pilkarze-ekstraklasy-dla-ktorych-runda-wiosenna-bedzie-kluczowa-kopiowanie-kopiowanie

Mimo że to dopiero pierwsze godziny z powracającą po zimowej przerwie Ekstraklasą, to już teraz można stwierdzić, że okres ten będzie szczególny dla niektórych zawodników marzących o wykonaniu kroku naprzód w swojej karierze. Czas spędzony na polskich boiskach do końca sezonu 2016/17 może okazać się decydujący w kontekście ich dalszych piłkarskich losów.

Dawid Kownacki

Młody snajper zanotował bardzo efektowne wejście do ligi polskiej, które wywołało zainteresowanie ze strony wielu zagranicznych klubów. Następnie, głównie za sprawą kontuzji oraz problemów mentalnych, mocno spuścił z tonu, ale pod wodzą Nenada Bjelicy wreszcie zaczyna grać na miarę swojego talentu oraz oczekiwań. Początek rozgrywek, gdy zespół prowadził jeszcze Jan Urban, nie należał w wykonaniu popularnego „Kownasia” do udanych, podobnie zresztą jak i całej drużyny Kolejorza. W lidze, aż do meczu z Wisłą Płock w 14. kolejce, napastnik nie zagrał więcej niż kwadrans. Przełomem okazał się dla niego mecz młodzieżowej reprezentacji Polski z Czarnogórą na początku października. Od tego momentu niemal w każdym spotkaniu Kownacki strzela gole lub bierze udział w akcjach bramkowych Lecha.


Po zachowaniu urodzonego w Gorzowie Wielkopolskim piłkarza widać przede wszystkim, że oprócz dobrej formy pod opieką chorwackiego trenera wreszcie dojrzał mentalnie. Jeśli Kownacki utrzyma wysoką dyspozycję także wiosną, to po zakończeniu rozgrywek ustawi się po niego kolejka chętnych, a Lech najprawdopodobniej zdecyduje się sprzedać za dobre pieniądze swojego kolejnego po Karolu Linettym wychowanka.


Dominik Furman

W 2012 roku, gdy debiutował w seniorskiej reprezentacji, Furman zapowiadał się na jednego z czołowych polskich środkowych pomocników. Po dobrych występach w Legii i wywalczeniu kilku trofeów na arenie krajowej blondwłosy piłkarz postanowił spróbować swoich sił za granicą i podpisał kontrakt z Toulouse FC. Pobyt we Francji okazał się jednak dla niego wielkim rozczarowaniem. W Ligue 1 wychowanek Szydłowianki Szydłowiec pojawił się na boisku ledwie kilka razy, a gdy wrócił do ekipy Wojskowych na wypożyczenie, to początkowo mógł jeszcze liczyć na miejsce w podstawowym składzie, jednak za kadencji Stanisława Czerczesowa władze klubu z Łazienkowskiej odesłały go ponownie na Stadium Municipal. Pobyt we włoskim Hellasie Werona był równie nieudany i przed obecnym sezonem Furman niespodziewanie wylądował w beniaminku Ekstraklasy, Wiśle Płock. W zespole Nafciarzy 24-latek od razu stał się kluczowym zawodnikiem, co daje nadzieję, że jego talent nie został zupełnie zatracony. Słaba runda w drużynie z Mazowsza mogłaby bowiem oznaczać, że nawet Ekstraklasa jest obecnie zbyt dużym wyzwaniem dla Odkrycia Roku 2013. Trudno liczyć, aby we francuskiej drużynie Furman mógł jeszcze poważnie zaistnieć, ale dobre występy pomocnika ma krajowym podwórku mogą sprawić, że znowu pojawi się zainteresowanie ze strony innych zagranicznych zespołów.




Filip Starzyński

Popularny „Figo” dał się poznać kibicom jako nieszablonowy rozgrywający Ruchu Chorzów, w którym w trakcie trzech sezonów strzelił 21 goli i zanotował 29 asyst. Starzyński nie zdecydował się jednak na transfer do któregoś z czołowych polskich klubów, a wybrał ofertę belgijskiego Lokeren, w którym siłowy sposób gry, oparty na grze długimi podaniami, kompletnie mu nie odpowiadał. Po nieudanej rundzie pomocnik został wypożyczony do Zagłębie Lubina, w którym wiosną stał się czołowym zawodnikiem. Szczecinianin brał udział w większości akcji bramkowych Miedziowych oraz w dużej mierze przyczynił się do wywalczenia przez dolnośląski zespół niespodziewanego, trzeciego miejsca w Ekstraklasie i awansu do europejskich pucharów. Zaowocowało to powołaniami od Adama Nawałki, który zabrał Starzyńskiego także na EURO 2016. Latem Zagłębie wykupiło 25-letniego piłkarza, ale w rundzie jesiennej ze względu na kontuzję grał niewiele – nie zdołał wystąpić nawet w połowie spotkań swojej drużyny. W rundzie wiosennej wychowanek Wichra Przelewice powinien udowodnić, że w ubiegłym roku nie zaliczył tylko krótkotrwałego skoku formy, jeśli chce jeszcze w dalszej perspektywie podjąć kolejną, tym razem udaną próbę podbicia zachodnioeuropejskiego klubu.



Rafał Wolski

Były zawodnik Legii Warszawa, po udanym wejściu do seniorskiej drużyny Wojskowych, trafił do Fiorentiny, gdzie nie potrafił przebić się do pierwszego składu ze względu na ogromną konkurencję. W konsekwencji Wolski lądował później na wypożyczeniach w Bari oraz belgijskim Mechelen, które także okazywały się nietrafionym pomysłem. Rok temu, podobnie jak Starzyński, wrócił na pół roku do Ekstraklasy (do Wisły Kraków – przyp. red.) i brylował na polskich boiskach przyczyniając się do diametralnej poprawy wyników Białej Gwiazdy. Wiślacy nie mieli jednak pieniędzy na wykupienie kreatywnego pomocnika, ale żądaną przez Włochów kwotę wyłożyła mająca w polskiej skali mocarstwowe ambicje Lechia Gdańsk. Wiele obiecywano sobie po grze Wolskiego w zespole z Trójmiasta i choć Biało-Zieloni zajmują na półmetku sezonu bardzo dobre, drugie miejsce, to wpływ 24-latka na korzystne rezultaty wicelidera jest mniejszy niż można się było tego spodziewać.


Statystyki Wolskiego trudno nazwać imponującymi. W 18 spotkaniach czterokrotny reprezentant Polski strzelił dwa gole i zaliczył trzy asysty. Runda wiosenna powinna zatem pokazać, czy potrafi udźwignąć presję lidera zespołu. Dyspozycja wychowanka Legii może bowiem zadecydować o zdobyciu najwyższych laurów przez drużynę Piotra Nowaka. Być może o utalentowanym piłkarzu przypomni sobie również Adama Nawałka i da mu kolejną szansę gry z orzełkiem na piersi.


Darko Jevtić

Szwajcar to kolejny z grupy graczy świetnie wyszkolonych technicznie, który będzie miał wiosną coś do udowodnienia. Od czasu transferu do Lecha Poznań Jevtić udane występy przeplatał słabszymi i nie potrafił ustabilizować formy na równym, wysokim poziomie, choć niewątpliwie ma ku temu predyspozycje. Po odejściu Karola Linettego do Sampdorii oraz kontuzji i słabszej formie Szymona Pawłowskiego, to właśnie zawodnik z Bazylei w drugiej połowie rundy jesiennej przejął rolę lidera Kolejorza, który pod wodzą Nenada Bjelicy grał w tym czasie zarówno efektownie, jak i efektywnie.


Najbliższa runda pokaże, czy Jevtić rzeczywiście dojrzał już piłkarsko, czy może były to tylko kolejne w jego karierze przebłyski, które spowodowały, że nie przebił się ostatecznie do składu FC Basel.


Łukasz Zwoliński

23-letni napastnik po bardzo dobrym sezonie 2014/15, w którym na boiskach Ekstraklasy zdobył aż 12 bramek, miał być kolejnym w ostatnich latach polskim eksportowym snajperem, który rychło otrzyma powołanie do reprezentacji Polski, a także angaż w lepszym zespole niż Pogoń Szczecin. O ile poprzednie rozgrywki, w których Zwoliński zanotował 8 trafień, miał słabsze, ale nadal przyzwoite (choć kilka tygodni stracił z powodu kontuzji), o tyle obecne trzeba wprost nazwać kiepskimi. Tylko jedna bramka w 19. ligowych kolejkach to wynik mizerny dla napastnika, którego rozwój w ostatnim czasie zdecydowanie wyhamował.


W grudniu Zwoliński przeszedł operację, a uraz, z którym zmagał się od kilku miesięcy z pewnością przeszkadzał zawodnikowi ze Szczecina w zademonstrowaniu pełni swoich umiejętności na boisku. Teraz, po przejściu rehabilitacji i powrocie do formy fizycznej, znowu ma szansę stać się snajperem wyborowym Portowców i całej ligi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *