DM7qQBxXkAA71Pr

Dawid Kownacki trafiając do Sampdorii wiedział, że nie uniknie porównań do Patrika Schicka, który zaledwie kilka tygodni temu zamienił Genuę na Rzym. Młodzieżowy reprezentant Polski od początku sprawiał jednak wrażenie gotowego do podjęcia rękawicy i wzniesienia swojej gry na kolejny poziom. Początek przygody z Dorią nie był jednak zbyt udany, wszak były snajper Lecha Poznań w głównej mierze przesiadywał na ławce rezerwowych. Teraz sytuacja “Kownasia” powoli się poprawia, a najlepszym tego potwierdzeniem jest bramka zdobyta na Stadio Giuseppe Meazza w spotkaniu z Interem.

Sampdoria to znana na Półwyspie Apenińskim kuźnia talentów. W ostatnich latach klub ze stolicy Ligurii podąża podobną, mocno wydeptaną ścieżką, która zakłada pozyskiwanie młodych i perspektywicznych zawodników z różnych zakątków świata, ogrywanie ich, a następnie sprzedawanie za ogromne kwoty. Najlepszymi przykładami są Milan Škriniar (tego lata odszedł do Interu – przyp. red.), Patrik Schick (obecnie AS Roma), Luis Muriel czy Joaquin Correa (obaj Sevilla FC). Wydawało się zatem, że Stadio Luigi Ferraris jest idealnym miejscem dla Dawida Kownackiego, który już od dłuższego czasu nosił się z zamiarem opuszczenia Poznania i spróbowania sił w poważnej, zachodniej lidze. Obecność w ekipie Blucerchiatich jego byłych klubowych kolegów – Bartosza Bereszyńskiego i Karola Linettego – miała tylko pomóc zawodnikowi z Gorzowa Wielkopolskiego w aklimatyzacji i dostosowaniu się do wielu zagadnień taktycznych w nowym zespole. Nie jest bowiem tajemnicą, iż szkoleniowiec Sampdorii Marco Giampaolo jest maniakiem taktycznym i ma rozpisanych nawet kilka rozwiązań na wykonanie autu (!), więc wejście do genueńskiej drużyny dla młodego piłkarza wcale nie jest takie łatwe…


Minęło pięć pierwszych kolejek Serie A, a młodzieżowy reprezentant Biało-Czerwonych nawet nie podniósł się z ławki rezerwowych. Na jego niekorzyść wpływał też z pewnością fakt, że ekipa La Samp bardzo dobrze rozpoczęła sezon i po wspomnianych pięciu seriach gier wciąż nie miała na koncie ani jednej porażki. Dopiero w siódmej kolejce (Sampdoria ma jedno zaległe spotkanie z Romą, które zostało przełożone z powodu złych warunków atmosferycznych – przyp. red.) 20-letni atakujący pojawił się na boisku, ale na jego nieszczęście debiut przypadł na fatalne dla całego zespołu wyjazdowe spotkanie z Udinese, które goście przegrali aż 0:4. Kownacki wszedł na plac gry na ostatnie 17 minut, jednak zrobił na tyle dobre wrażenie, że Giampaolo posyłał Polaka na murawę także w następnych meczach – z Atalantą (3 minuty) i Crotone (15 minut). W starciu z ekipą z Kalabrii Kownacki zaledwie minutę po wejściu z ławki rezerwowych przejął źle wybitą przez bramkarza piłkę i wpakował ją do siatki pomiędzy nogami bramkarza.


“Ja nowym Schickiem? Nie! On jest bardzo dobry, ale ja jestem Dawid Kownacki. Poza tym wolałbym być porównywany do Roberta Lewandowskiego. Nie dość, że jest najlepszym napastnikiem świata, to jeszcze Polakiem, jak ja. Jednak powtórzę raz jeszcze – ja jestem Kownacki i chcę pracować na swoje nazwisko oraz żeby ludzie właśnie takiego mnie znali. Na razie jest dobrze, ale Serie A to trudna liga. Na pewno chcemy kontynuować udaną passę, a zobaczymy do czego to wystarczy na koniec sezonu. Moim celem jest grać jak najwięcej. Nawet jeśli wchodzę w drugiej połowie, to jestem szczęśliwy”

Dawid Kownacki dla tuttomercatoweb.com

Gdy kilka dni później Sampdoria zameldowała się na Stadio Giuseppe Meazza na prestiżowy pojedynek z Interem, szkoleniowiec Dorii desygnował popularnego “Kownasia” do gry już w 56. minucie, a ten zaledwie pięć minut później pokonał Samira Handanovicia. Lider kadry Czesława Michniewicza wykorzystał bardzo dobre podanie od Fabio Quagliarelli i sprytnym strzałem z ostrego kąta umieścił piłkę w siatce, wykorzystując przy okazji błąd w ustawieniu golkipera Nerazzurrich. Sampdoria całe spotkanie wprawdzie przegrała (2:3), jednak wychowanek Lecha otrzymał za swój wtorkowy występ bardzo dobre oceny i pokazał się ze zdecydowanie lepszej strony niż choćby Duvan Zapata, którego zmieniał na początku drugiej połowy.


Kownacki przeżywa obecnie bardzo dobry okres w swojej krótkiej przygodzie z Sampdorią. Wydaje się, że klubowi rywale są w zasięgu młodego Polaka, chociaż jeszcze przynajmniej przez jakiś czas 20-latek będzie musiał zadowolić się rolą rezerwowego i ustępować miejsca bardziej doświadczonym Zapacie i Quagliarelli. W dalszej perspektywie to jednak nowy kapitan biało-czerwonej młodzieżówki będzie miał większe szanse na grę w wyjściowej jedenastce Blucerchiatich.


Patrik Schick większość swojego czasu w ekipie Dorii spędzał jako rezerwowy, który meldował się na murawie na drugie części spotkań i często strzelał dla klubu z Ligurii bardzo ważne bramki. Był dżokerem – takim, jakim obecnie może być Kownacki. Rola rezerwowego napastnika wcale nie oznacza zatem, że zawodnik nie będzie się rozwijał, ani że nie będzie miał szans na transfer do większego klubu. Utalentowany reprezentant Czech, mimo iż większość poprzedniego sezonu rozpoczynał na ławce, zapracował na transfer do Romy, a wcześniej był bardzo blisko przenosin do Juventusu, jednak na przeszkodzie stanęły niezadowalające turyńczyków wyniki badań medycznych Schicka.

Dawid Kownacki ma wielką szansę na podobną ścieżkę rozwoju, ale musi w pełni wykorzystać swoją szansę w Sampdorii. Czekający na debiut w kadrze Adama Nawałki napastnik bardzo szybko pokazał, że posiada naturalny instynkt strzelecki, co tylko poprawi jego notowania w oczach wymagającego trenera, jakim jest Marco Giampaolo.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *