wp-1468270951030.jpeg

Największym formalnym zwycięzcą EURO 2016 jest oczywiście reprezentacja Portugalii, która ostatecznie wzniosła do góry Puchar Henriego Delaunaya. Niemniej, każdy turniej pozwala wybić się poszczególnym piłkarzom, a nawet całym reprezentacjom. Nie brak zaskoczeń, jak choćby tytuł króla strzelców dla Milana Baroša w 2004 roku czy zwycięstwo Grecji na tym samym turnieju. Na trwających Mistrzostwach Europy również nie zabrakło zwycięzców niezależnych od końcowego triumfu. Oto lista sześciu największych wygranych francuskiego czempionatu.

Reprezentacja Islandii

Reprezentacja tego niespełna 330-tysięcznego państwa swoją wolą walki i charakterem porwała także kibiców poza granicami swojego kraju. Kiedy stawka się kurczyła, coraz więcej fanów, których ulubieńcy odpadli, przerzucało swoje sympatie na piłkarzy Larsa Lagerbäcka. I trudno się temu dziwić. Ludzie uwielbiają historie, kiedy mali i niedocenieni przeciwstawiają się uznanym gwiazdom.

Islandczycy już w pierwszym meczu ME udowodnili, że nie mają zamiaru być chłopcami do bicia i po niezłym spotkaniu zremisowali z Portugalią 1:1. Zapał ostudziła nieco strata punktów z Węgrami, ale zwycięstwo nad Austrią przypieczętowało drugie miejsce w grupie i awans do ćwierćfinału w debiutanckim występie Strákarnir okkar w europejskim czempionacie. W ¼ finału Islandczycy skutecznie stawili czoła Anglikom, których pokonali pomimo szybko straconego gola. Ich marsz do strefy medalowej brutalnie powstrzymali dopiero gospodarze.

Nie sposób przy okazji nie wspomnieć o kibicach Islandii. Mimo że liczbą mieszkańców nieznacznie przewyższają Katowice, reprezentanci wulkanicznej wyspy mogli liczyć na spore grono swoich fanów. Na stadionie meldowało się ich kilkanaście tysięcy, a więc około 5% całej populacji kraju! Ponadto odznaczali się oni niesamowitą żywiołowością.


Po powrocie do ojczyzny piłkarze i sztab trenerski zostali potraktowani jak bohaterowie, a ich powitanie było wielkim wydarzeniem na Islandii, która do tej pory sportowe sukcesy święciła głównie w piłce ręcznej.


Reprezentacja Walii

Największa niespodzianka turnieju, żeby nie powiedzieć sensacja. Kadra, która przed EURO była kojarzona głównie z osobą Garetha Bale’a udowodniła, że odpowiednie wykorzystanie atutów piłkarzy poprzez dobór najlepszej taktyki jest kluczem do sukcesu.

Nie zawiódł oczywiście gracz Realu Madryt, który po drodze do półfinału zdobył 3 bramki oraz zanotował asystę. Innym kluczowym piłkarzem Smoków był niewątpliwie Aaron Ramsey, wespół z Edenem Hazardem lider klasyfikacji asyst. Jego brak był wyjątkowo odczuwalny w meczu ½ finału przeciwko Portugalii, gdzie nie mógł zagrać z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek.


Brawa należą się również szefom walijskiej federacji. Chris Coleman pracuje z narodową kadrą od 2012 roku, a jego początki do najlepszych nie należały. Kibice z powodu niesatysfakcjonujących wyników domagali się nawet głowy trenera, na co nie przystały władze krajowego związku. Gdyby postąpili pochopnie i nie pozwolili Colemanowi na spokojne wdrożenie swojej wizji, Walia zamiast walki o finał Mistrzostw Europy mogłaby dalej marzyć o awansie na turniej rangi mistrzowskiej.


Dimitri Payet

Piłkarz West Hamu w marcu skończył 29 lat, ale wydaje się, że jego kariera dopiero się zaczyna. Urodzony na Reunionie gracz przez długi czas grał w Ligue 1, co jednak przełożyło się jedynie na transfer do angielskiego średniaka. Na Wyspach nadal świetnie podawał, o czym świadczy 12 asyst. Do tego potrafił strzelić kilka bramek i już miniony sezon ligowy sprawił, że mocniejsze kluby zaczęły pytać o Payeta, za którego Młoty zapłaciły Marsylii 15 mln €.


Zbawienne okazało się dla niego EURO 2016, na którym Dimitri pokazał się ze znakomitej strony, zdobywając 3 bramki. Szczególnie ważne były jego 2 trafienia w końcówkach meczów fazy grupowej, które pieczętowały zwycięstwo Francji i pozwoliły zająć pierwsze miejsce w tabeli.


W fazie pucharowej Payet musiał wprawdzie oddać pole Antoine’owi Griezmannowi, który przyćmił wszystkich, ale jego dokonania nie odeszły w niepamięć i teraz 29-latek jest łączony z największymi klubami, które są w stanie zapłacić za pomocnika West Hamu ponad 40 mln €.

Jakub Błaszczykowski

2048x1536-fit_polonais-jakub-blaszczykowski

Kuba przez wiele lat grał z powodzeniem w Borussii Dortmund. Kontuzje i zmiana na stanowisku trenera sprawiły, ze stracił miejsce w składzie i musiał szukać szczęścia we Fiorentinie. Z uwagi na status gracza wypożyczonego, był traktowany we Florencji po macoszemu i nie otrzymywał tylu minut, ilu oczekiwał. Do tego znów zmagał się z urazem.

Problemy zdrowotne sprawiły, że w reprezentacji stracił opaskę kapitańską na rzecz Roberta Lewandowskiego. Kiedy jednak urazy przestały trapić byłego piłkarza Wisły Kraków, ponownie stanowił o sile kadry Adama Nawałki.

Podczas EURO 2016 udowodnił, że jest prawdziwym liderem. To jego asysta zadecydowała o zwycięstwie nad Irlandią Północną, a wejście w meczu z Ukrainą odmieniło losy meczu. Bez Błaszczykowskiego awans Polski z grupy byłby zagrożony. Kuba przełamał także impas w meczu ze Szwajcarią i po raz kolejny wyręczył napastników. Przydatności skrzydłowego rodem z Truskolasów w żaden sposób nie może umniejszać niestrzelony karny, który zadecydował o odpadnięciu w ćwierćfinałowym meczu z Portugalią.


Dobre występy spowodowały, że Thomas Tuchel widzi go w kadrze BVB na przyszły sezon, a były trener Jürgen Klopp z chęcią sprowadziłby Kubę do Liverpoolu.


Thomas Meunier

Etatowym prawym obrońcą reprezentacji Belgii był Toby Alderweireld. Kontuzja Vincenta Kompany’ego zmusiła jednak Marca Wilmotsa do zmian personalnych i taktycznych. Trener Czerwonych Diabłów zdecydował, że piłkarz Tottenhamu wobec zaistniałej sytuacji przyda mu się na środku bloku defensywnego.

To nadal nie spowodowało, że Meunier mógł liczyć na miejsce w wyjściowej „11”. W 2016 roku nie udało mu się rozegrać żadnego spotkania w narodowych barwach, a pierwszy mecz we Francji przeciwko Włochom oglądał z ławki rezerwowych. Pojawił się za to w kolejnym spotkaniu przeciwko Irlandii, które Belgowie wygrali gładko 3:0, a Meunier zanotował asystę i mocno pracował w obronie. Dobrym występem wywalczył sobie miejsce w kolejnych potyczkach, w których nie opuścił ani minuty.


Przed turniejem 24-latek był nieco anonimowym graczem występującym w Club Brugge. Dobry występ na ME nie umknął uwadze skautów Paris Saint-Germain. Mistrzowie Francji zdecydowali się zapłacić za prawego obrońcę 6 mln €.


Fernando Santos

Santos przystąpił do tegorocznych mistrzostw z kadrą doświadczoną, w której dla wielu piłkarzy miał to być ostatni wielki turniej w karierze. Nie zabrakło jednak graczy młodszych, którzy w przyszłości mają stanowić o sile A Seleção. Mieszanka na początku nie okazała się jednak wybuchową.

Portugalczycy w fazie grupowej nie wygrali żadnego spotkania, ale z racji reformy turnieju 3 remisy wystarczyły do prześlizgnięcia się do 1/8 finału. Tam na drodze stanęła reprezentacją Chorwacji, która przez cały mecz przeważała, ale więcej cierpliwości wykazali podopieczni Santosa, którzy w końcówce dogrywki przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. W kolejnej rundzie do wyeliminowania Polski gracze z Półwyspu Iberyjskiego potrzebowali serii rzutów karnych i dopiero w półfinale z Walią odnieśli pierwsze zwycięstwo w regulaminowym czasie gry.


Wszystko to sprawiło, że Portugalczycy byli krytykowani, ale na szczęście dla nich selekcjoner postępował w myśl zasady „psy szczekają, karawana jedzie dalej”. Skuteczność była dla niego ważniejsza niż ładny dla oka futbol, co sprawiło, że w wielkim finale udało się pokonać nawet fawowryzowaną Francję. Ostatecznie trenerzy są rozliczani za wyniki. Efektowny futbol pozwoliłby poszczególnym graczom zapaść w pamięci kibiców, ale niekoniecznie dałby złoty medal.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *