lr

Potwierdziły się prognozy ekspertów i dziennikarzy – Roma bez najmniejszych problemów pokonała Lazio w derbach Wiecznego Miasta aż 4:1. W obliczu dzisiejszej porażki Napoli, dla Giallorossich oznacza to powrót do walki o wicemistrzostwo. Dla Lazio, z kolei, rozpocznie się czas rozliczeń, bo w tym sezonie Biancocelesti nie walczą już o nic.

Spotkanie, jak na derby przystało, zaczęło się od sporej zaciętości i walki. Obie drużyny starały się grać wysokim pressingiem, nie pozwalając rywalom na dłuższe przetrzymywanie piłki. Od początku więcej dogodnych sytuacji stwarzała sobie jednak Roma, która nadspodziewanie szybko wyszła na prowadzenie. W 16. minucie wrzutka z prawej strony boiska trafiła idealnie na głowę Stephana El Sharaawy’ego, który uderzeniem po długim słupku pokonał Federico Marchettiego. Kolosalny błąd popełnili w tej sytuacji defensorzy Lazio, pozostawiając napastnika gości praktycznie bez krycia i znacznie ułatwiając mu wpakowanie piłki do siatki.



Do przerwy obraz gry znacząco się nie zmienił, jednak Giallorossi nie potrafili już wykorzystać swojej przewagi i podwyższyć wyniku, mimo iż kapitalnym strzałem w słupek, z okolic 20. metra, popisał się Miralem Pjanić. Druga część meczu zaczęła się od kilku śmielszych ataków Lazio, jednak w większości podopiecznym Stefano Pioliego brakowało pomysłu, jak sforsować obronę Romy. W 64. minucie kolejne potężne uderzenie Pjanicia… ponownie wylądowało na słupku, jednak tym razem – na szczęście dla Bośniaka – futbolówka odbiła się od wewnętrznej jego części i spadła prosto pod nogi Edina Džeko, który podwyższył rezultat na 2:0. Po raz kolejny stoperzy Lazio złamali linię spalonego i walnie przyczynili się do straty drugiej bramki.

Gdy wydawało się, że Roma kontroluje przebieg spotkania i nic nie jest w stanie jej zagrozić, z pomocą Orłom przyszedł Wojciech Szczęsny i jego nieumiejętne wyjście do piłki. Przy stosunkowo niegroźnie wyglądającej wrzutce, Polak zbyt pochopnie wybrał się na przedpole, gdzie przegrał rywalizację z napastnikiem Biancocelestich, a piłkę, już zmierzającą do siatki, dobił jeszcze Marco Parolo.

To wszystko, na co było stać w niedzielę Lazio, chociaż chwilę później jedenastką zapachniało po upadku Keity Balde w polu karnym. Arbiter Luca Banti na wapno jednak nie wskazał, a już po kilku minutach Federico Marchetti musiał wyciągać piłkę z siatki po raz trzeci. Kapitan Romy Alessandro Florenzi z okolic 25. metra huknął nie do obrony w dalszy róg bramki i pewne stało się, że zawodnicy Luciano Spalettiego tego meczu już nie przegrają. Mimo to umownym gościom tego spotkania wciąż było mało. W 87. minucie Diego Perotti popisał się precyzyjnym strzałem zza pola karnego, ustalając wynik 164. derbów Rzymu na 4:1 dla Romy.

“Ten mecz dał mi tyle odwagi, że moja bramka jest tego efektem. To niesamowite uczucie, gdy udaje ci się zrobić coś takiego, co pomaga twojej drużynie w odniesieniu derbowego zwycięstwa. Chcieliśmy dać fanom radość, szczególnie tym, którzy nie mogli dzisiaj zjawić się na trybunach” – powiedział tuż po meczu Alessandro Florenzi


Kilkadziesiąt minut wcześniej Napoli, dosyć niespodziewanie, uległo na Dacia Arenie (dawne Stadio Friulli – przyp. red.) Udinese 1:3, co sprawia, że na siedem kolejek przed końcem sezonu Roma traci już tylko cztery punkty do drugich Partenopei.

W obliczu świetnej formy Rzymian (9 na 12 ostatnich meczów zakończonych zwycięstwem) niedzielny wynik neapolitańczyków stawia ich w bardzo dobrej pozycji przed finiszem ligi. To, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się niemożliwe, teraz nabiera realnych kształtów. Luciano Spaletti odmienił Romę o 360 stopni, z drużyny nieporadnej i popełniającej mnóstwo błędów, w zespół kompletny, który mógłby walczyć o Scudetto, gdyby były opiekun Zenitu St. Petersburg prowadził Rzymian od początku sezonu.

Lazio tymczasem straciło swoją ostatnią szansę na awans do europejskich pucharów i w niebieskiej części stolicy Italii zacznie się niebawem czas rozliczeń. Na początek posadę straci Stefano Pioli, który być może opuści pokład jeszcze w tym tygodniu. Wtedy do końca rozgrywek drużynę przejąłby obecny opiekun Primavery – Simone Inzaghi. Potem zacznie się wietrzenie szatni i wzmożone ruchy transferowe. Już teraz mówi się, że po sezonie z klubem pożegna się przynajmniej jedenastu graczy, a wśród nich największe gwiazdy – Antonio Candreva, Lucas Biglia czy Felipe Anderson. Zmiany w klubie są nieuniknione, chociaż na te, na które najbardziej liczą kibice – w zarządzie – nie ma najmniejszych szans.

46 S.S. LAZIO 1:4 AS ROMA roma_as_logo



Na innych stadionach

W pozostałych dzisiejszych spotkaniach byliśmy świadkami wielu niespodzianek. Milan przegrał w ważnym w kontekście walki o puchary meczu z Atalantą i pozycja Sinišy Mihajlovicia ponownie poważnie się zachwieje.

Atalanta Atalanta Bergamo 2:1 AC Milan AC-Milan

Bramki:  Pinilla 44′, Gomez 62′ – Luiz Adriano 5′

1410466605_fc-fiorentinaFiorentina 1:1 Sampdoria sampdoria

Bramki: Iličić 24′ – Alvarez 39′

Genoa Genoa 4:0 Frosinone 111657

Bramki: Suso 43′, 59′ i 76′, Rigoni 72′

Chievo Verona Chievo Verona 3:1 US Palermo 1410467775_fc-palermo

Bramki: Cacciatore 6′, Rigoni 53′, Birsa 74′ – Gilardino 28′