1202859628.jpg.0

Koronawirus błyskawicznie przedostał się w niemal każde miejsce na świecie i udowodnił, że w tempie francuskiego TGV można całkowicie sparaliżować ludzkie życie. Bolesne konsekwencje dosięgnęły także środowiska sportowego. Na przyszły rok przełożono Igrzyska Olimpijskie i Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, a na pewien czas zawieszono także niemal wszystkie istotne rozgrywki. Już teraz można stwierdzić, że nawet po ustaniu pandemii “COVID-19” futbol nie będzie już taki sam i przez dłuższy czas możemy nie oglądać transferów na poziomie kilkudziesięciu milionów euro. Dlatego też grupa renomowanych piłkarzy, którą prezentujemy w poniższym zestawieniu, będzie łakomym kąskiem nawet dla najsilniejszych klubów Starego Kontynentu, wszak są do wzięcia za darmo, bez płacenia jakiejkolwiek kwoty odstępnego!

Edinson Cavani (33 lata)

W lipcu 2013 roku Paryżanie zapłacili 64,5 mln € za ówczesną gwiazdę SSC Napoli. Po przybyciu nad Sekwanę Cavani długo pozostawał jednak w cieniu Zlatana Ibrahimovicia. Kiedy po odejściu Szweda do Manchesteru United wydawało się, że Urugwajczyk w końcu stanie się największą gwiazdą PSG, mistrzowie Francji sprowadzili kolejno: Neymara i Kyliana Mbappé.

Przez ostatnich siedem lat, mimo licznych przeciwności, popularny “El Matador” regularnie udowadniał, że jest piłkarzem wybitnym. W barwach Les Rouge et Bleu zdobył aż 138 bramek w Ligue 1, co sytuuje go na trzecim miejscu wśród najlepszych strzelców w historii tych rozgrywek.

Jeszcze do niedawna wydawało się niemal pewne, że 116-krotny reprezentant La Celeste z łatwością poprawi jeszcze swoje osiągnięcia i stanie się najskuteczniejszym goleadorem w dziejach Ligue 1. Postanowił jednak odejść i z pewnością nie będzie teraz narzekał na brak zainteresowania.

Oczywiście, Urugwajczyk młodszym piłkarzem już nie będzie, ale jego doświadczenie i niebywały instynkt strzelecki powinny przyciągnąć potencjalnych pracodawców – nawet tych z najwyższej półki. Wystarczy przypomnieć, iż minionej zimy 33-letni snajper był o krok od przenosin do Atlético, które rozpaczliwie chciało wzmocnić formację ofensywną. Niewykluczone, że obierze dość zaskakujący kierunek, bo jego sytuację obserwuje także Leeds United, beniaminek Premier League.




Mario Götze (28 lat)

Jest lipiec 2014 roku. Urodzony w Memmingen pomocnik strzela jedynego gola w finale Mistrzostw Świata i zapewnia Niemcom tytuł najlepszej ekipy globu. Gdyby wtedy ktoś zapytał go, gdzie widzi się za sześć lat, z pewnością usłyszałby nazwy najlepszych klubów w Europie i na pewno nie uzyskałby odpowiedzi: “na bezrobociu”.


Ta kariera nie potoczyła się jak tak, jak wszyscy oczekiwali. Najpierw nienajlepsza decyzja o przenosinach do Bayernu Monachium, później nieudana próba odrodzenia się w Dortmundzie czy wreszcie problemy zdrowotne. To wszystko sprawiło, że w końcu zdecydował się na zakończenie współpracy z BVB i rozpoczął poszukiwane nowego miejsca na ziemi.

“Podjąłem trudną decyzję, ale chcę zmienić otoczenie. Ostateczną decyzję ogłoszę wtedy, gdy sytuacja na świecie nieco się uspokoi.”

Mario Götze

Mimo słabych występów w ostatnich miesiącach i zaledwie trzech bramek w poprzednim sezonie Bundesligi nie będzie musiał brać pierwszej, lepszej propozycji i spokojnie będzie mógł wybrać taką, która spełni jego oczekiwania sportowe i finansowe. Tylko w ostatnich tygodniach łączono go z Milanem, Liverpoolem, Atlético czy Lazio.




Mario Mandžukić (34 lata)

Gdy w grudniu zeszłego roku opuszczał Juventus, aby podpisać umowę z katarskim Al-Duhail SC wszyscy spodziewali się, że wypełni tam swój kontakt i zakończy swoją bogatą karierę. Tymczasem w barwach ekipy z Abdullah bin Khalifa Stadium rozegrał zaledwie siedem meczów i na początku lipca postanowił rozwiązać umowę.


Mimo ponad 34 lat na karku wcale nie musi decydować się na kolejną egzotyczną ofertę i najbardziej prawdopodobny scenariusz, to jego powrót do Europy. Niewykluczone nawet, że ponownie będzie można go oglądać na Półwyspie Apenińskim, bo najwyższe miejsce zajmuje na listach życzeń Fiorentiny i Benevento.


Ryan Fraser (26 lat)

Jego początki w zespole Bournemouth nie były nadzwyczaj udane. Z tego względu, gdy popularne The Cherries wywalczyły awans do Premier League, on jeszcze jeden sezon, tym razem na wypożyczeniu, spędził na zapleczu angielskiej elity.

Później stał się jednak kluczowym elementem w układance Eddie’ego Howe’a, tworząc niezwykle groźne trio z Joshuą Kingiem i Callumem Wilsonem. Dzięki temu w poprzednim sezonie ligowym zespół z Dean Court zdobył więcej bramek niż Leicester, West Ham czy Everton, czyli zespoły mające znacznie większe ambicje. Sam 26-latek zdobył 7 bramek i zaliczył aż 14 asyst, ale wówczas nie zdecydował się na zmianę pracodawcy.


Bieżąca kampania nie była jednak dla niego już tak udana, co sprawia, że po pięciu latach w rabstwie ceremonialnym Dorset prawdopodobnie trzeba będzie się pogodzić z powrotem na zaplecze PL. Po wygaśnięciu umowy szkocki pomocnik z pewnością nie będzie miał najmniejszych problemów, aby pozostać w angielskiej ekstraklasie, zwłaszcza, że nie trzeba będzie płacić za niego nawet funta, a na pożegnanie otrzymał także solidne referencje od byłego już opiekuna.

“Naszą współpracę oceniam bardzo dobrze. Zapamiętam piłkarza, który podczas pobytu w naszym zespole wykonał ogromny progres. Trochę mi przykro, że rozstajemy się w takich okolicznościach, bo nasi fani darzyli go wielkim szacunkiem.”

Eddie Howe trener Bournemouth

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *