rexfeatures_8221221cp-copy

“Kun” Agüero mimo zaledwie 29 lat jest żywą legendą Manchesteru City. Do pobicia klubowego rekordu w liczbie zdobytych bramek, od 78 lat należącego do Erika Brooka, filigranowemu Argentyńczykowi brakuje już tylko 7 goli, a jego trafienie na wagę mistrzostwa Anglii w doliczonym czasie gry przeciwko Queens Park Rangers jest prawdopodobnie najpiękniejszym momentem w historii Obywateli. Od czasu przybycia na Etihad Stadium Pepa Guardioli rola zasłużonego snajpera jest jednak sukcesywnie marginalizowana. Dlaczego więc hiszpański szkoleniowiec nie wierzy w Agüero i woli systematycznie stawiać na nieopierzonego Gabriela Jesusa?

Miłe złego początki

W połowie ubiegłego roku, kiedy na stanowisku menedżera Manchesteru City Guardiola zastępował Manuela Pellegriniego, wydawało się, że Sergio Agüero jest jedną z postaci, od których były szkoleniowiec Barcelony i Bayernu powinien rozpoczynać ustalanie podstawowej jedenastki. I rzeczywiście, początki współpracy obu dżentelmenów wyglądały nader obiecująco, wszak w pierwszych sześciu meczach pod wodzą Katalończyka “Kun” zdobył aż 11 bramek.

Niedługo później relacje między napastnikiem a szkoleniowcem uległy jednak znacznemu ochłodzeniu. Chociaż w swoich wypowiedziach opiekun czterokrotnego mistrza Anglii nigdy wprost nie skrytykował Argentyńczyka, to jego decyzje personalne nie pozostawiały złudzeń. Na jednej z konferencji prasowych przyparty do muru przez dziennikarzy Guardiola na pytanie, dlaczego Agüero, który nosił się wówczas z zamiarem odejścia z klubu, nie gra w podstawowym składzie, odpowiedział:

„Sergio siedzi na ławce, ponieważ Sterling, Jesus i Sané spisują się ostatnio znakomicie. To jedyny powód. Nie chcę, żeby odchodził, bo trudno znaleźć napastnika tej klasy. On zna moje intencje. Nie wiem jednak, jak to się wszystko zakończy”

Pep Guardiola o przyszłości Sergio Agüero

Ostatecznie wychowanek Indepediente pozostał na Etihad Stadium, ale stał się drugim wyborem Hiszpana. Od momentu przybycia do Manchesteru Gabriela Jesusa to właśnie 20-letni Brazylijczyk, gdy tylko jest w pełni sił, ma pewne miejsce w składzie Obywateli. Co zatem jest największą przewagą „Gabigola” nad doświadczonym snajperem z Buenos Aires i powodem, dla którego to on gra teraz w ataku City pierwsze skrzypce?


Gole to za mało

Zarówno Jesus, jak i Agüero to zawodnicy bardzo skuteczni pod bramką rywala, a statystyki tylko to potwierdzają. Brazylijczyk w błękitnych barwach zagrał 14 spotkań, w których zdobył 8 bramek, natomiast w tym samym czasie “Kun” w 24 występach trafiał do siatki 17 razy, co daje dość zbliżoną średnią goli na mecz (0,57 Jesusa wobec 0,7 Agüero). Zasadniczą różnicę widać za to w zestawieniu asyst – obaj gracze zaliczyli ich po 5, ale młodszy potrzebował do tego znacznie mniej minut. Ruchliwość, umiejętność szukania gry i wypatrzenia partnerów w polu karnym przeciwnika przesądzają o tym, że to Brazylijczyk ma aktualnie wyższe notowania u Guardioli.


W tym miejscu należy zauważyć, że Katalończyk zawsze stawiał na napastników, którzy potrafią wrócić głębiej po piłkę, inteligentnie poruszać się bez futbolówki przy nodze, a także wspomóc zespół w defensywie. Między innymi dlatego w Barcelonie Guardioli nigdy nie zaistniał tak znakomity napastnik, jak Zlatan Ibrahimović, który raczej nie kwapił się do realizowania założeń taktycznych utytułowanego trenera. O tym, czego Pep wymaga od napastników opowiadał także swego czasu Robert Lewandowski, który początkowo również miał pewne problemy z odnalezieniem się w strategii taktyka z Santpedor.

„Rozmawiałem z Guardiolą wiele razy, by zrozumieć jego filozofię futbolu. Wiem już, że bardzo ważne jest to, jak poruszam się po boisku bez piłki. Absorbuję obrońców i dzięki temu koledzy z drużyny mają więcej miejsca”

Robert Lewandowski o wymaganiach Pepa Guardioli

Zawodnikiem, który z pewnością spełnia powyższe kryteria jest dobrze znany Guardioli z czasów wspólnej pracy w Barcelonie Alexis Sánchez. Pod koniec letniego okresu transferowego sporo mówiło się o transferze Chilijczyka do Manchesteru, ale ostatecznie temat upadł. Negocjacje z Sánchezem dowodzą jednak, jak słaba jest obecnie pozycja Agüero na Etihad Stadium. Mimo podpisania w styczniu obowiązującego do 2020 roku kontraktu, Argentyńczyk chyba ostatecznie utracił status gwiazdy i pod wodzą katalońskiego szkoleniowca trudno mu będzie odzyskać dawną pozycję.


Zadowolony Guardiola i… Bellamy

Początek obecnego sezonu zwiastuje dla argentyńskiego goleadora nowe rozdanie. W ustawieniu 1-3-5-2, które jest jak dotąd najczęściej stosowane przez mającego słabość do mieszania w składzie Guardiolę, Agüero na ogół znajduje miejsce u boku swojego brazylijskiego partnera. Bramkowe zdobycze latynoskiego duetu póki co nie powalają na kolana, bowiem w trzech meczach nowej kampanii Premier League zdobyli w sumie 2 gole, ale ich współpraca na boisku wygląda coraz bardziej obiecująco.

Źródło: ESPN
Źródło: ESPN

“Kuna” nie omieszkał publicznie pochwalić jego przełożony, który docenia włożoną przez 29-latka pracę nad zmianą stylu gry.

„Sergio bierze większy udział w akcjach zespołu. Nie stoi już w polu karnym czekając na podanie. Ma więcej kontaktów z piłką, a przez to także większy wpływ na naszą ofensywę. Lepiej gra bez piłki, a w sytuacjach, w których kiedyś nie ruszyłby na wolne pole, dziś potrafi znaleźć dla siebie dogodną pozycję wyprzedzając obrońców”

Pep Guardiola o ewolucji Agüero

Sprawa byłego króla strzelców Premier League budzi na Wyspach wiele kontrowersji, a pomysłów na jej rozwiązanie jest niemal tyle, ilu ekspertów, którzy zabierają głos na temat obsady ataku City.


Tak natomiast kwestię rywalizacji Agüero z Jesusem ocenia były skrzydłowy Obywateli Craig Bellamy.

„W tym sezonie w ataku Manchesteru City będziemy oglądać “Kuna” i Gabriela na zmianę, a rywale “Obywateli” do końca nie będą pewni, w jaki sposób swoją ofensywę zestawi Guardiola. Musimy jednak pamiętać, że Agüero jest podatny na kontuzje, natomiast jego nieobecność kosztowała City sporo punktów w minionych latach. Wciąż natomiast jest to zawodnik, którego w swojej drużynie nie chciałby mieć tylko szaleniec. Ale jeśli istnieje na świecie menedżer, który poradziłby sobie bez Sergio, to jest nim właśnie Guardiola”

Craig Bellamy o rywalizacji w ataku Manchesteru City

Trudno nie zgodzić się z Walijczykiem, bowiem rywalizacja Jesusa i Agüero nie pozwoli żadnemu z nich spocząć na laurach, a to z pewnością przysłuży się zespołowi z błękitnej części miasta. Nasuwa się jednak pytanie, czy przyzwyczajonemu do bycia na świeczniku Argentyńczykowi będzie odpowiadać rola „szeregowego” gracza, który musi pogodzić się z faktem, że nie w każdym meczu wybiegnie na murawę od pierwszej minuty. W rywalizującej na czterech frontach ekipie okazji do gry z pewnością żadnemu nie zabraknie, a biorąc pod uwagę jakość i liczebność kadry Obywateli, nawet na ławce rezerwowych będą znajdować się w doborowym towarzystwie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *