euro2016italiaforward

Po emocjach związanych z ligowym sezonem fani futbolu, a zwłaszcza piłkarze będą musieli nieco odciągnąć w czasie myśli o odpoczynku i wakacjach. A wszystko związane jest z Mistrzostwami Europy, które na przełomie czerwca i lipca tego roku odbędą się we Francji. Szkoleniowcy poszczególnych reprezentacji powoli rozmyślają nad wyselekcjonowaniem 24-osobowej kadry. Niektórzy borykają się z bólem głowy z powodu bogactwa na poszczególnych pozycjach. Niestety ten jakże przyjemny dylemat nie obowiązuje Squadra Azzurra. Pomimo iż aktualni wicemistrzowie Starego Kontynentu bez porażki wygrali swoją grupę eliminacyjną, media włoskie nie wypowiadają się pochlebnie na temat ekipy selekcjokonera Antonio Contego, która irytuje swoim minimalizmem oraz stylem gry. Objaw ten widoczny jest praktycznie we wszystkich formacjach na boisku, ale szczególny defekt widać w ofensywie. Problemów jest wiele, a co za tym idzie – pojawiają się pytania. Jedno z nich brzmi: kto powinien jechać na europejski czempionat w roli dziewiątki i czy reprezentacja Italii znajdzie prawdziwego egzekutora bramek, którego potrzebuje od zaraz?

Czasy, kiedy skutecznością w ataku “grzeszyły” takie osobowości futbolu, jak choćby Roberto Baggio czy Alessandro Del Piero, odeszły w pamięć. Antonio Conte ogłosił, iż po finałach mistrzostw Europy przestanie być selekcjonerem reprezentacji Włoch, by w lecie objąć londyńską Chelsea. Taki obrót sprawy nie może dobrze wpłynąć na morale zespołu. Jednak, nie zbaczając z toru, należy zastanowić się nad bardzo istotną sprawą: kto może rozwiązać problemy reprezentacji Squadra Azzurra w ataku?

Zespół gospodarzy, czyli Trójkolorowi mają w swoim posiadaniu Oliviera Girouda bądź Antoine’a Griezmanna, Hiszpania – Aritza Aduriza, Belgia – Romelu Lukaku. Największy skarb na szpicy posiada natomiast reprezentacja Synów Albionu. Duet Harry Kane & Jamie Vardy w obecnie trwającym sezonie mówi sam za siebie. Reprezentacja Włoch jest natomiast na etapie poszukiwań. Conte, w ciągu swojej ponad półtorarocznej pracy z kadrą narodową, przetestował aż ośmiu klasycznych środkowych napastników.

Z każdym kolejnym meczem – czy to towarzyskim, czy eliminacyjnym do Euro – szkoleniowiec Italii szukał różnych rozwiązań pod względem doboru optymalnej formacji. Początkowo stosował ustawienie 1-3-5-2, przechodząc z czasem na 1-4-3-3 (z jednym środkowym napastnikiem – przyp. red.), 1-4-4-2, aż w końcu ostatnich meczach kontrolnych, z Hiszpanią i Niemcami, zastosował ustawienie 1-3-4-3, zmieniając je w zależności od wydarzeń na murawie np. na 1-5-4-1. Te zawirowania, połączone z marnym stylem gry (a właściwie jego brakiem), spowodowały, że 46-letni trener nie ma stuprocentowego kandydata do roli typowej “9”. Czasu jest niewiele, bowiem do rozpoczęcia finałów we Francji pozostało dokładnie 52 dni. Kandydatów do wyjazdu jest wielu, ale graczy w szczytowej formie aktualnie brak. A liczba miejsc jest przecież ograniczona…

Napastnicy, którzy zagrali za kadencji Antonio Conte
Napastnicy, którzy zagrali za kadencji Antonio Contego

Na tę chwilę na czoło klasyfikacji środkowych napastników wysuwa się zawodnik Southampton FC, Graziano Pellè. Jego statystyki w Premier League nie powalają na kolana, lecz 30-latek prezentuje najrówniejszą formę spośród pozostałych ubiegających się o powołanie. Pod koniec czerwca 2014 roku ze stanowiska trenera Feyenoordu Rotterdam odszedł Ronald Koeman, lecz nie musiał on długo czekać na znalezienie nowego pracodawcy. Natychmiast po byłego piłkarza Barcelony zgłosili się Święci. Nie zastanawiając się długo, Holender pociągnął za sobą wicekróla strzelców Eredivisie (z rozgrywek 2013/14 – 28 meczów/ 23 gole – przyp. red.). W pierwszym swoim sezonie pobytu na St. Mary’s Stadium Pellè ustrzelił 16 bramek we wszystkich rozgrywkach, będąc centralnym punktem w systemach 1-4-2-3-1 oraz 1-4-3-3, stosowanych najczęściej przez trenera Koemana. Doprowadziło to do tego, że Southampton FC osiągnął najlepszy wynik w historii występów w Premier League, zajmując siódme miejsce na finiszu kampanii 2014/15. Jednak długi sezon dał się mocno we znaki Włochowi, który, jak sam przyznał, zbyt późno zaczął brać na poważnie karierę piłkarską. Od początku listopada 2015 do 12 marca 2016 roku Pelle nie był wstanie wpisać się na listę strzelców, a więc Ronald Koeman mógł powoli zacząć zadawać sobie pytanie, czy 30-letni snajper przyda się w długoterminowym planie budowy silnej drużyny.

“Chcemy w zespole zatrzymać każdego wyróżniającego się gracza. 31 lat to dobry wiek, aby nadal grać na wysokim poziomie. Graziano miał problemy fizyczne, ale mocno zaznacza swoją obecność na treningach. Jestem przekonany, że jak wróci do pełni sprawności, zacznie trafiać do siatki rywali.” – powiedział Koeman, kiedy zapytano go o przyszłość reprezentanta Włoch

Po 855 minutach bez zdobyczy bramkowej, wychowanek Lecce przełamał się w meczu ze Stoke City i zrobił to w bardzo przekonywujący sposób – inkasując od razu dwa trafienia.

Graziano Pellè to typ piłkarza, który przede wszystkim bazuje na swoim wzroście (194 cm – przyp. red.). Potrafi także znaleźć się w odpowiednim miejscu na boisku oraz posiada dobrą technikę użytkową, co widać zwłaszcza przy wykańczaniu akcji bramkowych, a przy tym jest silny fizycznie, co z kolei można zauważyć walce o górną piłkę oraz grze tyłem do bramki. Rozliczenie przyjdzie jednak z końcem sezonu i dalsze losy 11-krotnego reprezentanta Italii mogą być różne. Mimo wszystko, wydaje się, że na tę chwilę jest on numerem „1” na środku ataku, lecz trudno w przypadku Italii prorokować, na jaką układankę zdecyduje się Antonio Conte i jaką obierze taktykę podczas pierwszego starcia na Euro 2016 przeciwko silnej Belgii.

a.espncdn.com

Dalsze poszukiwania typowego napastnika zatrzymują się na włoskim piłkarzu z brazylijskim paszportem, Éderze, który po bardzo dobrych występach w Sampdorii Genua przykuł uwagę Antonio Contego. W wieku 28 lat zadebiutował w zespole Squadra Azzurra, a miało to miejsce pod koniec marca 2015 roku w pojedynku eliminacyjnym EURO 2016. I to właśnie po jego golu Włosi zremisowali ostatecznie z reprezentacją Bułgarii 2:2. Debiut jak najbardziej udany. Tymczasem co dalej?

Podczas zimowego calciomercato Éder zmienił otoczenie przenosząc się z Sampdorii Genua do Interu Mediolan i jak się okazuje – był to nie najlepszy wybór. W barwach Nerazzurrich wystąpił jak dotąd wyłącznie w 10 meczach, a w ostatnich dwóch (z Frosinone oraz Napoli – przyp. red.) przesiedział na ławce rezerwowych. Na koncie ma tylko jedną asystę, którą zaliczył w meczu Coppa Italia z Juventusem, a jego dorobek bramkowy w obecnej kampanii to 12 trafień. Część kibiców nie była entuzjastycznie nastawiona do tego, aby tzw. “farbowany lis” przywdziewał barwy narodowe Włoch, ale problem może rozwiązać się sam. Dziennikarze La Gazzetta dello Sport, czyli największego dziennika sportowego na Półwyspie Apenińskim, dają wybitnie do zrozumienia, iż aktualna forma zawodnika nie uprawnia go do kolejnych powołań, a zwłaszcza na europejski czempionat. Trudno nie zgodzić się z tą opinią.

Jeśli nie Éder, to kto następny? Swoją uwagę przykuwa niewątpliwie Simone Zaza, na co dzień piłkarz mistrza Włoch, Juventusu. Po wykupieniu z US Sassuolo za 18 mln € stał się jedynie rezerwowym w drużynie Bianconerich, o czym dobitnie świadczą jego dotychczasowe liczby (496 minut w 15 grach w Serie A w sezonie 2015/16 – przyp. red.). Nie był to jednak bezproduktywny czas, bowiem pomimo znikomej liczby minut spędzonej na murawie boiska, Zaza zdążył dołożyć swoją cegiełkę do tegorocznych sukcesów ekipy ze stolicy Piemontu. Na miano jednego z kluczowych momentów, który zadecydował o zdobyciu scudetto przez Juve, bez wątpienia zasługuje jego gol z 25. kolejki Serie A, a był on o tyle ważny, że został zdobyty przeciwko bezpośredniemu rywalowi w walce o końcowy triumf, czyli SSC Napoli. Massimiliano Allegri desygnował reprezentanta Włoch do gry w 58. minucie, przy stanie 0:0 i w końcówce rywalizacji to właśnie 24-latek zadecydował o zwycięstwie swojej drużyny. Dzięki temu przepięknemu trafieniu Stara Dama wskoczyła na pozycję lidera, którego, wydaje się, nie odda do samego końca.

„Najmniej czasu spędziłem na boisku z grona pozostałych napastników, ale nie poddaje się bez walki. W styczniu nie chciałem odejść, gdyż wyglądałoby to tak, jakbym przyznał się do swojej porażki. Oczywiście mam nadzieję na otrzymanie szansy w większej liczbie spotkań. Nikt przecież nie lubi oglądać meczu z ławki” – powiedział w wywiadzie dla “La Gazetta dello Sport”

Drużyna z Turynu nie wiąże jednak długotrwałej przyszłości z wychowankiem Stella Azzurra Bernalda, który na zainteresowanie nie ma prawa narzekać. Akces pozyskania napastnika Juve zgłasza, co ciekawe… Antonio Conte, który widziałby utalentowanego snajpera w swojej nowej układance w Chelsea.

Simone Zaza jest na pewno ciekawą alternatywą na środku ataku Italii. To właśnie piłkarz Bianconerich ma przejąć przysłowiową pałeczkę po Mario Balotellim. Na boisku nie jest zbyt efektowny, ale ciężko pracuje dla zespołu. Gdy otrzyma piłkę w polu karnym, nie zastanawia się długo, nie szuka niepotrzebnego dryblingu, a po prostu stara się uderzać. Walka to jego drugie imię. Na pewno głównym mankamentem Zazy jest gra tyłem do bramki.

W seniorską reprezentację były zawodnik Sassuolo wszedł z wysokiego „C”, bowiem premierową bramkę zdobył już w drugim swoim występie – w wygranym 2:0 meczu z Norwegią, rozpoczynającym zwycięski marsz Squadra Azzurra do finałów Euro we Francji.

A może warto by było postawić na doświadczenie turniejowe? Mario Balotelli, Alberto Gilardino czy też Fabio Quagliarella to zawodnicy, którzy ograni są na dużych światowych turniejach, lecz ich aktualna dyspozycja również pozostawia wiele do życzenia. Pierwszy z nich, czyli popularny “Super Mario” jest cieniem piłkarza, który był choćby mocnym punktem kadry narodowej cztery lata temu podczas polsko-ukraińskiego EURO 2012. Obecnie przebywa na wypożyczeniu w Milanie, które kończy się w czerwcu, ale Balotelli nie chce wracać do Liverpoolu i z chęcią związałby się stałą umową z klubem z San Siro. Reprezentant Włoch w bieżącym sezonie wystąpił w 17 meczach Serie A, notując w nich po jednej bramce i asyście. Tymczasem im bliżej mistrzowskiej imprezy, sam zainteresowany prezentuje coraz lepszy poziom.

„W ostatnich dwóch spotkaniach prezentowałem się dobrze. Mam jeszcze sześć meczów na udowodnienie swojej jakości. Czuję, że jestem w dobrej formie fizycznej i psychicznej” – powiedział Balotelli w rozmowie dla brytyjskiego dziennika The Guardian



Alberto Gilardino oraz Fabio Quagliarella mają po równo 33 lata na karku i jeżeli aktualny selekcjoner wręczyłby któremuś przepustkę do Francji, to raczej byłby to gest w akcie desperacji, niż racjonalny ruch. Obaj mają już dawno za sobą najlepszy okres gry. Mimo to, w dalszym ciągu są ważnymi postaciami w swoich klubach (odpowiednio Palermo i Sampdoria – przyp. red.).

Reprezentacja Włoch posiada szeroki wachlarz ofensywnych piłkarzy, jednakże wachlarz ten nie koniecznie gwarantuje jakość. Kadrę Italii czekać będzie ciężkie zadanie z zestawieniem linii ataku, niemniej jednak Antonio Conte jest na tyle doświadczonym i umiejącym podejmować trudne decyzje szkoleniowcem, iż na pewno jakieś rozwiązanie znajdzie. W szerokiej kadrze znajdują się przecież tacy piłkarze, jak Lorenzo Insigne, Stephan El Shaarawy czy Antonio Candreva, którzy mogą odciążyć klasycznych napastników w strzelaniu bramek. Aczkolwiek aby wszystko funkcjonowało jak w zegarku, potrzebny jest monolit i zgranie, którego w przypadku Squadra Azzurra brakuje. Zespoły w fazie grupowej, z którymi przyjdzie im się mierzyć na mistrzostwach Europy we Francji, są bardzo wymagające i posiadają w swoich szeregach kilku klasowych egzekutorów (Belgia, Szwecja oraz Irlandia – przyp. red). Okazać się więc może, że zawczasu przyjdzie się pakować Włochom do domu. Z drugiej strony, byłby to ogromny blamaż i cios dla włoskiego calcio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *