nicolo-zaniolo-italy_192qivaen19r21snlf7b50jol2

Włoch Nicolò Zaniolo nabawił się poważnej kontuzji kolana podczas drugiej kolejki Ligi Narodów i rywalizacji z Holandią. Ostateczna diagnoza przyniosła najgorszy scenariusz – zerwanie więzadeł krzyżowych, a co za tym idzie, wielomiesięczną przerwę od futbolu. Dla utalentowanego ofensywnego pomocnika to drugi tego rodzaju uraz na przestrzeni zaledwie jednego roku. Nie jest to oczywiście pierwszy przypadek piłkarza, który wielokrotnie musiał mierzyć się ze skomplikowanymi problemami zdrowotnymi, uniemożliwiającymi pokazanie pełni potencjału.

Rafał Wolski (Wisła Płock)

Wychowanek akademii warszawskiej Legii uważany był swego czasu za wielki talent, który w roli rozgrywającego może doprowadzić reprezentację Polski do ważnego i długo wyczekiwanego sukcesu na arenie międzynarodowej. W 2012 roku, jako niespełna dwudziestestolatek, dostał powołanie na EURO 2012, ale na samym turnieju nie zagrał ani minuty.

Karierę Wolskiego wyhamowały dwa czynniki: niewłaściwe wybory klubów (nieudane pobyty w Fiorentinie czy Bari), a przede wszystkim wyjątkowa podatność na poważne urazy. Zimą 2018 i 2019 roku zrywał więzadła krzyżowe, co spowodowało, że tylko z tego powodu przegapił prawie 50 meczów w barwach Lechii Gdańsk!

Pech nie opuścił go także po wyprowadzce z Trójmiasta i przenosinach do Wisły Płock. Tuż przed wznowieniem rywalizacji na polskich boiskach kreatywny pomocnik Nafciarzy ponownie nabawił się skomplikowanej kontuzji kolana, zatem znów czekała go kilkumisięczna przerwa.




Alessandro Florenzi (AS Roma)

Wychowanek i przez wiele lat jedno z ważniejszych ogniw stołecznej drużyny. Szczególnie ceniony przez kolejnych szkoleniowców trzykrotnego mistrza Italii za wszechstronność, gdyż może występować na wszystkich pozycjach po prawej stronie boiska. Od dłuższego czasu ma jednak poważne problemy z kontuzjami.

27 października 2016 roku Włoch doznał zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie, przez co pauzował blisko cztery miesiące. Nie ma wątpliwości, że to zbyt krótki okres na odpowiednią konwalescencję, bo zaledwie kilka dni później… ponownie zerwał to samo więzadło. Tym razem musiał odpoczywać znacznie dłużej, bowiem jego rozbrat od futbolu trwał pół roku.




Sergio Asenjo (Villarreal CF)

Jeżeli myślicie, że Rafał Wolski jest wielkim pechowcem, to co powiedzieć o Sergio Asenjo? Niespełna 31-letni bramkarz aż cztery (!) razy w swojej karierze zrywał więzadło krzyżowe. Po drodze zdążył także uszkodzić sobie łąkotkę w kolanie, co z kolei wyeliminowało go z treningów na niemal trzy miesiące. Mimo ciężkich kontuzji oraz długich rehabilitacji Asensjo ciągle wracał do gry i od wielu lat stanowi mocny punkt Villarrealu.


Gdyby nie prześladujące Hiszpana urazy, z pewnością miałby także znacznie pokaźniejszy dorobek w narodowych barwach niż jedno spotkanie rozegrane w maju 2016 roku z Bośnią i Hercegowiną.


Giuseppe Rossi (Real Salt Lake)

Świetny napastnik i… jeszcze większy pechowiec. Profesjonalna kariera Giuseppe Rossiego z pewnością nie jest usłana różami, bowiem co rusz przytrafiają mu się poważne urazy. Włoch urodzony w Nowym Jorku już trzy razy borykał się z zerwaniem więzadła krzyżowego w kolanie, jednak za każdym razem wracał na boisko i pełnił ważną rolę w swoim zespole – w Villarreal, we Fiorentinie, a później Celcie Vigo.

Czy Rossi myślał o zakończeniu przygody z piłką? Nic bardziej mylnego! W lutym podpisał umowę z występującym w MLS Real Salt Lake i dalej nęka bramkarzy rywali!



Arkadiusz Milik (SSC Napoli)

Kto wie, gdzie występowałby teraz Milik, gdyby nie pasmo nieszczęść sprzed kilku lat. Wówczas dwukrotnie zerwał więzadła krzyżowe w tym samym kolanie, a fatalnych wiadomości dla wychowanka Rozwoju Katowice nie dzielił nawet rok. Wówczas pojawiły się uzasadnione pytania, czy nie za szybko podjęto decyzję o powrocie na boisko, skoro noga nie została w pełni wzmocniona po rekonwalescencji.


Z tego względu za drugim razem zastosowano specjalne środki ostrożności i przerwa od futbolu trwała znacznie dłużej niż za pierwszym razem. Napastnik Napoli zdołał wykurować się na Mistrzostwa Świata w Rosji, ale daleki był od optymalnej dyspozycji, dlatego zebrał na swoje barki zasłużoną krytykę.

W ostatnim sezonie Serie A polski snajper rozegrał 21 meczów i zdobył 11 bramek. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć,
że latem opuści w końcu Stadio San Paolo. W czerwcu przyszłego roku wygasa jego umowa z ekipą z Neapoli, zatem to ostatnia możliwość, aby cokolwiek zarobić na 26-latku. Od dłuższego czasu we włoskich mediach spekuluje się, że 51-krotny reprezentant zostanie zostanie jednak na Półwyspie Apenińskim, bo znajduje się na wysokim miejscu listy życzeń włodarzy Juventusu czy Romy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *