bialek-vfl-wolfsburg

18-letni Bartosz Białek był odkryciem poprzedniego sezonu Ekstraklasy, który zakończył z bilansem 9 bramek i 2 asyst. Od razu stało się jasne, że bardzo krótko będziemy mogli oglądać jego popisy na krajowych boiskach. Teraz utalentowany napastnik przenosi się do Wolfsburga, a Zagłębie Lubin otrzyma za niego według doniesień medialnych około 5 mln € plus bonusy. Na Volkswagen-Arenie czeka go niezwykle trudne zadane, wszak już niejeden młody zawodnik z Ekstraklasy wyjeżdżał do solidnego klubu, by udowodnić tam swoją wartość, a chwilę później pokornie wracał do ojczyzny. Oto zestawienie pięciu polskich piłkarzy, których kariera nie potoczyła się optymalnie po opuszczeniu rodzimej ligi.

1. Rafał Wolski (Wisła Płock / wcześniej ACF Fiorentina)

Źródło: Legia.Net
Źródło: Legia.net

Ofensywny pomocnik po bardzo dobrym sezonie w barwach Legii Warszawa otrzymał mnóstwo ofert, a liczni eksperci twierdzili, że Ekstraklasa jest już zbyt ciasna dla młodzieżowego reprezentanta Polski. Ostatecznie Wolski przeniósł się, podobnie jak później Żurkowski, do Fiorentiny za 2,7 mln €, co okazało się kompletnie nietrafionym ruchem. W stolicy Toskanii wychowanek Wojskowych miał ogromne problemy z aklimatyzacją i regularną grą. Dość powiedzieć, że przez cały pobyt we Włoszech udało mu się rozegrać zaledwie 16 spotkań, w których zdobył jedną bramkę i zanotował dwie asysty.

Sztab szkoleniowy Violi starał się jednak zapewnić Wolskiemu regularne występy wysyłając go na wypożyczenia do Serie B (FC Bari) czy Jupiler Pro League (KV Mechelen), jednak nawet tam nie pokazał się z dobrej strony. We Florencji stracili więc cierpliwość do 25-letniego piłkarza, w związku z czym najpierw został wypożyczony do Wisły Kraków, gdzie odzyskał formę, a następnie definitywnie sprzedany do Lechii Gdańsk. Na pamiątkę z Florencji pozostaje mu jedyne, aczkolwiek efektowne trafienie w meczu z Atalantą.


2. Bartłomiej Pawłowski (Gazişehir Gaziantep FK / Málaga CF)

0e14fc7eaa363b76b5af4158a05165bf (Kopiowanie)

Dynamiczny skrzydłowy po udanych rozgrywkach 2012/13 w zespole Widzewa miał spore powody do optymizmu, jednak nikt nie spodziewał się, że po zawodnika zgłosi się czołowy wówczas klub Primera División. Z nowymi, bogatymi właścicielami ekipa z południa Hiszpanii miała wtedy mocarstwowe plany, ale chciała również zabezpieczyć się na przyszłość, stąd transfer Polaka. Pawłowski w Maladze grał jednak tylko na początku sezonu – zdobył nawet bramkę w meczu z Realem Valladolid i zagrał 63. minuty w konfrontacji z wielką Barceloną.

Potem sytuacja wychowanka akademii Promienia Opalenica mocno się skomplikowała. W zespole Boquerones zmienił się trener, a Pawłowski albo siedział na ławce, albo w ogóle nie był powoływany do kadry. Ostatecznie skończyło się na ośmiu meczach w LaLiga, a mimo to Hiszpanie chcieli wykupić skrzydłowego z Widzewa. Szybsza okazała się jednak gdańska Lechia, która wykładając na stół 600 tys. € przejęła Pawłowskiego. Od tego czasu 27-latek zalicza notoryczny zjazd w dół, a obecnie ma problemy z regularną grą w lidze tureckiej.


3. Dominik Furman (Bez Klubu / Toulouse FC / Hellas Verona)

DDU8g-xXUAAsTeo

Kreatywny pomocnik, który potrafił (potrafi?) zrobić z piłką wszystko, łącznie z dokładnym dośrodkowaniem czy dograniem co do milimetra. Nic dziwnego, że świetny technicznie piłkarz w końcu chciał spróbować sił za granicą. Trafił do Ligue 1, a konkretnie do Toulouse FC, gdzie zupełnie się jednak nie przebił. Jego bilans we Francji zamknął się w pięciu występach, po których przyszło wypożyczenie do Hellas Verona.


W ostatniej drużynie Serie A Furman całą rundę przesiedział na ławce rezerwowych, wchodząc na murawę dopiero w ostatniej kolejce i to na zaledwie 19 minut. Po tej nieudanej włoskiej przygodzie blondwłosy pomocnik powrócił do Polski – został wypożyczony do Wisły Płock, która ostatecznie zdecydowała się go wykupić. W Ekstraklasie wychowanek Szydłowianki Szydłowiec ponownie zaczął grać regularnie i stał się ważną postacią ekipy Nafciarzy i doczekał się powrotu do reprezentacji Polski.


4. Wojciech Pawłowski (Widzew Łódź / Udinese Calcio)

Źródło: FAKT
Źródło: Fakt

“We will say what time wille tell”, “I have okazejszyn to face to face” – te teksty zna już każdy polski kibic. Wojciech Pawłowski już pierwszą wypowiedzią w klubowej telewizji nakreślił swoje dalsze losy w Udinese. Polski golkiper, oprócz komicznego wywiadu, nie pokazał na Stadio Friuli niczego, co mogłoby skłonić Zebrette do zatrzymania go w składzie. 24-latek nawet nie zadebiutował w pierwszym zespole Bianconeri Friuliani, a nie wiodło mu się również na wypożyczeniu w drugoligowej Latinie.

Po swoich wyczynach we Włoszech Pawłowski szybko powrócił do Polski, gdzie jego kariera również przypominała równię pochyłą. Śląsk Wrocław, Bytovia Bytów, Rozwój Katowice, a ostatnio Górnik Zabrze. W ekipie prowadzonej przez Marcina Brosza przegrywał rywalizację z młodym Tomaszem Loską i ponownie musiał się zadowolić rolą rezerwowego. Dlatego zdecydował się na odejście do Widzewa.




5. Filip Starzyński (Zagłębie Lubin / KSC Lokeren OV)

Źródło: Katowicki Sport
Źródło: Katowicki Sport

Z Polski wyjeżdżał jako ukształtowany pomocnik, który szybko stał się liderem Ruchu Chorzów. Eksperci wróżyli mu sporą karierę, szczególnie że nie porywał się z “motyką na słońce”, lecz wybrał średniaka belgijskiej ligi – KSC Lokeren.


W byłym klubie Włodzimierza Lubańskiego popularny “Figo” miał zrobić kolejny krok do przodu, a potem trafić do silniejszego klubu. Nic z tych rzeczy. Starzyński potknął się już na pierwszej poważniejszej przeszkodzie. Nie znał języka, nie potrafił się zaaklimatyzować w multikulturowym zespole (w sezonie 2015/16 barwy Lokeren reprezentowało aż 20 obcokrajowców – przyp. red.) i tym samym grał mało. Skończyło się na 10 występach i powrocie do Polski, gdzie rozgrywającego przejęło Zagłębie Lubin. W Ekstraklasie szczecinianin ponownie był wiodącą postacią swojej drużyny, co poskutkowało jego definitywnym wykupieniem.




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *