liga europejska ćwierćfinały

Tegoroczna edycja Ligi Europy nie pozwala kibicom oderwać się od tych rozgrywek. Po znakomitej fazie 1/8 finału, pozostałych na placu boju osiem zespołów postanowiło w pierwszych meczach osiągnąć rezultaty, które wręcz zmuszały fanów do obejrzenia rundy rewanżowej. Po zakończonych ćwierćfinałach trudno oprzeć się wrażeniu, że piłkarze w żadnym wypadku nie zawiedli oczekiwań.

w4rFh5oEqRswKI2KCPAFbB6-ejMyUXcYMdxT-RQXCP9VL_k3Evp5syjxTSn7Cck8K1A=w300 Sparta Praga 2:4 Villarreal CF VillarrealCF

Sparta Praga, najbardziej zaskakujący uczestnik tegorocznych ćwierćfinałów Ligi Europejskiej, stanęła w pierwszym spotkaniu przed bodaj najtrudniejszym w tegorocznej kampanii wyzwaniem. Wyjazdowe starcie ze znajdującym się w doskonałej dyspozycji Villarrealem zdawało się mieć jednego faworyta, ale sensacyjne zwycięstwo w rywalizacji z włoskim Lazio pozwalało czeskim kibicom wierzyć jeszcze w korzystny rezultat.

Porażkę 1:2 przyjęto w Pradze z pełnym zrozumieniem. Sparta postawiła Hiszpanom twarde warunki i nie utrudniła zanadto swojej sytuacji przed rewanżem na czeskiej ziemi. Wystarczyło zdobyć gola, wygrać 1:0 i zameldować się w półfinale Ligi Europy.

Ten prosty plan Villarreal zniweczył już w 5. minucie. Cerdric Bakambu, który strzelił dwa gole w pierwszym meczu tych drużyn, wykorzystał podanie Manu Triguerosa i wyprowadził gości na prowadzenie.


Dwie bramki umożliwiające doprowadzenie do dogrywki nie były zadaniem awykonalnym, jednak w ich zdobyciu Czechów uprzedzili goście z prowincji Castellón. Samu Castillejo i Bruno zapewnili gościom prowadzenie do przerwy aż 3:0.

Pogodzonych z odpadnięciem z Ligi Europy piłkarzy Sparty Praga już na początku drugiej odsłony dobił niezawodny Cedric Bakambu. Czesi zdołali jednak dać chwilę radości zgromadzonym na Generali Arena kibicom. W 65. minucie honorowego gola zdobył Bořek Dočkal, a kilka chwil później do wyniku 2:4 doprowadził Ladislav Krejčí. Na odrobienie reszty strat nie wystarczyło gospodarzom już ani sił, ani umiejętności. W dwumeczu Villarreal w pełni zasłużenie pokonał Spartę Praga 6:3.




shakhtar_donetskSzachtar Donieck 4:0 SC Braga braga_sporting_clube_logo_totalizator

Szachtar, korzystając z dość przychylnych rezultatów losowania poszczególnych faz Ligi Europy, pewnie zmierzał po awans do półfinału. Portugalska Braga w pierwszym spotkaniu nie potrafiła nawiązać równorzędnej walki z Ukraińcami i przypłaciła to gładką porażką 1:2. Jako że dotychczasowe osiągnięcia podopiecznych Jesualdo Ferriery w meczach wyjazdowych (1 zwycięstwo, 2 remisy, 2 porażki – przyp. red.) nie budziły powszechnego uznania, Szachtarowi pozostawało jedynie niewielkim nakładem sił przypieczętować nieunikniony awans.

Aby piłkarze Mircei Lucescu faktycznie zanadto się nie zmęczyli, goście z Portugalii już w 25. minucie sprokurowali jedenastkę. Bramkarz Bragi, Matheus wyciął szarżującego Wiktora Kowałenkę i zmusił arbitra do podyktowania rzutu karnego, którego na gola zamienił Dario Srna. W obawie o kondycję Górników z Doniecka goście, jeszcze przed końcem pierwszej połowy, podarowali im kolejny prezent, w postaci gola samobójczego Facundo Ferreiry. Sprawa awansu zdawała się być rozstrzygnięta.


W tym przekonaniu postanowił utwierdzić nas wspomniany już Kowałenko, zdobywając bramkę na 3:0. Młody pomocnik miał zresztą udział przy wszystkich golach swojego zespołu, bowiem zapisał on sobie również asystę przy samobójczym trafieniu Ferreiry. Ferreiry, który ku rozpaczy portugalskich kibiców, podwoił swój niechlubny bramkowy dorobek. W 74. minucie przeciął podanie Taisona na tyle niefortunnie, że zwiększył i tak wyraźne już prowadzenie rywala, ustalając wynik meczu na 4:0.




481 Sevilla FC 1:2 (k. 5:4) Athletic Club  Athletic-Bilbao-icon

Najciekawsza, obok rywalizacji Borussii Dortmund z Liverpoolem, para ćwierćfinałowa LE sprostała oczekiwaniom i w pierwszym spotkaniu stworzyła znakomite widowisko. Walcząca o trzeci z rzędu triumf w rozgrywkach Sevilla zdołała odwrócić losy spotkania po bramce niesamowitego Artiza Aduriza i po golach Kołodziejczaka oraz Vincente Iborry zwyciężyła w Bilbao 2:1. Bojowe nastawienie Athletiku i zbliżony, bardzo wysoki poziom obu drużyn zwiastował niesamowite emocje w rewanżu.

Pierwsza połowa okazała się być jednak „typowym meczem walki”. Zespoły postanowiły się skupić na próbie opanowania środkowej strefy boiska, na czym ucierpiały okolice obu bramek. Po zmianie stron goście z Bilbao postanowili jednak natychmiast ruszyć do ataku, co zaowocowało pierwszym golem. Nietrudno zgadnąć, czyjego autorstwa. Artiz Aduriz zdobył w tegorocznej edycji Ligi Europy już dziesiątą bramkę, a licząc wszystkie rozgrywki w obecnym sezonie – jego strzelecki dorobek osiągnął już liczbę 24.


Poprawiającą się sytuację Lwów z Bilbao natychmiast zniszczyli Grzegorz Krychowiak do spółki z Kevinem Gameiro. W 59. minucie Polak wyłożył piłkę francuskiemu napastnikowi, który z kilku metrów wpakował ją do pustej bramki.


Problemy gości dopełniła kontuzja Aduriza, który w 70. minucie zszedł z boiska. Athletic udowodnił jednak, że potrafi strzelać również pod nieobecność swojego najostrzejszego żądła. W 80. minucie do znakomitego dośrodkowania doskoczył Raul Garcia i przelobował niepotrzebnie wychodzącego do piłki Davida Sorię. Wynik 2:1 dla gości oznaczał dodatkowe 30 minut gry.

Losy dwumeczu już w 96. minucie mógł rozstrzygnąć Susaeta. Kolejnym znakomitym podaniem popisał się Beñat Etxebarria, a hiszpański skrzydłowy stanął oko w oko z przeciętnie dysponowanym dzisiaj Sorią. Rozpaczliwie interweniującego bramkarza Sevilli wyręczył jednak sam Susaeta, w doskonałej sytuacji posyłając piłkę tuż obok słupka. Chwilę potem stuprocentową okazję mieli gospodarze, jednak fantastyczny strzał z przewrotki, wprowadzonego chwilę wcześniej na boisko Koke, zatrzymał na linii bramkowej San Jose, obrońca drużyny z Bilbao.

Do końca dogrywki wynik nie uległ zmianie i zawodnikom nie pozostało nic innego, jak opanować nerwy, wyciszyć i schłodzić gorące głowy, po czym podejść do wykonywania rzutów karnych. Po 3 bezbłędnych seriach jedenastek, w których znalazła się również udana próba Grzegorza Krychowiaka, wprost w bramkarza uderzył znakomity w regulaminowym czasie gry Beñat, przez co postawił Athletic Bilbao w niezwykle trudnej sytuacji. Do decydującego o awansie Sevilli do półfinału “wapna” podszedł Kevin Gameiro i niezwykle pewnie uderzył w okienko bramki Iago Herrerína. Tym samym klub z Andaluzji po raz trzeci z rzędu zameldował się w półfinale Ligi Europejskiej.


Czy podopiecznych Unaia Emery’ego stać również na trzeci kolejny triumf w Europa League?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *