Narodowy Model Gry

30 marca, godzina 14, hotel Sheraton w Warszawie. Łukasz Wiśniowski z kanału “Łączy Nas Piłka” wychodzi na elegancką scenę i rozpoczyna specjalną konferencję prasową Polskiego Związku Piłki Nożnej. Konferencję, której przedmiot stanowi zarówno najważniejszy moment prezesury Zbigniewa Bońka, jak i również jedno z istotniejszych wydarzeń w dziejach tak niemiłosiernie wykpionej polskiej myśli szkoleniowej. Czy zaprezentowany przez PZPN Narodowy Model Gry oraz Pro Junior System mają szansę odmienić los tego nieszczęsnego sformułowania?

Co zaproponowali nam panowie z PZPN? Narodowy Model Gry to ponad 300-stronnicowy podręcznik, który ma stanowić podstawę szkolenia młodych pasjonatów piłki nożnej w całym kraju. Książka ma umożliwić standaryzację i ujednolicenie procesu szkolenia zawodników od poziomu juniora, aż po wiek seniorski. Trenerzy, którzy zapoznają się z publikacją, mają kształcić młodzież według wzorców, które ułatwią stworzenie spójnej, doskonale rozumiejącej się reprezentacji oraz naturalnie wykształcenie (wreszcie!) polskiej myśli szkoleniowej.

Autorzy podręcznika, wśród których są m. in. Marcin Dorna, Maciej Stolarczyk oraz Krzysztof Paluszek (dyrektor prężnie działającej akademii Zagłębia Lubin), oferują czytelnikowi sześć wypełnionych piłkarskimi prawidłami rozdziałów. Zaczynają od ogólnych założeń modelu gry, podstawowych zasad treningu oraz nazewnictwa pozycji. Kolejne rozdziały traktują o piłce młodzieżowej, organizacji gry w ataku, obronie i współpracy między tymi formacjami.  Panowie zadbali, by nadmiar tekstu nie kłuł w oczy – poglądowych obrazków, przedstawiających rozmaite ćwiczenia i ustawienia zespołów, jest naprawdę sporo.

PZPN kształci trenerów, ale piłkarzy na co dzień szkolą kluby” – stwierdził Zbigniew Boniek i poinstruował podwładnych, aby rozesłać podręcznik do siedmiu tysięcy drużyn w Polsce. Ci, do których Narodowy Model Gry z różnych przyczyn nie dotrze, będą mogli bez jakichkolwiek opłat pobrać go z internetu i wyświetlić na ekranie monitora. Obostrzeń w kwestii drukowania książki PZPN również nie przewiduje. Narodowy Model Gry ma trafić do każdego, kto będzie nim zainteresowany. Domorośli znawcy piłki nożnej również będą mogli podczas instruowania zawodników z ekranu telewizora podpierać swoje tezy sygnowanym logiem PZPN-u podręcznikiem.

Polska myśl szkoleniowa od 30 marca ma oznaczać przede wszystkim płynne przechodzenie z obrony do ataku i grę w ustawieniu 1-4-3-3. “Jest to system najbardziej dominujący, ofensywny, promujący zawodników myślących do przodu” – wyjaśnił Marcin Dorna, koordynator projektu. Piłkarze od najmłodszych lat mają być szkoleni pod kątem gry właśnie w tym ustawieniu, podobne założenia przyjęto m. in. w Belgii. Od innych krajów ma nas odróżniać przede wszystkim nacisk na grę z kontrataku, z którego zresztą – zdaniem telewizyjnych ekspertów – „słyniemy”.

Podczas konferencji PZPN zadbał również o to, by młodzieżowcy mieli nie tylko bogate zaplecze teoretyczne, ale również o wiele więcej okazji do zaprezentowania zdobytej wiedzy na zielonej murawie. Dzięki Pro Junior System kluby będą nagradzane za wystawianie w składzie wychowanków oraz młodzieżowców. Za umożliwianie zdobywania doświadczenia młodzieży, poszczególnym zespołom będą przyznawane punkty, które na koniec sezonu posłużą jako podstawa do wypłaty premii. Premii, których wysokość jest niezwykle motywująca.


EKSTRAKLASA (3 miliony złotych)
1. miejsce  – 1,4 mln zł
2. miejsce – 1 mln zł
3. miejsce  – 600 tys. zł


I LIGA (4,5 miliona złotych)
1. miejsce  – 1,3 mln zł
2. miejsce  – 1,1 mln zł
3. miejsce  – 900 tys. zł
4. miejsce  – 700 tys. zł
5. miejsce  – 500 tys. zł


II LIGA (2,5 miliona złotych)
1. miejsce  – 750 tys. zł
2. miejsce  – 625 tys. zł
3. miejsce  – 500 tys. zł
4. miejsce  – 375 tys. zł
5. miejsce  – 250 tys. zł


O ile niecały milion złotych nie musi zawrócić w głowach szkoleniowcom klubów Ekstraklasy, o tyle stawki dla zespołów pierwszo- i drugoligowych na pewno przyczynią się do zwiększenia liczby młodych graczy w ich składach. PZPN zadbał również o to, by walka o premie nie przysłoniła aspektu sportowego. W rozdysponowaniu puli nagród będą brały udział tylko te zespoły, które w danym sezonie utrzymają się w lidze. Nie wystarczy również wpuszczać roztrzęsionych juniorów jedynie na na końcówki spotkań, przy pewnym wyniku. Aby klubowi mogły być przyznane punkty za grę danego młodzieżowca, musi on w sezonie rozegrać minimum 270 minut w pięciu spotkaniach. Dwukrotnie wyżej będą nagradzane również występy wychowanków (grających w drużynie dłużej niż 3 lata), aniżeli kupionych z innego zespołu młodzieżowców.

Szybko wyliczono, który z klubów stracił przez to, że systemu nie wprowadzono już w sezonie 2014/15. Tak oto na opieszałość PZPN w tworzeniu Pro Junior System najbardziej narzekać może Lech Poznań, a w niższych ligach Arka Gdynia oraz Wisła Puławy.


Tym samym PZPN postanowił pójść za pomysłami obecnego rządu i zaproponował klubom swoisty program 500+. Tak, jak Polacy mają otrzymać niejako zachętę do prokreacji i zwiększenia przyrostu naturalnego, tak rodzime kluby otrzymują od związku pieniądze, które niewątpliwie powinny zmotywować ich do wystawiania większej liczby młodzieżowców w składzie. Szczególnie okazale wyglądają premie dla drużyn z pierwszej i drugiej ligi, dla których każda dodatkowa suma pieniędzy warunkuje przetrwanie. Ewentualne ćwierć miliona złotych za piąte miejsce w klasyfikacji na pewno skusi prezesów klubów do wywarcia niewielkiego nacisku na swoich podwładnych w kwestii ustalania składu. Nie należy jednak zapominać, że premią obdarowane zostaną tylko kluby, które utrzymają się w lidze. Jak połączyć więc aspekt finansowy ze sportowym? Jak zapewnić sobie ligowy byt, dając przy okazji więcej szans niedoświadczonym młokosom?

W tym pomóc ma właśnie Narodowy Model Gry. Prawdziwym ideałem, prawdziwym perpetuum mobile dla PZPN-u, byłaby sytuacja, w której kluby są motywowane do wystawiania młodzieży nie tylko finansami, ale również ich rosnącymi umiejętnościami, których to rozwój byłby możliwy właśnie dzięki nowemu podręcznikowi. W jednym momencie związek pomagałby borykającym się z wiecznymi problemami finansowymi drużynom z niższych lig, a w zamian otrzymywałby wyszkoloną w ujednoliconym systemie młodzież, gotową do reprezentowania Polski na międzynarodowych arenach.

Warto jednak zwrócić uwagę, że 300-stronnicowy podręcznik nie każdemu trenerowi się przyda. Naturalnie, „nie znalazł się jeszcze taki, który by każdemu dogodził”, ale trudno oczekiwać, by odnoszące sukcesy piłkarskie akademie w Lubinie czy Poznaniu nagle zboczyły z nakreślonej sobie szkoleniowej drogi i za podstawę nauczania przyjęły porady panów z PZPN-u.


Związek nie będzie miał również pełnej kontroli nad tym, w jaki sposób i czy w ogóle szkoleniowcy będą korzystać z podręcznika. Znajdzie się zapewne spore grono trenerów, które paczkę z książką przyjmą z nieskrywaną radością i z miejsca zabiorą się do pracy. Narodowy Model Gry ma stworzyć nowy, polski sposób gry, nauczyć jednego, szkoleniowego języka. Jak jednak przyznaje Stefan Majewski, sprawujący nad podręcznikiem nadzór merytoryczny: „Mamy nadzieję, że kluby będą go stopniowo wprowadzać.” Aby system faktycznie zaczął funkcjonować, „nadzieję” należałoby zastąpić słowem „gwarancja”. Być może PZPN powinien pokusić się o kontrolę szkolenia choćby w niższych ligach?

Nie ulega jednak wątpliwości, że Narodowy Model Gry i Pro Junior System to milowy krok w stronę zrzucenia naprawdę grubej warstwy ironii ze sloganu „polska myśl szkoleniowa”. Być może dzięki pomysłom Bońka i spółki za kilkanaście lat „kiełbasy do góry” i „już musimy na chaos” zastąpi efektowna ofensywna gra narodowej reprezentacji na każdym wiekowym szczeblu? Sukcesy Belgów i Niemców pokazują, że pomysły futbolowej centrali mogą nas do tego znacząco zbliżyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *