Na Stadionie Energa Gdańsk Lechia zmierzy się w hitowym starciu z Legią oraz w rywalizacji z Ruchem Chorzów, zaś na wyjeździe przyjdzie jej zagrać mecze z Lechem oraz Cracovią. Terminarz nie do pozazdroszczenia, jednak Biało-Zieloni niejednokrotnie pokazywali, że zasługują na miano drużyny nieobliczalnej.


110749 Zagłębie Lubin

Znakomicie spisujący się w ostatnich kolejkach pierwszej części sezonu Lubinianie delikatnie obniżyli loty po awansie do grupy mistrzowskiej. Stawiani nieśmiało w roli dość zaskakujących kandydatów do trzeciego miejsca i awansu do europejskich pucharów, w rywalizacji na najwyższym szczeblu ligi utracili część swoich argumentów i zanotowali dwie kolejne porażki. Odmiana losu nadeszła w rywalizacji z Ruchem, który na stadionie w Lubinie stracił aż cztery bramki. W głowach piłkarzy Zagłębia znów pojawiła się myśl o zagranicznej kampanii w następnym sezonie.


Trener Lubinian, Piotr Stokowiec, w przeciwieństwie do wspomnianego wyżej Czesława Michniewicza, otwarcie stwierdził, że chętnie sprawdziłby się w rywalizacji o Ligę Europejską. Choć personalnie Zagłębie jest być może na szarym końcu stawki w grupie mistrzowskiej, ich poukładana gra i osoba samego szkoleniowca dają spore nadzieje na wskoczenie na ligowe podium.


cracovia.64 Cracovia Kraków

Kibice Pasów wypatrują medalu Mistrzostw Polski od 65 lat. Przeraźliwie długi czas oczekiwania i ogromna szansa, jaka pojawiła się w obecnym sezonie, sprawiają, że ostatnie rezultaty Cracovii przyprawiają fanów o napady agresji i histerycznego płaczu. Krakowianie, którzy wobec nierównej formy większości rywali i znakomitej gry, którą prezentowali w pierwszej połowie sezonu, powinni wręcz okopać się na 3. pozycji w tabeli, w ostatnich dziesięciu spotkaniach odnieśli zaledwie dwa zwycięstwa, przegrywając aż pięciokrotnie. Odejście Denissa Rakeļsa, a przede wszystkim kontuzja Damiana Dąbrowskiego okazały się jednak bardzo dużym osłabieniem.

Wąska kadra, jaką ma do dyspozycji Jacek Zieliński, wprawdzie nie byłaby atutem Cracovii w ewentualnej walce na europejskich arenach, jednak ewentualne wzmocnienia, na których grosza nie poskąpiłby chyba w perspektywie gry o Ligę Europy prezes Janusz Filipiak, znacznie zwiększyłyby konkurencyjność Pasów na tle innych drużyn. Jeśli dodatkowo udałoby się utrzymać w drużynie Kapustkę, Cetnarskiego i Dąbrowskiego, mielibyśmy szansę ujrzeć ciekawą konfrontację ofensywnego, miłego dla oka futbolu Krakowian z europejską piłką. Spośród wszystkich drużyn zaangażowanych w walkę o podium, Cracovia ma zresztą najbardziej przychylny terminarz. Piłkarze Zielińskiego starcia z Legią i Piastem mają już za sobą, a z najsilniejszymi personalnie drużynami Lecha i Lechii zmierzą się na własnym boisku. Tylko czy Pasy stać na powrót do dyspozycji z początku sezonu? Zwyżkująca forma mózgu drużyny, Mateusza Cetnarskiego, przywraca nadzieje w sercach śniących o brązowym medalu kibiców ze stadionu przy ul. Kałuży.