kamil_grosicki_of_west_brom_during_the_sky_bet_championship_matc_1483562

Mimo, że mamy już wrzesień i w powietrzu coraz bardziej czuć rozpoczętą właśnie właśnie jesień, to wciąż bez skrępowania można działać na rynku transferowym. Pandemia spowodowała kilkumiesięczny lock down, który dotknął także futbol, dlatego handel pomiędzy klubami wyjątkowo będzie możliwy do pierwszych dni października. Tylko w ostatnim czasie z nowymi pracodawcami związali się Bartosz Kapustka czy Jakub Świerczok, wysyłając czytelny sygnał, że mają już dość siedzenia na ławce, czy nawet na trybunach. Mimo to, wciąż nie brakuje polskich zawodników, którzy bezwzględnie muszą wykorzystać najbliższe tygodnie i podpisać umowę z nowym pracodawcą. W przeciwnym razie definitywnie wypadną z kręgu zainteresowania selekcjonera Jerzego Brzęczka i przyszłoroczny turniej o prymat na Starym Kontynencie obejrzą jak większość rodaków, przed ekranami telewizorów.

Kamil Grosicki

Źródło: Twitter/West Bromwich Albion F.C.
Źródło: Twitter/West Bromwich Albion F.C.

Kilka tygodni temu osiągnął w końcu swój cel i wywalczył awans do Premier League. W ostatnim sezonie Championship był głównie zmiennikiem, dlatego spodziewano się, że podobną rolę będzie odgrywał także po wywalczeniu promocji do angielskiej elity. Nikt nie spodziewał się jednak, że będzie aż tak źle.

W czterech pierwszych kolejkach PL nie pojawił się na murawie nawet na minutę, a tylko w inauguracyjnym starciu z Leicester City w ogóle znalazł się na ławce rezerwowych. W rozegranych później rywalizacjach z Evertonem, Chelsea i Southampton nie był nawet w kadrze meczowej, a podobnie było także we niedawnym spotkaniu z Brentford F.C. w Pucharze Ligi. Ponadto udział przy trzech z pięciu bramek zdobytych w tym sezonie Premier League udział mieli jego bezpośredni rywale do gry w wyjściowym składzie: Grady Diangana oraz Matheus Pereira.


Jeśli 32-letni skrzydłowy myśli o tym, żeby wciąż odgrywać pierwszoplanową rolę w reprezentacji Polski, to bezwzględnie musi zainteresować się zmianą pracodawcy. Damian Kądzior, Sebastian Szymański czy Kamil Jóźwiak coraz mocniej go naciskają, wyrażając gotowość do gry w podstawowym składzie. W ostatnim wydaniu magazynu “Miska Futbolu” Mateusz Borek sugerował, że popularny “Grosik” nie narzeka raczej na brak ofert.




Arkadiusz Milik

Źródło: romapress.net
Źródło: romapress.net

W czerwcu 2021 roku wygasa umowa łącząca wychowanka Rozwoju Katowice z ekipą z Stadio San Paolo. Stało się zatem jasne, że wyjścia są dwa: jak najszybsze podpisanie nowego kontaktu i zagwarantowanie sobie solidnej podwyżki lub odejście z Neapolu już podczas tego okienka transferowego. Były napastnik Górnika Zabrze czy Ajaksu Amsterdam długo nie mógł się określić na temat swojej przyszłości, czym mocno zdenerwował Aurelio De Laurentiisa. Kontrowersyjny właściciel Partenopeich zapowiedział w końcu, że Polak powinien rozglądać się na nowym pracodawcą, bo w przeciwnym razie czeka go rok na ławce lub nawet na trybunach.

26-letni napastnik był łączony w ostatnich tygodniach z wieloma klubami. Wymiano w jego kontekście Juventus, Romę, Everton, Tottenham czy nawet Manchester United, ale żadna z tych opcji nie wypaliła. Na finiszu tego okna pojawiła się oferta z Fiorentiny, ale nie spotkała się ze szczególnym zainteresowaniem.


Na ostateczną decyzję pozostało zatem niewiele czasu i trudno nam sobie wyobrazić, że Milik dalej będzie wybredny i niezdecydowany. Jeśli postanowi wbrew logice pozostać w stolicy Kampanii to czeka go niezwykle trudny okres. Owszem, podopieczni Gennaro Gattuso będą rywalizować na trzech frontach, ale w hierarchii przed reprezentantem Polski będą nie tylko Dries Mertens i Victor Osimhen, ale nawet Andrea Petagna.


Jarosław Jach

Źródło: cpfc.co.uk
Źródło: cpfc.co.uk

Poprzednie rozgrywki spędził na wypożyczeniu w Rakowie Częstochowa, gdzie pod wodzą trenera Marka Papszuna rozegrał dwadzieścia cztery mecze i zdobył dwie bramki. Klubu z Jasnej Góry nie było stać jednak na wykupienie 26-letniego stopera, a on sam też nie zapatrywał się na takie rozwiązanie. Planował bowiem powalczyć o miejsce w ekipie Crystal Palace.

Szansę na pokazanie swoich umiejętności dostał dość szybko, bowiem już w połowie września piłkarze dowodzeni przez Roya Hodgsona mierzyli się z A.F.C. Bournemouth w ramach Pucharu Ligi. Sam Jach wypadł solidnie, ale jego ogólna sytuacja nie uległa poprawie.


Nie można zapominać, że o miejsce w pierwszym składzie walczą poza nim także znacznie bardziej uznani i oświadczeni gracze: Mamadou Sakho, Gary Cahill, Scott Dann czy James Tomkins. Toteż w pierwszych kolejkach próżno było go szukać nawet na ławce rezerwowych. Może zatem warto pomyśleć o jeszcze jednym wypożyczeniu do Ekstraklasy? Skoro nie Raków, to może Lech albo Legia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *