wer

To już dziś! Po wielu miesiącach oczekiwań i przygotowań nadchodzi dzień, w którym rozpoczniemy zmagania w turnieju finałowym EURO 2016. Rywalem Irlandia Północna – drużyna niewygodna, silna, dobra w defensywie. Co zrobi Adam Nawałka? Czy Polacy odniosą wreszcie historyczne zwycięstwo na Mistrzostwach Europy?



Po wylosowaniu Irlandii Północnej pojawiały się głosy, że to zdecydowanie najsłabsza drużyna w naszej grupie. Oczywiście, potencjałem piłkarskim Niemcy, Polacy i Ukraińcy przewyższają drużynę Michaela O’Neilla, ale na pewno nie można jej odmówić walki oraz determinacji.


Jak hartowała się irlandzka piłka

Jeszcze kilka lat temu mało kto przypuszczał, że Ulster kiedykolwiek awansuje na wielką imprezę. Drużyna zawodziła, notorycznie kompromitując się w eliminacjach. Kibice Norn Iron marzyli, aby ich reprezentacja podniosła się z kolan i przestała przynosić wstyd na arenie międzynarodowej. I w końcu się udało. Podopieczni Michaela O’Neilla awansowali na wielki turniej po raz pierwszy od 30 lat. Nie można jednak powiedzieć, że to wyłącznie zasługa reformy Michela Platiniego i powiększenia liczby uczestników EURO 2016 o osiem drużyn. W grupie eliminacyjnej, którą wygrała Irlandia Północna, może nie było wielkich potęg, ale na dziesięć spotkań Wyspiarze przegrali tylko jedno (z Rumunią na wyjeździe 0:2 – przyp.red). Dwadzieścia jeden zgromadzonych punktów pozwoliło awansować z pierwszego miejsca, a po udanych kwalifikacjach Lafferty i spółka dalej robili swoje.


Ostatnią porażką naszego dzisiejszego rywala było wspomniane 0:2 z Rumunami 14 listopada… 2014 roku! Od tego czasu zespół ze stolicą w Belfaście nie zaznał goryczy porażki. Tuż przed Mistrzostwami Europy potrafił zremisować z typowaną na potencjalną rewelację turnieju Słowacją. A przecież w 2013 roku Irlandia Północna przegrała z Luksemburgiem…

Kiedy po nieudanych eliminacjach do mundialu w Brazylii na stanowisku został Michael O’Neill, tym razem dokonał cudu. W kraju, gdzie przecież nie ma hurtowej ilości piłkarzy, potrafił wyselekcjonować grupę zawodników, którzy dali awans do turnieju finałowego EURO, dla Irlandii Północnej pierwszego w historii.


Lafferty – niespełniona nadzieja Rangersów

Największą gwiazdą zespołu Norn Iron jest napastnik Kyle Lafferty, grający obecnie w Birmingham City. Ostatni sezon w jego wykonaniu, najdelikatniej mówiąc, nie należał do udanych. Zaledwie cztery gole we wszystkich rozgrywkach teoretycznie powinny nie najlepiej świadczyć o stanie ofensywy Ulsteru. Klubowy kolega Tomasza Kuszczaka przed laty zapowiadał się jednak na jednego z najlepszych napastników na Wyspach. W latach 2008-2012 występował w Glasgow Rangers, które przed karną degradacją rywalizowało wówczas w Lidze Mistrzów czy Pucharze UEFA. To wtedy, w rozgrywkach 2010/11, zaliczył swój najlepszy sezon w karierze, strzelając w 31 meczach 11 bramek dla The Gers. Po upadku szkockiego klubu przeniósł się do Sionu, a następnie do włoskiego Palermo, gdzie w kampanii 13/14 powtórzył dorobek bramkowy sprzed trzech lat. To był ostatni tak dobry sezon Kyle’a Lafferty’ego. Urodzony w Enniskillen piłkarz nie poradził sobie w Turcji, a obecnie nie radzi sobie w również Anglii (w 14 meczach dla Norwich City w Premier League nie zdobył jeszcze gola – przyp.red).

Warto zresztą zobaczyć, jakie dysproporcje dzielą Roberta Lewandowskiego i Kyle’a Lafferty’ego.

ewe

Porównanie obu zawodników na dobrą sprawę mija się z celem, a klasę “Lewego” docenia selekcjoner naszych dzisiejszych rywali – Michael O’Neill:

“Robert Lewandowski  jest niczym talizman dla polskiej drużyny, ale inni Polacy również będą groźni. To w mojej opinii jeden z dwóch najlepszych napastników na świecie. Jednak w polskiej drużynie groźni będą też Arkadiusz Milik, Grosicki, Błaszczykowski, czy Grzegorz Krychowiak. Lewandowski jest kimś w stylu Zlatana Ibrahimovicia dla reprezentacji Szwecji, jednak wiemy, jak go zatrzymać. Znamy mocne i słabe strony polskiej drużyny”

W obozie Norn Iron w trakcie tygodnia pojawiła się dość niepokojąca wiadomość. Na wtorkowym treningu Lafferty doznał urazu, lecz wszyscy w sztabie naszego rywala przekonują, że na mecz w Nicei będzie w pełni przygotowany:

“Trenowaliśmy razem od prawie miesiąca i piłkarze są bardzo dobrze przygotowani. Nie mamy żadnych problemów. Od czterech lat nie miałem tak dużo czasu na przygotowanie swojego zespołu. Zrobiliśmy wszystko, co sobie zaplanowaliśmy. Nie ma żadnego zagrożenia w związku z występem Lafferty’ego” – uspokaja O’Neill


Obrona – strefa zagrożenia

Od lat wiadomo, że brytyjskie zespoły preferują toporny styl gry. U Irlandii Północnej jest to aż nadto widoczne. Podopieczni O’Neilla to chłopy na skwał. Dęby, które ciężko przestawić, a jeszcze ciężej przepchnąć. Gareth McAuley i Jonny Evans na co dzień tworzą zgrany duet w West Bromwich Albion, a młodszy z nich (Evans) ma za sobą kilka lat spędzonych w Manchesterze United.

“On jest naszym najlepszym zawodnikiem” – mówi o Evansie trener West Bromu, Tony Pulis

Dużym problemem dla Wyspiarzy może być jednak wiekowość linii defensywnej. Najprawdopodobniej w Nicei zagrają piątką obrońców, a trójka stoperów liczy sobie blisko sto lat! ( McAuley – 35 , Evans – 28, Cathcart – 27). Jeżeli dodamy do tego doświadczonego 100-krotnego reprezentanta kraju Aarona Hughesa, który w listopadzie świętował będzie swoje 35 urodziny, to czwórka środowych obrońców będzie miała w sumie aż 125 lat!

Kibiców Ulstetu może nieco niepokoić także obsada bramki. Wśród powołanych jest doświadczony, 38-letni Roy Carrol, który przed laty miał problemy z alkoholizmem, ale to Michael McGovern, bramkarz szkockiego Hamilton, powinien zagrać od pierwszej minuty.

Wiadomo jednak, że mimo iż Irlandia Północna bardzo mało bramek traci, to upływającego czasu nie da sie oszukać. Milik i Lewandowski muszą zatem wykorzystać swoją szybkość i rozprawić się z wiekową defensywą Wyspiarzy.

“Moi obrońcy nie boją się Lewandowskiego! Grali już przeciwko zawodnikom takiego kalibru” –  zapewnia O’Neill

Na pewno nie będziemy mieli jednak do czynienia z brutalną grą, gdyż rumuński sędzia, Ovidiu Hategan, często sięga po kartki i będzie temperował zapędy zawodników.




Dyrygent nadzieją na kreację gry

Kadra Ulsteru ma w zasadzie jednego dobrego, kreatywnego zawodnika. Nazywa się Steven Davies i gra w Southampton. W 83 spotkaniach dla drużyny narodowej zdobył on osiem goli, ale jego wkład w grę zarówno reprezentacji, jak i Świętych jest absolutnie nie do przecenienia. Kapitan Irlandii Północnej 41 razy wystąpił w poprzednim sezonie w barwach Southampton, strzelając przy tym pięć bramek. Doświadczenie, jakie, podobnie jak Lafferty, nabierał w Rangersach, procentuje i to na nim ma w głównej mierze opierać się gra Norn Iron.


Wojna bez jeńców

W Nicei rozgorzeje piłkarska wojna. Polacy powinni się przygotować na coś podobnego, co miało miejsce na Hampden Park, czy w starciach z Irlandczykami. Oczywiście, zarówno jedni, jak i drudzy są od naszych dzisiejszych rywali o wiele bardziej zaawansowani technicznie i mają po prostu lepszych zawodników, ale za nic w świecie nie wolno lekceważyć siłowo grającego przeciwnika.

Należy również odłożyć na bok wszystkie dewagacje personalne. Zapomnieć o kontuzjach, o braku Rybusa (i prawdopodobnej absencji Grosickiego, którego ma zastąpić Bartosz Kapustka – przyp.red). Zostawmy historię z eliminacji. Napiszmy nową, dopiszmy kolejny piękny rozdział polskiego futbolu. Niech ta bajka trwa, trochę dłużej niż do północy. Nie bądźmy jak kopciuszek, którego czar po pewnym czasie prysł. Zagrajmy tak, jak w pamiętnych bojach z Wyspiarzami. Wysoki pressing, zdecydowanie, pewność siebie, ruchliwość, szybka wymienność podań – jeżeli te elementy ze sobą zafunkcjonują, to o 20:00 będziemy się cieszyć z historycznych trzech punktów.

Nie możemy się bać Irlandczyków. To my mamy króla strzelców Bundesligi, najlepszego piłkarza Sevilli i wreszcie fantastyczną dwójkę z Włoch – Szczęsnego i Glika, którzy powinni pokazać Wyspiarzom, że dobra gra defensywna jest także ich domeną.

“Z czterech meczów z Wyspiarzami w eliminacjach nie przegraliśmy ani jednego” – mówi Hubert Małowiejski, szef banku informacji selekcjonera

W pierwszym składzie obok Krychowiaka powinniśmy zobaczyć kogoś z dwójki Mączyński – Jodłowiec.


Bardziej prawdopodobny jest występ Legionisty, któremu gra z rosłymi rywalami powinna odpowiadać. Partnerem Glika zapewne będzie Michał Pazdan, któremu może brakować “centymetrów i kilogramów”, ale waleczności i zaangażowania nie można mu odmówić.


Jedno jest pewne – dziś na Stade de Nice musimy być gotowi na wojnę. Wojnę futbolową. Oby zwycięską dla Polaków!

Polska - Irl. Płn