stones2

Nie od dziś wiadomo, że życie młodego piłkarza, w takiej lidze jak Premier League, nie należy do najłatwiejszych. Zwłaszcza, gdy mówimy o Angliku, bo przecież w dobie sprowadzania za ogromne pieniądze zagranicznych gwiazd, każdy rodzimy brylancik wywołuje wśród fanów powszechną ekstazę. Upatruje się w nich nowych Michaelów Owenów, Davidów Beckhamów czy Paulów Scholesów licząc, że za chwilę staną się również gwiazdami reprezentacji. Dobitnie o ciężarze oczekiwań przekonuje się w ostatnich tygodniach obrońca Evertonu – John Stones. 

Wydawało się, że zawodnik The Toffees latem stanie się bohaterem wielomilionowego transferu do Chelsea, ale dzisiaj raczej nie w głowie mu Liga Mistrzów i wielkie pieniądze od Romana Abramowicza. Póki co, musi zmierzyć się z pierwszym w karierze słabszym momentem.

José Mourinho był w nim zakochany i za wszelką cenę chciał mieć u siebie, na Stamford Bridge. Nic dziwnego, w końcu Stones wydaje się być naturalnym następcą Johna Terry’ego jako hegemona angielskich stoperów i w Chelsea mógłby bardzo płynnie przejąć po nim pałeczkę szefa defensywy. Poprzedni sezon, mimo że nie należał do najlepszych w wykonaniu Evertonu, to dla Stonesa był przełomowy. Pozyskany latem 2013 roku z Barnsley obrońca wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie klubu, coraz głośniej zaczął też pukać do bram reprezentacji. Imponowała przede wszystkim jego pewność siebie i umiejętność zachowania chłodnej głowy w trudnych sytuacjach. Saga transferowa pt. “Stones trafi do Chelsea” była latem jednym z głównych tematów piłkarskich na Wyspach. 38 mln £ – tyle miał dostać za niego klub z niebieskiej części Merseyside. Może rozboleć głowa, zwłaszcza, gdy przypomnimy sobie, że mamy do czynienia z tak młodym zawodnikiem – w dodatku obrońcą!

Na Goodison Park jest jednak człowiek, który był w stanie powstrzymać rozgrzaną głowę Stonesa przed ryzykownym ruchem. Jak pokazała przyszłość, ta decyzja może się okazać dla 21-latka zbawienna. Roberto Martínez, bo o nim mowa, mając na względzie dobro swojego zespołu, ale również przyszłość niezwykle utalentowanego chłopaka, latem odbył z Johnem wiele rozmów, które przekonały go do pozostania w Evertonie.


Dzisiaj hiszpański menedżer The Toffees, mimo krytyki, jaka spłynęła w ostatnich tygodniach na wychowanka Barnsley, nie zamierza wystawiać go na odstrzał.

“Jeśli Anglicy chcą, aby ich młodzi zawodnicy rozwijali się, nie powinni tak szybko ferować wyroków. W zeszłym sezonie John został okrzyknięty świetnym obrońcą, a teraz wielu go krytykuje. On ma dopiero 21 lat, a na tej pozycji najważniejsze jest doświadczenie, które on dopiero nabiera. Dajmy mu czas, musi się jeszcze sporo nauczyć” – Roberto Martínez

Takie wsparcie od trenera to jedna z niewielu dobrych wiadomości dla Stonesa w ostatnich kilku miesiącach. Po tym, jak zaczął popełniać proste błędy i stracił miejsce w wyjściowym składzie Evertonu, zdarzyła mu się również wpadka tam, gdzie stoi przed nim największe wyzwanie – w reprezentacji Anglii. Jeszcze do niedawna Stones był dla kadry Roya Hodgsona niczym talizman, bo gdy pojawiał się na boisku, Synowie Albionu nie stracili ani jednej bramki. Dobra passa przerwana jednak została z wielkim hukiem w miniony wtorek na Wembley, podczas meczu z Holandią. Młody stoper popełnił taki błąd, że na długo pozostanie on w pamięci selekcjonera, jak i kibiców.

Wielu obserwatorów widziało go już w wyjściowym składzie na EURO, jednak spotkanie z Oranje potwierdziło, że Stones nadal nie do końca potrafi radzić sobie z presją. Do tej pory jego sporym atutem była również umiejętność rozgrywania piłki i stąd pojawiły się nawet pomysły wystawiania go na pozycji defensywnego pomocnika, aby jeszcze lepiej ją wykorzystać. Zawodnik Evertonu całkiem nieźle radzi sobie także na prawej stronie obrony, jednak tam mógłby zostać wystawiony chyba tylko w razie wyższej konieczności.

“Rozmawiałem z nim podczas zgrupowania w listopadzie i spytałem, jak czułby się grając w pomocy. Odpowiedział, że byłby w stanie tam wystąpić, więc na pewno jest to jedna z opcji. Mam jednak nadzieję, że nie będę zmuszony tego robić. John przyda nam się zdecydowanie bardziej w środku lub na prawej stronie defensywy” – Roy Hodgson

Selekcjoner reprezentacji Anglii, po marcowych meczach towarzyskich, pozostał nadal z wieloma pytaniami, a jednym z nich jest na pewno przyszłość Stonesa. Jego pozycja uległa osłabieniu już przed powołaniami, ale teraz wszystko może odbudować na nowo. 21-latek zdaje się powoli odzyskiwać miejsce w składzie Evertonu, choć nie można jeszcze jednoznacznie stwierdzić, że w najbliższych miesiącach utrzyma je na stałe. Rywalizacja na Goodison Park trwa w najlepsze, a w miniony weekend Stones rozegrał pierwsze od 24 stycznia pełne 90 minut w meczu z Manchesterem United i zaprezentował się solidnie. Jego forma nadal jest jednak wielkim znakiem zapytania i zachwyty nad ogromnym talentem w ostatnim czasie nieco ucichły.

Anglicy są zmartwieni takim obrotem spraw, bo na nadmiar dobrych stoperów w tym momencie z pewnością nie narzekają. Nie ulega jednak wątpliwości, że przed Stonesem wielka kariera i najważniejsze czego teraz potrzebuje, to spokojna praca i wsparcie. Takie okazuje mu nie tylko jego klubowy menedżer, ale również selekcjoner Roy Hodgson, co na pewno jest dla młodego obrońcy budujące. Dowodem może być nie tylko poniższa wypowiedź, ale również fakt, że w żadnym marcowym sparingu kadry nie zagrał Phil Jagielka, starszy kolega Stonesa z Evertonu. A przecież to właśnie 33-latek ma pewne miejsce w składzie The Toffees, w odróżnieniu od wychowanka Barnsley.

“John jest młodym zawodnikiem, więc ma czas, aby zrozumieć, że jeśli chce osiągnąć najwyższy poziom, to nie może popełniać prostych błędów. Nadal pokładam w nim jednak wielkie nadzieje. To gracz, który w ostatnim czasie zrobił niesamowity postęp. Pamiętajmy w kontekście jakich klubów wymieniano jego nazwisko. Stones musi jednak nieustannie pracować i się rozwijać, a błędy, które mu się przytrafiają, powinny być zachętą do jeszcze większego wysiłku”

Takie wypowiedzi Hodgsona, mimo że ma najlepsze intencje, na pewno jednak nie rozwieją wątpliwości, co do jego przydatności już na francuskim EURO. Stones ma jednak to szczęście, że selekcjoner nadal szuka optymalnego rozwiązania na środku obrony. W każdym z pięciu ostatnich meczów kadry Trzech Lwów mogliśmy obserwować różne ustawienia na tej newralgicznej pozycji, więc każdy z kandydatów ma obecnie równe szanse, choć najbliżej jest chyba Chris Smalling. Zawodnik Manchesteru United, jako jedyny środkowy obrońca, zagrał w dwóch ostatnich meczach towarzyskich i notuje dobry sezon w barwach Czerwonych Diabłów. Szanse Stonesa, aby zostać jego partnerem nadal istnieją, ale wątpliwości, co do jego przydatności już w trakcie EURO, wygłasza choćby wieloletni kapitan reprezentacji Anglii, Steven Gerrard.

“Chciałbym mieć pewność, że John będzie w stanie zapewnić nam pewność w środku obrony już we Francji oraz nie będzie popełniał prostych błędów. Po meczu z Holandią nie mogę tego powiedzieć”

Nie da się ukryć, że aby zapewnić sobie miejsce w kadrze Stones musi w najbliższych tygodniach solidnie popracować w klubie i odtrącić od siebie nieprzychylne opinie. Okres, gdy stracił miejsce w składzie, wyraźnie odbił się na jego psychice. Dzisiaj nie jest już tak pewny siebie i boi się podejmować ryzyka, przez co nie podziwiamy już tak wiele odważnych prób wyprowadzania piłki. Widać to było choćby w meczu z Holandią, kiedy notował wiele nerwowych strat, a na pozycji stopera opanowanie i koncentracja są przecież najważniejsze. Zwłaszcza w momencie, gdy na trzy miesiące przed rozpoczęciem turnieju reprezentacja zdecydowanie nie ma pewności w tyłach. W obronę młodszego kolegę biorą jednak byli reprezentanci Anglii – Rio Ferdinand i Michael Owen.

“Widzę pewne podobieństwa między mną a Stonesem. Gdy zaczynałem karierę w West Hamie, też przez pierwsze dwa lata popełniałem takie błędy. On powinien kontynuować swój styl gry, bardzo mi się podoba to, że ryzykuje i chce wyprowadzać piłkę. W tak młodym wieku powinniśmy pozwolić piłkarzom popełniać błędy, to najlepsza nauka na przyszłość” – Rio Ferdinand


Ostatnie tygodnie są prawdziwą lekcją futbolu dla młodego Stonesa. Angielskie media dosyć mocno rozdmuchały problemy tego zawodnika, ale dzięki temu obrońca Evertonu może tylko bardziej okrzepnąć. Wydaje się, że w jego przypadku są to przejściowe kłopoty, które dopadają każdego gracza w młodym wieku. Po świetnym poprzednim sezonie i letnim zamieszaniu z transferem do Chelsea można było przypuszczać, że przyjdzie nieco słabszy okres. Najlepsze, co mogło się w tym momencie przytrafić Stonesowi to Roberto Martínez. Hiszpański menedżer broni go na każdym kroku podkreślając, jak wielką przyszłość ma przed sobą zawodnik The Toffees. Cierpliwość w futbolu ma jednak niebagatelne znaczenie nie tylko przy ocenianiu pracy trenerów, ale również gdy oczekujemy postępów wśród młodych talentów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *