2019-09-29-62939

Często rozpoczyna się niewinnie. Bóle głowy, słabsze samopoczucie, potem rutynowa wizyta u lekarza. Nowotwory złośliwe próbowały i nadal próbują pokonać różnych ludzi. Determinacja, pomoc medyczna oraz podjęta w porę walka z chorobą potrafią jednak sprawić, że nawet najgorsze przypadki zostają przezwyciężone. Tak też stało się w sytuacji Adama Frączczaka, kapitana Pogoni Szczecin, który wrócił do profesjonalnego futbolu po zwalczeniu raka przysadki mózgowej. 32-latek dołączył tym samym do wyjątkowego grona piłkarzy, którzy wygrali najważniejszy mecz w karierze, po czym znów mogli wyczynowo uprawiać ukochany sport.

Eric Abidal

Kiedy w marcu 2011 roku u 31-letniego wówczas Francuza zdiagnozowano nowotwór wątroby, piłkarski świat ogarnął szok. Na pierwszy rzut oka – okaz zdrowia, model pozujący dla magazynów, na którego ciele nie sposób było znaleźć choćby grama tłuszczu. Obrońca szybko poddał się operacji usunięcia powstałego guza, a już dwa miesiące później wybiegł na murawę legendarnego Wembley! Mowa oczywiście o finale Ligi Mistrzów, który jego Barcelona wygrała z Manchesterem United 3:1. Po zakończeniu londyńskiej batalii Carles Puyol symbolicznie włożył swoją opaskę kapitańską na ramię Abidala i w imieniu drużyny pozwolił mu jako pierwszemu wznieść w górę Puchar Europy.

Źródło: The Sun
Źródło: The Sun

Rok po tym wzruszającym momencie okazało się jednak, że nie obędzie się bez przeszczepu wątroby. Choć mało kto wierzył w kolejny powrót reprezentanta Les Bleus na trawiaste boiska, 6 kwietnia 2012 roku, przy akompaniamencie owacji na stojąco, rosły defensor pojawił się w składzie FCB na ligowy mecz przeciwko Majorce. Przez następne dwa sezony Wychowanek AS Lyon-Duchère kontynuował jeszcze profesjonalną karierę. Po zakończeniu długoletniej przygody na Camp Nou występował w barwach AS Monaco, a buty na kołku zawiesił jako zawodnik greckiego Olympiakosu.


Jonás Gutiérrez

Nieco ponad trzy lata po zdiagnozowaniu nowotworu u Abidala, druzgocącą diagnozę usłyszał ówczesny skrzydłowy Newcastle United i reprezentant Albicelestes – Jonás Gutiérrez. Były gracz Majorki został zmuszony do usunięcia lewego jądra i – jak wspomina z perspektywy czasu – długo nie był w stanie uwierzyć w to, co mu się przytrafiło.

„Płakałem. Kiedy poznałem diagnozę, po prostu się rozpłakałem…”.

W jego przypadku walka z poważną chorobą również okazała się zwycięska. 4 marca 2015 roku, a więc kilka miesięcy po wykryciu istotnych zmian w organizmie, Argentyńczyk wybiegł na murawę w pasiastej koszulce Srok, by stawić czoła Manchesterowi United.


Bohater tej historii z happy endem często podkreślał, jak ważnym czynnikiem motywującym go do walki z chorobą było wsparcie otrzymane od przyjaciół z szatni: Gabriela Heinzego, Martina Demichelisa, Ezequiela Lavezziego, czy przede wszystkim klubowego kolegi Fabricio Colocciniego. Aby uczcić pokonanie największego rywala w swojej karierze, pomocnik grający aktualnie w CA Banfield wytatuował sobie słowa piosenki “No Love” słynnego amerykańskiego rapera Eminema, które brzmią: “Jestem żywy, znów jestem żywy, bardziej niż kiedykolwiek”.


Francesco Acerbi

Nowotwór jąder – taką diagnozę w 2013 roku usłyszał także włoski stoper Francesco Acerbi. Kiedy obiecujący obrońca rodem z Lombardii podpisywał kontrakt na Mapei Stadium, wydawało się, że w końcu “złapał Pana Boga za nogi”. Po dwóch rozczarowujących sezonach, które spędził jako rezerwowy (najpierw w Milanie, a następnie w Chievo), Acerbi związał się z beniaminkiem Serie A. W ekipie Neroverdich miał stać się niekwestionowanym liderem defensywy, tymczasem podczas rutynowych badań zdiagnozowano u niego guza jąder. Wychowanek FC Pavia przeszedł operację, która zakończyła się sukcesem, a po błyskawicznej rehabilitacji rzeczywiście zaczął kierować poczynaniami bloku obronnego Sassuolo.

Tak pięknie było tylko do grudnia, kiedy problemy zdrowotne powróciły. Francesco znów nie poddał się nowotworowi i po raz kolejny wrócił do wyczynowego uprawiania futbolu. Co więcej, w 2014 roku Antonio Conte dał mu szansę debiutu w drużynie narodowej. Od 2015 roku trwała natomiast niesamowita passa defensora, która zakończyła się na 149 meczach z rzędu rozegranych na poziomie włoskiej Serie A. Obecnie 31-latek jest kluczową postacią taktycznej układanki trenera Lazio, Simone Inzaghiego, a przede wszystkim, przykładem do naśladowania.




Adam Frączczak

Rozgrywki 2017/18 okazały się najlepszymi w dotychczasowej karierze seniorskiej Adama Frączczaka. 14 goli w barwach Pogoni Szczecin i absolutnie niepodważalna pozycja w zespole popularnych Portowców – nadzieje na kolejną udaną kampanię były zatem duże. Niestety, w trakcie pogłębionych badań okazało się, że w głowie piłkarza zagnieździł się guz przysadki mózgowej. W grudniu ubiegłego roku kołobrzeżanin przeszedł operację, a w tym czasie cała piłkarska Polska trzymała kciuki za sympatycznego zawodnika, który tuż po wybudzeniu… obejrzał w akcji swoich kolegów podejmujących Piasta Gliwice! Kiedy wreszcie 15 maja triumfalnie wybiegł z powrotem na boisko, jego rywalem okazał się – a jakże – gliwicki Piast. Trybuny zasłużonego Stadionu im. Floriana Krygiera powitały swojego bohatera euforycznie, jednak to, co najbardziej wzruszające, nastąpiło dopiero w kolejnym sezonie…


29 września 2019 roku. Pogoń mierzy się na wyjeździe z Jagiellonią. W 77. minucie Frączczak wchodzi na boisko i zaledwie siedem minut później dobija gospodarzy z Białegostoku trafieniem na 3:1. Po spotkaniu strzelec gola nie krył emocji.

„”Groziła mi nawet utrata wzroku! Jako piłkarz jestem narażony na urazy głowy, więc sytuacja była tym bardziej specyficzna. Nie jestem jeszcze zadowolony w stu procentach, ale wrócę do formy fizycznej”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *