1091370164.jpg.0

Trudno w ostatnich dniach nie przyznać racji Leo Messiemu. Genialny Argentyńczyk powiedział, że trzeba przystosować się do zupełnie nowych realiów, wszak po epidemii koronawirusa nic nie będzie już takie samo, także futbol. Od kilkunastu dni możemy wprawdzie raczyć się powrotem Bundesligi, LaLiga, czy rodzimej Ekstraklasy, jednak boiskowa rywalizacja odbywa się na zupełnie innych warunkach. Rezerwowi noszą na twarzach maseczki, na trybunach brakuje kibiców, a w szatniach strumieniami nie leje się alkohol, lecz płyn do dezynfekcji. Rewolucja dotknie również rynku transferowego, bowiem teraz każdy będzie szukał okazji i znacznie uważniej wydawał pieniądze. Mimo tego nadal możemy spodziewać się ciekawych ruchów personalnych, a niewykluczone, iż bohaterami przynajmniej kilku z nich staną się właśnie nasi rodacy.

Arkadiusz Milik

Gdyby nie dwukrotnie zerwane więzadła krzyżowe, nie myślałby teraz czy decydować się na na odejście ze Stadio San Paolo, wszak już dawno grałby w silniejszym klubie, zaś w kasie SSC Napoli pojawiłby się potężny zastrzyk gotówki. Liczne problemy ze zdrowiem sprawiły jednak, że reprezentant Biało-Czerwonych tylko w jednym z sezonów spędzonych na Półwyspie Apenińskim uzbierał więcej niż połowę możliwych do rozegrania minut. To sprawiło, że mimo wciąż znakomicie ułożonej lewej nogi Polak wypadł z listy życzeń wielu europejskich klubów. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej i szanse na odejście są znacznie większe. Wszystko sprowadza się do tego, że po zakończeniu przyszłego sezonu Milikowi wygasa umowa z aktualnym wicemistrzem Italii, a u żadnej ze stron nie widać wielkiej determinacji do jej przedłużenia.

Taką okazję będzie starał się wykorzystać Juventus, czyli specjalista od dokonywania wartościowych wzmocnień bez wielkiego nakładu finansowego. Zdaniem włoskiej prasy włodarzy Partenopeich zadowoli około 30 mln €, czyli podobna kwota, jaką trzeba było przelać Ajaksowi w 2016 roku.


Po ewentualnych przenosinach do stolicy Piemontu wychowanek Rozwoju Katowice spotka nie tylko Maurizio Sarriego, czyli swojego byłego trenera z Neapolu, ale w końcu uwolni się od Aurelio De Laurentiisa. To właśnie ekscentryczny producent filmowy, a zarazem właściciel klubu ze stolicy Kampanii ponosi w znacznej mierze winę za to, że Azzurrim wciąż nie udało się wykonać zdecydowanego kroku do przodu, który pozwoliłby skutecznie włączyć się do walki o mistrzostwo Włoch czy końcowy triumf w Lidze Mistrzów. Wątpliwe zatem, aby przy pożegnaniu 26-letniego napastnika De Laurentiis powtórzył za “Wodzem” z najnowszej produkcji Macieja Kawulskiego: “Współpraca z Tobą to była czysta przyjemność. Co by o Tobie na mieście nie mówili, dla mnie jesteś jak brat.”




Grzegorz Krychowiak

Czasami trzeba zrobić dwa kroki w tył, aby później wykonać jeden do przodu. Ta nieco banalna maksyma idealnie obrazuje ostatnie miesiące w wykonaniu wychowanka Orła Mrzeżyno. Po rywalizacji na poziomie LaLiga, Premier League czy Ligue 1, w poszukiwaniu regularnej gry popularny “Krycha” musiał udać się na zesłanie do Rosji. Niespodziewanie jednak właśnie za naszą wschodnią granicą odnalazł dla siebie idealne miejsce, stając się kluczowym piłkarzem Lokomotiwu Moskwa.


Pandemia COVID-19 sprawiła, że stołeczny klub wpadł w gigantyczny kryzys finansowy, dlatego niezbędne będzie pożegnanie się z piłkarzami, którzy inkasują najwyższe pensje. Na początku czerwca ekipę Kolejarzy opuścił Benedikt Höwedes, a teraz jego los mogą podzielić João Mário czy właśnie Krychowiak.

Znakomite występy w lidze rosyjskiej, a także na arenie międzynarodowej sprawiają, że Polak nie powinien mieć najmniejszych problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy, zwłaszcza że jest graczem o ugruntowanej pozycji, za którego aktualny klub na pewno nie zażąda zaporowej kwoty.


Michał Karbownik

Jeden z największych talentów, jaki w ostatnich latach pojawił się na rodzimych boiskach. Gdyby nie epidemia koronawirusa i odwołane mecze piłkarskiej reprezentacji Polski, w marcu lub czerwcu wychowanek warszawskiej Legii miałby za sobą debiut w koszulce „orłem na piersi”. To właśnie pandemia sprawiła przy okazji, że jego odejście ze stołecznego klubu tego lata jest praktycznie przesądzone. Brak kwalifikacji do fazy grupowej europejskich pucharów wydatnie uszczuplił możliwości finansowe obecnego lidera PKO BP Ekstraklasy, którego nie stać już na odrzucenie wartościowej oferty za Karbownika.

Przy Łazienkowskiej 3 doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego rozpoczęto negocjacje w sprawie pozyskania z Lechii Gdańsk serbskiego defensora Filipa Mladenovicia. Były piłkarz BATE Borysów czy 1.FC Köln należy do wyróżniających się lewych obrońców w polskiej elicie, a już niebawem stanie się wolnym zawodnikiem.


Gdzie natomiast może trafić Karbownik? Od dłuższego czasu najbardziej prawdopodobnym kierunkiem wydaje się Hiszpania. Iberyjska prasa donosiła o zainteresowaniu usługami Polaka ze strony klubów z Andaluzji, dziennikarze na Wyspach informowali, iż utalentowany radomianin znajduje się wysoko na liście życzeń samego José Mourinho, zaś Włosi widzą go w SSC Napoli! Bez wątpienia potencjalny nowy pracodawca 19-latka musi liczyć się z wydatkiem na poziomie 7-10 mln €.




Bartłomiej Drągowski

Były zawodnik Jagiellonii Białystok długo musiał czekać na poważną szansę we włoskiej Serie A. Przez dwa i pół roku pobytu we Fiorentinie, do której przeniósł się prosto ze stolicy Podlasia, rozegrał zaledwie 7 meczów ligowych, nie zbierając przy tym najlepszych ocen. Impulsem do dalszego rozwoju dla popularnego “Drążka” okazało się wypożyczenie do Empoli, gdzie w końcu całkowicie mu zaufano i przydzielono rolę pierwszego bramkarza.

Ostatecznie zespół z Toskanii nie zdołał utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej, aczkolwiek dzięki heroicznej postawie Polaka ekipa ze Stadio Carlo Castellani mogła walczyć o pozostanie w Serie A aż do końcowych minut starcia z Interem, które wieńczyło w ubiegłym sezonie zmagania ligowe we Włoszech. W nagrodę białostoczanin został wybrany do najlepszej jedenastki europejskich piłkarzy w kategorii U-21, zaś po powrocie do Florencji błyskawicznie zajął miejsce między słupkami, co przyśpieszyło odejście z klubu Albana Lafonta, uznawanego za wielki talent i potencjalnego następcę Hugo Llorisa w reprezentacji Francji.


W bieżącej kampanii słynący z ciętego języka golkiper również należy do wyróżniających się graczy na swojej pozycji – zanotował nawet więcej skutecznych interwencji niż Wojciech Szczęsny czy Samir Handanović! Z tego względu Drągowskiego łączono ostatnio z takimi firmami, jak AC Milan czy Chelsea FC, a kwota transferu miałaby oscylować w granicach kilkunastu milionów euro.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *