maxresdefault

Liga Mistrzów za nami, zatem przyszła pora na Ligę Europy. W czwartkowy wieczór, jak zawsze, nawał meczów, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie. W tej kolejce może zabrakło hitów, ale nie emocji. Oto siedem rzeczy, które zapamiętaliśmy po 7. serii spotkań Europa League.

1. Lech i Legia coraz bliżej końca

Sytuacja zarówno Lecha, jak i Legii była przed tą serią nieciekawa. Stołeczny zespół, z zaledwie jednym punktem, aby liczyć się jeszcze w walce o awans do fazy pucharowej, musiał wygrać z Club Brugge. Tymczasem podopieczni Stanisława Czerczesowa grali statycznie, przewidywalnie i momentami bez pomysłu. Do tego mnóstwo błędów popełniała obrona, która to w 38. minucie pozwoliła na stratę gola, jak się później okazało, jedynego w tym spotkaniu. Aby Legia awansowała z grupy, musi zatem wygrać oba pozostałe mecze: z Napoli i FC Midtjylland oraz liczyć, że Włosi stracą punkty w Belgii, a ci z kolei muszą zremisować z Duńczykami w ostatniej serii gier. Szanse są zatem minimalne. Lech, z kolei, jest w nieco lepszej sytuacji. Sensacyjne wyjazdowe zwycięstwo nad Fiorentiną 2:1, zapewniło Kolejorzowi 3 punkty i drugą lokatę w tabeli. Starcie z Violą w Poznaniu już nie ułożyło się Poznaniakom tak, jak we Florencji. Dwie bramki Josipa Iličiča przesądziły o wyniku, a Lech musi teraz powalczyć o awans w starciach z FC Basel i Belenenses. Tutaj wszystko jest jeszcze możliwe.

2. Napoli po raz kolejny na pięć

Rezultat 5:0 – to ulubiony wynik Napoli w fazie grupowej Ligi Europy. Tak rozpoczęli zmagania w grupie przeciwko Club Brugge i w takim samym stosunku uporali się teraz z FC Midtylland. Ekipa Maurizo Sarriego gromi ostatnio każdego, kogo napotka na swojej drodze. Nie inaczej było tym razem. Dwie bramki Manolo Gabbiadiniego i po jednej Christiana Maggio, José Maríi Callejóna i Omara El Kaddouriego praktycznie przyklepały awans Neapolitańczyków do następnej rundy.

3. Pierwsze zwycięstwo Kloppa w LE

Jürgen Klopp przejął Liverpool kilka tygodni temu, jednak dopiero teraz miał szansę poprowadzić swój nowy klub w rozgrywkach europejskich. Rywalem The Reds był tego wieczoru zespół Rubina Kazań. Spotkania rozgrywane w Rosji nigdy nie należą do łatwych i tak samo było tym razem. Liverpool może nie porywał, ale ostatecznie wygrał 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Jordon Ibe, dzięki czemu ekipa z Anfield jest o krok od awansu do następnej rundy.

“Wynik spotkania jest bardzo dobry, tak jak pierwsze 80 minut w naszym wykonaniu. To nie był dla nas łatwy mecz, gdyż na stadionie panowała wspaniała atmosfera. To fajne miejsce do grania w piłkę, jedynym mankamentem był stan murawy, która nie zachwyca” – powiedział po meczu opiekun gości, Jürgen Klopp

4. Pogrom Sportingu

Ubiegłoroczny mistrz Albanii przystąpił do rozgrywek fazy grupowej Ligi Europy z pozycji outsidera. Pierwsze trzy mecze były zresztą tego potwierdzeniem. Ekipa Mirela Josy nie zdobyła nawet punktu, tracąc przy tym aż osiem bramek, przy zaledwie jednym strzelonym golu. Od początku czwartkowego starcia Skenderbeu postawiło jednak Portugalczykom ciężkie warunki gry, co szybko przyniosło pożądany efekt. W 15. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie, a dwie minuty później z boiska wyleciał bramkarz gości, Rui Patricio. Ostatecznie stanęło na trzech bramkach i sporej dozie wstydu dla podopiecznych Jorge Luiza.

“Czynnik psychologiczny był decydujący dla obu zespołów. Sporting wszedł w to spotkanie rozkojarzony, mając w pamięci pierwsze spotkanie obu ekip. Zawodnicy myśleli, że Skenderbeu było o wiele słabsze. W konsekwencji zostali zaskoczeni zadziornością, pressingiem i agresją ze strony rywala. Kiedy już moi zawodnicy chcieli zmienić oblicze meczu, to było już za późno – przegrywaliśmy 0:2 i straciliśmy Rui Patricio. Drużyna mogła wiele zrobić, by uniknąć tej porażki. Nie tylko z technicznego i taktycznego punktu widzenia. Wyglądaliśmy lepiej grając w dziesiątkę, niż w jedenastu przez pierwsze 15 minut. Na boisku wyglądasz znacznie lepiej kiedy wygrywasz, niż kiedy przegrywasz. Musimy dalej wykonywać naszą pracę, być pokornym i zawsze patrzeć na naszych przeciwników z szacunkiem” – powiedział po meczu szkoleniowiec Lwów, Jorge Jesus

5. Kane & Dembele ratują Spurs

Najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem w tej kolejce było starcie Tottenhamu z Anderlechtem Bruksela. Fani zgromadzeni na White Hart Lane rzeczywiście nudzić się nie mogli. Już w 29. minucie, za sprawą Harry’ego Kane’a, gospodarze wyszli na prowadzenie, które stracili jednak na kilkanaście minut przed końcem spotkania. Na ich szczęście Moussa Dembélé był tego dnia dobrze dysponowany i w 87. minucie wyprowadził londyńczyków na prowadzenie, którego gospodarze już nie oddali przyjezdnym.


6. Bilbao i Augsburg gromią rywali

Kibice spragnieni bramek mogli je oglądać w nadmiarze w grupie L, gdzie Athletic Bilbao rozbił Partizan Belgrad 5:1, natomiast FC Augsburg pokonał AZ Alkmaar 4:1. W obu tych spotkaniach padło zatem aż jedenaście bramek, najwięcej spośród wszystkich grup. Sama sytuacja w grupie także wydaje się interesująca. Pewny awansu może być tylko Athletic, natomiast o drugą lokatę zawalczą wszystkie pozostałe ekipy.

https://www.dailymotion.com/video/x3cmehu_athletic-bilbao-5-1-partizan-beograd-group-l_sport
https://www.dailymotion.com/video/x3cmdzj_augsburg-4-1-az-alkmaar-group-l_sport

7. Lazio pewnie odprawia Norwegów

Przygotowujące się do niedzielnych derbów Rzymu Lazio pojechało do Trondheim bez kilku kluczowych zawodników, a mimo to nie miało problemów z pokonaniem Rosenborga 2:0 (oba trafienia autorstwa Filipa Djordjevicia). Co ciekawe, Rzymianie powinni wygrać o wiele wyżej, jednak na ich drodze stawała albo niezwykła nieskuteczność, albo sędzia, albo koledzy z drużyny. Mimo to Biancocelesti w pewnym stylu pokonali Norwegów i zanotowali na swoim koncie kolejne 3 punkty. Pozwolą one zapewne awansować Orłom z pierwszego miejsca w tabeli i z większym spokojem przygotowywać się do rywalizacji z Romą. W drugim spotkaniu tej grupy SaintÉtienne bez wysiłku uporało się z Dnipro Dnipropetrovsk, pokonując ekipę z Ukrainy (ubiegłorocznego finalistę LE – przyp. red.) aż 3:0.

“Powinniśmy strzelić więcej bramek. Ja sam powinien zachować się lepiej, gdy miałem okazję w drugiej połowie. Podeszliśmy dzisiaj do spotkania z dobrym nastawieniem i szybko przejęliśmy inicjatywę. Teraz musimy kontynuować tę ciężką pracę i dać z siebie wszystko w niedzielnych derbach” – powiedział po meczu strzelec dwóch bramek dla Lazio, Filip Djordjević


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *