Wśród wielu młodych zawodników, którzy są notorycznie wypożyczani ze Stamford Bridge, jeden powrócił tego lata do matecznika. Nathaniel Chalobah po pięciu latach pobytu w strukturach Chelsea w końcu doczekał się debiutu w niebieskich barwach. Czy 21-letni pomocnik przetrwa w najeżonej znakomitymi piłkarzami ekipie The Blues, czy będzie kolejnym zmarnowanym talentem?

Kiedy przed sześcioma laty Nathaniel Chalobah trafił na Stamford Bridge, klub ze stolicy Anglii prowadził Carlo Ancelotti. Mówiło się wówczas, że utalentowany chłopak urodzony w Sierra Leone może w przyszłości stanowić o sile niebieskiej części Londynu. Okazało się jednak, że rzeczywistość mocno zweryfikowała plany młodziutkiego pomocnika. Chalobah spędził bowiem kilka sezonów na wygnaniu, bo ciężko mówić nawet o wypożyczeniu w sytuacji, gdy urodzony w 1994 roku zawodnik w trakcie dotychczasowej przygody z Chelsea zdążył odwiedzić już sześć klubów!


Pierwsze szlify na Vicarage Road

Już na pierwszym wypożyczeniu piłkarz The Blues pokazał, że ma ponadprzeciętny talent i papiery na grę w poważnym futbolu. 42 spotkania w rozgrywającym bardzo dobry sezon na poziomie Championship Watfordzie pomogły Chalobahowi nabrać odpowiedniego doświadczenia. Nie bez kozery mówi się przecież, że zaplecze angielskiej ekstraklasy to najtrudniejsza pod względem fizycznym liga na Starym Kontynencie. Ogromne natężenie spotkań i walka z solidnymi, najczęściej twardo grającymi obrońcami otrzaskała Nathaniela w dorosłym świecie futbolu. W ekipie prowadzonej przez Gianfranco Zolę odgrywał jedną z kluczowych ról. W wieku 18 lat nie miał kompleksów, by dowodzić zespołem, który omal nie awansował do Premier League. Zresztą jego pobyt w drużynie Szerszeni do dziś jest wspominany za sprawą efektownych bramek, jak chociażby ta, którą strzelił w prestiżowym starciu z Leicester.




Zastój? Tylko z pozoru

Dobry sezon w Championship nie poprawił jednak pozycji Chalobaha na Stamford Bridge. Chelsea, będąc u szczytu i mając znakomitą sytuację kadrową, nie potrzebowała młodziana, który byłby tylko niezadowolony ze swojej roli w zespole. Kolejne wypożyczenia do Nottingham, Middlesbrough, Burnley i Reading sprawiały, że ciemnoskóry pomocnik wciąż znajdował się w rytmie meczowym. Kluczowy okazał się dopiero poprzedni sezon spędzony w Neapolu. Może się wydawać, że osiem spotkań rozegranych w ekipie wicemistrza Italii to mało. Błąd! 227 minut spędzonych w sumie na boisku w barwach Azzurri to niebywały bagaż doświadczenia boiskowego. Co więcej, po grze Chalobaha widać, że pobyt na Półwyspie Apenińskim bardzo mu pomógł. Przy analizie profilu taktycznego zawodnika Chelsea można dostrzec pewne podobieństwa z poprzednimi bohaterami naszego cyklu. Młodzieżowy reprezentant Anglii, podobnie jak Amadou Diawara, ma żelazne płuca, nie boi się walki ‘jeden na jeden’ i potrafi idealnie podłączyć się do akcji ofensywnej.



Polscy kibice pamiętają z pewnością spotkanie Neapolitańczyków z warszawską Legią sprzed niespełna roku w fazie grupowej Ligi Europy, kiedy to na Stadio Sao Paulo Chalobah robił co chciał z defensorami Wojskowych. Jedną z bramek zdobył zresztą po niezwykle efektownej akcji.

Bramka z ówczesnym wicemistrzem Polski dowodzi, że Chalobah jest defensywnym pomocnikiem tylko w teorii. Jego niesamowity zmysł do gry kombinacyjnej sprawił, że po dobrym okresie przygotowawczym Antonio Conte pozostawił go w klubie i wreszcie po wielu latach oczekiwania pozwolił zadebiutować w dorosłej ekipie The Blues. 21-latek, mimo 52 minut spędzonych łącznie w tym sezonie na boiskach Premier League, zdążył już zaliczyć asystę – i to spektakularną – która chyba ostatecznie obala teorię, jakoby Nathaniel był klasyczną “6”.

Mecz z Lisami pokazał, że przygotowywanie Chalobaha do roli rezerwowego miało jednak sens.  Po urodzonym we Freetown zawodniku kompletnie nie było widać presji. Imponował niemal każdym swoim zagraniem, dojrzałym ustawianiem się na murawie, braniem na siebie ciężaru odpowiedzialności w wielu sytuacjach i co istotne, dyscypliną taktyczną. Włoski menedżer Chelsea widzi w nim kogoś, kto w każdej chwili może wejść w buty jednego z ofensywnych pomocników. Może, aczkolwiek nie zawiedzie także, jeśli zostanie posłany w bój obok N’Golo Kanté jako środkowy pomocnik na pozycji nr 8, którego zadania ofensywne i defensywne są rozdzielone mniej więcej po połowie.


Chalobah, choć nie jest zawodnikiem doświadczonym na poziomie Premier League, to jednak w futbolu trochę już widział i przeżył. Nie bez znaczenia są mecze, ale nie do przecenienia także treningi. Dyscyplina w Serie A i reżim treningowy Sarriego sprawiły, że pochodzący ze Sierra Leone piłkarz nauczył się wielu istotnych boiskowych zachowań. Nie od dziś wiadomo, że Włosi są mistrzami taktyki. W grze Chalobaha można jednak wciąż odnaleźć elementy fantazji (podpatrzone zapewne od Lorenzo Insigne) połączone z odpowiedzialnością, dojrzałością (Marek Hamšik), a także spokojem (Allan).


Chelsea – naucz się pływać albo toń

Za swoje tegoroczne występy w barwach The Blues, zarówno w krajowym pucharze, jak i lidze, Nathaniel zbiera sporo pochwał. Pytanie tylko, czy grający z numerem ’29’ pomocnik może liczyć w niedalekiej przyszłości na miejsce w pierwszym składzie Chelsea? Wspominany już Kanté przybył na Stamford Bridge za ogromne pieniądze i co ważne, nie jest zawodnikiem wiekowym. Przed nim operuje z kolei Nemanja Matić – piłkarz aktualnie znajdujący się prawdopodobnie w najlepszej formie w swojej karierze. W teorii Chalobahowi pozostaje jeszcze jedna opcja, czyli… środek obrony – osiem spotkań w swojej dorosłej karierze wychowanek The Blues rozegrał właśnie na stoperze. Nie ma jednak wątpliwości, że również ta pozycja jest w Chelsea zabetonowana. Conte ma do dyspozycji popełniających błędy, ale jednak będących gwarancją określonego poziomu Gary’ego Cahilla i Davida Luiza, a w odwodzie pozostaje jeszcze młody, uniwersalny Ola Aina. Atutem Chalobaha byłby tutaj z pewnością wzrost (185 cm), ale wydaje się że optymalnym sektorem na boisku jest dla niego środek pola.

Epizody, które grywa Chalobah wypadają więcej niż przyzwoicie. Menedżer go chwali, media również, a partnerzy z boiska motywują.

“Mamy perspektywicznych młodych zawodników. Aina, Chalobah i Solanke to tylko wierzchołek góry lodowej. Każdy, kto zasługuje na szansę i pracuje na treningach, takową w moim zespole dostaje. Nathaniel walczy i wszystko, co dostaje, otrzymuje dzięki ciężkiej pracy”Antonio Conte


Aby się rozwijać, należy jednak grać regularnie. Nathaniel Chalobah ma niespełna 22 lata, zatem jest w wieku, który nie predestynuje go już do miana “młodego-obiecującego”. Co prawda udało mu się zadebiutować w seniorskiej ekipie Chelsea, ale przed nim wielkiej przyszłości na Stamford Bridge. Kto wie, czy nie podzieli on losu innego byłego piłkarza stołecznej ekipy Patricka van Aanholta, którego przypadek także analizowaliśmy w jednym z poprzednich odcinków. Holender nie dostąpił zaszczytu walki o pierwszy skład z Ashleyem Cole’m czy Ryanem Bertrandem i po kolejnych wypożyczeniach został oddany bez żalu do Sunderlandu. Teraz stanowi niezwykle ważne ogniwo w zespole Czarnych Kotów. Jeśli chodzi o Chalobaha, chętnych z pewnością także by nie brakowało.


Chelsea to bowiem typowy wielki klub. Jeżeli nie jesteś wystarczająco dobry, nie masz prawa w nim występować i możesz być pewien, że na twoje miejsce, prędzej czy później, zostanie sprowadzony ktoś o wiele lepszy. Ciekawe zatem, gdzie będziemy oglądać Chalobaha za trzy lata. Być może to piłkarz będzie miał rację i pokaże trybunie West Stand, że warto było na niego czekać aż pięć lat.

“Byłem wypożyczony aż sześć razy. Niektóre z nich były dobre, niektóre złe, ale na każdym próbowałem pokazać, że jestem wart tego, by wrócić na Stamford Bridge. Chciałem się nauczyć tyle, ile mogłem. Ty sam musisz wiedzieć, że jesteś wystarczająco dobry” – mówił Nathaniel Chalobah w wywiadzie dla “Daily Mail”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *