182117555-0beb71a3-992e-4433-b68b-93fa5235f908

Zaledwie kilka dni temu opublikowaliśmy tekst, w którym rozważaliśmy przyszłość Vincenzo Montelli. Nie jest bowiem tajemnicą, że szkoleniowiec Milanu może pożegnać się z posadą w przypadku porażki w derbach Mediolanu z Interem. Jego vis-à-vis Luciano Spalletti zbudował w czarno-niebieskiej części miasta drużynę, która w tym sezonie jeszcze nie przegrała. W ostatnich kolejkach Il Biscione jednak nie zachwycili, zatem wygrana nad rywalem zza miedzy nie jest wcale oczywistością.

Luciano Spalletti objął Inter tuż po zakończeniu fatalnego dla Nerazzurrich sezonu 2016/17. Czterech trenerów prowadziło wówczas klub ze stolicy Lombardii, który w końcowym rozrachunku nie zdołał się nawet zakwalifikować do europejskich pucharów. Być może wyjdzie to siedmiokrotnemu zdobywcy Pucharu Italii na dobre, bowiem właśnie we wspomnianym sezonie ekipa ze Stadio Giuseppe Meazza skompromitowała się w rozgrywkach Ligi Europy. Przypomnijmy, że Inter odpadł już na etapie fazy grupowej, przegrywając nawet z takimi “tuzami” europejskiego futbolu, jak izraelski Hapoel Beer-Sheva. Właśnie dlatego do mediolańskiego klubu sprowadzono Spallettiego, który chwilę wcześniej zakończył swoją przygodę z Romą. Nowy szkoleniowiec Il Biscione wbrew pozorom nie postawił na rewolucję, lecz ewolucję.


Włodarze Internazionale FC poszli więc zupełnie inną drogą niż decydenci Milanu i nie wydawali podczas letniego mercato grubych milionów euro na wzmocnienia, ale powoli uzupełniali wszelkie dziury w składzie, jednocześnie pozbywając się niechcianych elementów. Do drużyny Niebiesko-Czarnych sprowadzono między innymi środkowego obrońcę Milana Škriniaria, który miał za sobą bardzo udany sezon w Sampdorii, a do tego pozostawił po sobie dobre wrażenie na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w Polsce. Co jednak znacznie ważniejsze, wzmocniono środek pola pozyskując z Fiorentiny doświadczonego Hiszpana Borję Valero oraz młodszego o 6 lat Matiasa Vecino. W międzyczasie udało się dopiąć transfery jednego z najlepszych lewych obrońców Ligue 1 ubiegłego sezonu, Dalberta, oraz prawego defensora wychowanego w słynnej akademii Benfiki, João Cancelo. Wisienką na torcie wśród tegorocznych nabytków okazał się młodziutki skrzydłowy Yann Karamoh.


Działacze Nerazzurrich cieszyli się również, że udało im się odciążyć klubową kasę z wysokich kontraktów zawodników, którzy od dłuższego czasu byli drużynie zbędni. Pożegnano między innymi Évera Banegę, Stevana Joveticia, Juana Jesusa, Gary’ego Medela czy Gabriela Barbosę. Sytuacja tego ostatniego cały czas zadziwia kibiców we Włoszech. Brazylijczyk przybył do Interu z łątką “nowego Neymara” za blisko 30 mln €, tymczasem żaden z trenerów w poprzednich rozgrywkach nie dawał mu szans na regularne występy. Kiedy wychowanek Santosu w końcu odszedł na wypożyczenie do Benfiki, po zaledwie kilku tygodniach odżyły spekulacje, że zostanie ono skrócone, gdyż 21-letni napastnik kompletnie nie radzi sobie w nowym zespole. Jak się okazuje, niełatwo jest być nowym Neymarem…


Mimo braku spektakularnych transferów, wielu dziennikarzy z Półwyspu Apenińskiego pozytywnie oceniało minione okienko w wykonaniu Interu. W tym przypadku nie potrzebna była bowiem rewolucja na kształt Milanu, wszak takowa miała miejsce już przed zeszłoroczną kampanią ligową, gdy na San Siro przybyli między innymi João Mario, Antonio Candreva czy Miranda. Drużynie trzykrotnych triumfatorów Ligi Mistrzów potrzebny był po prostu dobry trener, czas i spokój, jakiego zabrakło właśnie rok temu, gdy na kilka dni przed rozpoczęciem sezonu Roberto Manciniego zastąpił Frank de Boer.

Teraz wpływ trenera na zespół jest widoczny od początku sezonu. Inter wygrywa, gra zdecydowanie szybciej i nie popełnia prostych błędów. Nie traci też łatwo punktów, nawet gdy gra nie idzie. Znakomicie do pierwszego składu Il Biscione wpasował się choćby wspomniany Škriniar, który szybko stał się liderem defensywy, spychając nawet w cień doświadczonego Brazylijczyka Mirandę.


Oczywiście Nerazzurrim daleko jeszcze do miana samograja, co zresztą dobitnie pokazują ostatnie ich mecze w Serie A. Zespół Spallettiego bardzo przekonująco rozpoczął rozgrywki, jednak ostatnie kolejki to już znacznie słabsze występy i mniej efektownego futbolu. Najpierw Inter stracił pierwsze punkty w sezonie, gdy na ich drodze stanęła Bologną (1:1) i to goście powinni bardziej cieszyć z tego rezultatu, wszak to świetnie dysponowani tego dnia podopieczni Simone Verdiego dominowali na boisku, a zwycięstwo stracili dopiero w końcówce meczu, gdy rzut karny pewnie wykonał Mauro Icardi. Później przyszły męczarnie z Genoą i wygrana po bramce w 87. minucie, a następnie wyjazdowy triumf nad słabiutkim beniaminkiem, Benevento Calcio (2:1).


Mimo tego faworytem Derby della Madonnina nadal pozostaje Inter. “Nowy” Milan znalazł się bowiem w pierwszym poważnym kryzysie – drużyna gra słabo, a posada Vincenzo Montelli wisi na włosku. Tymczasem Il Biscione w tym sezonie nie przegrali jeszcze ani jednego spotkania, nie licząc sparingowego spotkania z Norymbergą. Luciano Spalletti zbudował w Mediolanie mocną drużynę, która jednak ma pewien mankament wyraźnie uwypuklony w ostatnim czasie – mowa o obronie. Milan Škriniar, jako się rzekło, jest filarem defensywy i często przykrywa swoją dobrą dyspozycją słabszą formę Mirandy. Gdy jednak popatrzymy na ławkę, mamy na niej tylko Andreę Ranocchię, który już od dłuższego czasu jest na wylocie z klubu. Dotychczas w kadrze Niebiesko-Czarnych był jeszcze młody i utalentowany Zinho Vanheusden, ale nastoletni Belg doznał poważnej kontuzji i powróci do gry najwcześniej za kilka miesięcy. Celem numer jeden na zimę jest zatem wzmocnienie tyłów, jednak gdyby do tego czasu jeden z podstawowych obrońców Interu wypadł z powodu kontuzji, to Spalletti może mieć poważny ból głowy.


Rękę 58-letniego szkoleniowca Interu widać na każdym kroku, a w niedzielę popularny “Spal” może dodatkowo zapunktować u kibiców Nerazzurrich, gdy jego drużyna pokona Milan i dodatkowo zwolni Montellę. Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, choć jak głosi piłkarski klasyk, derby zawsze rządzą się własnymi prawami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *