834A3528

Górnik Zabrze jest rewelacją rundy jesiennej Ekstraklasy i niespodziewanym liderem tabeli. Podopieczni Marcina Brosza grają efektywną, ofensywną piłkę i mają w składzie wielu młodych, ekscytujących zawodników, którzy wprowadzają sporo koloru do naszej “szarej” ligi. Jednym z nich jest skrzydłowy Damian Kądzior, który właśnie dostał powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski. Kariera 25-latka układa się modelowo, a ciężka praca zawodnika rodem z Podlasia może niedługo wywindować go jeszcze wyżej.

Kądzior to wychowanek Jagiellonii, jednak w swoim rodzimym klubie nigdy nie dostał szansy. Skrzydłowy grał w juniorskich drużynach, ale w pierwszym zespole Dumy Podlasia wystąpił tylko pięciokrotnie. Zadebiutował za czasów Tomasza Hajty (zmienił w debiucie Euzebiusza Smolarka – przyp. red.), jednak Michał Probierz w momencie, gdy obejmował ekipę z Białegostoku nie widział młodego gracza w swojej drużynie. Kądzior już wcześniej został wysłany na wypożyczenie do Motoru Lubin, gdzie mimo spartańskich warunków poradził sobie zadowalająco. Najpierw w rundzie jesiennej sezonu 2012/13 zdobył tylko jedną bramkę i zanotował jedną asystę w 14 spotkaniach, za to już w następnym sezonie był pierwszoplanową postacią drużyny (7 goli w 34 spotkaniach – przyp. red.). Mimo dużego wkładu naszego bohatera lublinianie spadli z II ligi, a sam Kądzior powrócił na Podlasie.


“Tylko jak byłem w Motorze. Później już za trenera Probierza widziałem, że w Białymstoku nie chcą na mnie stawiać. Nie liczyło się to, że w rezerwach czy w Młodej Ekstraklasie szło mi dobrze i dużo strzelałem jako środkowy pomocnik. Muszę jednak bardzo wyraźnie podkreślić, że przez pół roku u trenera Probierza też dużo się nauczyłem. Na innych wypożyczeniach bardziej liczyłem już na to, że ktoś inny się mną zainteresuje. W Dolcanie chcieli mnie wykupić, ale klub się rozpadł. Później pojawił się temat Wisły Płock, która chciała mnie na stałe, ale Jagiellonia zarządzała horrendalnych pieniędzy, choć miałem za sobą tylko jedną dobrą rundę w pierwszej lidze. Za kogoś takiego nikt nie zapłaci 100 czy 150 tysięcy euro”

Damian Kądzior w wywiadzie dla “Weszło!”

Po powrocie do Jagiellonii Kądzior trenował z pierwszym zespołem i nawet wystąpił w meczu pierwszej kolejki sezonu 2013/14, gdy w końcówce pojawił się na murawie w spotkaniu z Lechią Gdańsk. Więcej szans już jednak nie otrzymał i całą rundę przesiedział albo na ławce, albo na trybunach. Dopiero zimą zmienił klub – trafił na wypożyczenie do Dolcanu Ząbki. W niewielkim klubie spod Warszawy ponownie radził sobie nieźle, jednak niecały rok po transferze… klub zbankrutował i zawodnik musiał szukać sobie nowego miejsca do gry. Znalazł go w Suwałkach, gdzie podpisał kontrakt z miejscowymi Wigrami.

Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę, a w kampanii 2016/17 Kądzior został uznany za najlepszego pierwszoligowca i mógł przebierać w ofertach. Statystyki miał doprawdy imponujące, bowiem 14 bramek i 15 asyst w wykonaniu skrzydłowego zdecydowanie robi wrażenie. Nie dziwi zatem, że w klubie byli pewni, że go nie utrzymają, szczególnie że oferty spływały zewsząd. Najbardziej konkretna była ta od Cracovii. Zawodnik miał już uzgodnione warunki przenosin do Pasów i przeszedł nawet badania medyczne, jednak przy Kałuży nastąpiła nagła zmiana trenera i transfer się “wysypał”. W krakowskim klubie Jacka Zielińskiego zastąpił Michał Probierz, a zawodnik rozmyślił się.


W międzyczasie przyszła oferta od Górnika Zabrze, na którą Kądzior przystał. Trójkolorowi po awansie do Ekstraklasy nie chcieli przeprowadzić rewolucji w składzie, tylko umiejętnie ją wzmocnić. Świeżo upieczony reprezentant Polski idealnie pasował do układanki Marcina Brosza, który korzystał z niego od pierwszej kolejki nowego sezonu. Mimo początkowych problemów, skrzydłowy szybko zaadaptował się do drużyny Górnika i stał się jej wiodącą postacią. 25-latek bardzo dobrze współpracuje z Rafałem Kurzawą i Igorem Angulo, będąc głównym ofensywnym motorem napędowym drużyny.

Dobra postawa na początku sezonu poskutkowała nieco zaskakującym powołaniem do kadry Biało-Czerwonych na najbliższe spotkania w eliminacjach do przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Rosji. Dlaczego nieco zaskakującym? Bo wśród powołanych z Ekstraklasy zabrakło chociażby Rafała Kurzawy, który ma w tym sezonie już 10 asyst na koncie.


Ciężka praca, notoryczny progres i umiejętność poradzenia sobie w nowym miejscu sprawiły, że Kędzior w niedługiej przyszłości może opuścić Górnika i przenieść się za granice. Skrzydłowy w modelowy sposób prowadzi swoją karierę, pokonując powoli kolejne jej stopnie i pnie się w górę. Ma już jednak 25 lat, więc wyjazd za granicę musi nastąpić w niedługiej przyszłości, jeżeli chce tam jeszcze zaistnieć.

“Przeszedłem całą drogę, od niższych lig, ale udało się. Teraz spełniam swoje marzenia. Jestem spokojny, bo mocno pracuję, również z dietetykiem, trenerem przygotowania fizycznego i trenerem mentalnym. Są u nas chłopacy, którzy mają po 19 lat i już to ogarniają, ale znam też przypadki takich, którym wszystko przychodziło łatwiej, a dziś nie grają w ogóle. Dlatego doceniam to, co mam. I wiem, że to nie koniec, bo mam umiejętności i chęci, żeby osiągnąć jeszcze więcej. Trener Brosz ciągle nam powtarza, żebyśmy nie zadowalali się tym, że jesteśmy w ekstraklasie. Dziś jesteś, ale z takim podejściem za chwilę może cię nie być. Ja każdego dnia staram się wykorzystać te 84 tysiące sekund tak, by w wieku 40 lat nie mieć do siebie pretensji, że się nie przyłożyłem do tego, by coś osiągnąć i zapewnić byt rodzinie”

Kądzior o swojej drodze do Ekstraklasy


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *