wp-1475160502934.jpeg

Adam Nawałka ogłosił kadrę na październikowe mecze eliminacji mistrzostw świata z Danią oraz Armenią i trudno doszukiwać się w niej większych niespodzianek. Nie zabrakło bohaterów francuskiego EURO, którzy teraz w nowej rzeczywistości mają sprawić, że szybko zapomnimy o niepowodzeniu w Astanie. Większą uwagę mogą jedynie zwrócić powroty Krzysztofa Mączyńskiego i Sławomira Peszki, a także obecność debiutanta – Damiana Dąbrowskiego z Cracovii.



Największą zagadką w dzisiejszych powołaniach wydaje się być jednak brak Bartosza Salamona. Obrońca Cagliari początek sezonu miał niezwykle udany, czym wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie reprezentacji na spotkanie z Kazachstanem. Tamtego wieczoru jego forma pozostawiała jednak wiele do życzenia, a późniejszy okres w klubie również nie był udany. Ostatnie trzy mecze Salamon spędził jednak na ławce rezerwowych. Selekcjoner dał jasny sygnał, że oczekuje od niego więcej – wyżej ocenił umiejętności choćby Pawła Dawidowicza czy Igora Lewczuka. Pierwszy odnalazł się na wypożyczeniu w drugoligowym Bochum, a były obrońca Legii po transferze do Bordeaux zbiera świetne recenzje i w tym momencie wydaje się poważnym kandydatem, aby przeciwko Duńczykom zająć miejsce obok Kamila Glika.


W bramce, w roli czwartego golkipera, pojawił się Łukasz Skorupski, który konsekwentnie buduje swoją markę we Włoszech grając w Empoli. Trudno jednak przypuszczać, aby dostał szansę występu, podobnie jak debiutant Dąbrowski. Dla gracza Cracovii sam fakt powołania na pewno jest już wielką sprawą, a doszłoby do niego wcześniej, gdyby nie kontuzje. Nawałka przyglądał się 24-letniemu pomocnikowi od dłuższego czasu i chciał go nawet zabrać na EURO 2016. Teraz wszystko, co Dąbrowski powinien zrobić, to… zapobiec kolejnemu urazowi w meczu przeciwko Koronie. Jeśli chodzi o debiut w koszulce z Orzełkiem na piersi, szanse ma niewielkie, nie tylko ze względu na obecność grających zagranicą Krychowiaka czy Zielińskiego, ale również powrót Krzysztofa Mączyńskiego. Powołanie dla zawodnika Wisły to kolejny dowód, że jest on dla Nawałki kimś nietykalnym, bo przecież w tym sezonie nie prezentuje wybitnej formy, podobnie zresztą jak cały zespół Białej Gwiazdy. Nie byłoby jednak wielkim zaskoczeniem, gdyby to właśnie Mączyński wybiegł w pierwszym składzie na Danię i znów był ważną postacią drużyny. Cóż, każdy selekcjoner ma swoje wybory, które czasami wydają się nie do końca zrozumiałe, ale jeśli efekty mają być takie, jak do tej pory, trudno mieć do Nawałki większe pretensje. Zwłaszcza, że wszystkiego, co ma najlepsze, nadal nie pokazał w kadrze Piotr Zieliński, który dostał kolejną okazję. Kibice wiele obiecują sobie także po mającym za sobą świetny początek kariery w Sampdorii Karolu Linettym. Być może to właśnie on na październikowym zgrupowaniu okaże się największym wygranym w walce o miejsce w środku pola obok Grzegorza Krychowiaka. Jeśli chodzi natomiast o rywalizację na skrzydłach, na pewno nieco pieprzu może dodać w niej pojawienie się Peszki. Zawodnik Lechii, jeśli utrzyma formę z ostatnich meczów ligowych, być może nie wygryzie ze składu Błaszczykowskiego czy Grosickiego, ale może się okazać “pierwszym wchodzącym”, jak miało to miejsce na francuskim czempionacie.

wp-1475162612244.jpeg

W ataku obyło się bez sensacji, choć niektórzy pewnie widzieliby w miejsce Kamila Wilczka chociażby skutecznego na starcie swojej przygody z Nantes Mariusza Stępińskiego. Były gracz Ruchu wystąpi jednak w reprezentacji młodzieżowej przeciwko Ukrainie i Czarnogórze.

Powołana czwórka nie może narzekać na brak goli w nowym sezonie. Teraz oczekujemy od nich przełożenia dyspozycji na mecze w kadrze, a pod lupą znajdzie się rzecz jasna szczególnie Arkadiusz Milik. Gracz Napoli sprawił, że na San Paolo coraz mniej pamiętają o Gonzalo Higuainie, a w Lidze Mistrzów ma tyle goli, co genialni Argentyńczycy: Messi i Agüero! Polscy kibice doceniają osiągnięcia Milika, ale w pamięci mają przede wszystkim pudła z meczu z Kazachstanem. Były gracz Górnika Zabrze ponownie musi więc udowodnić, że jest w stanie strzelać ważne gole także w narodowych barwach.

Najbliższe dwa mecze zdefiniują pozycję ekipy Nawałki w eliminacjach i pokażą, czy remis z Kazachstanem był tylko wypadkiem przy pracy. Zimny prysznic w Astanie musi podziałać mobilizująco, bo w przypadku porażki z Danią, nasi rywale uciekną już na pięć punktów, co w tak wyrównanej grupie może okazać się dystansem nie do odrobienia. Personalnie Biało-Czerwoni prezentują się lepiej od dwóch najbliższych rywali, ale efektownie grający Duńczycy po odejściu Mortena Olsena zaczynają nowy rozdział w swojej historii i zrobią wszystko, aby wywalczyć w Warszawie trzy punkty. Stadion Narodowy był jednak do tej pory szczęśliwy dla kadry Nawałki i oby ta tendencja została podtrzymana!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *