Legia - Ajax LE 2017 - foto główne (Kopiowanie) (Kopiowanie)

To już dziś! Minęły długie oczekiwania na przełożenie na boiskową rzeczywistość tego, o czym zdecydował los. W czwartkowy wieczór mistrzowie Polski podejmować będą Ajax Amsterdam – ten sam, który dwa lata temu zakończył ich European Dream. Mimo że Jacek Magiera musi się zmagać z problemami natury kadrowej, jego zespół wcale nie jest pozbawiony szans w rywalizacji z najbardziej utytułowanym holenderskim zespołem. Zwłaszcza, że pod wodzą 40-letniego szkoleniowca Legioniści już nie raz pokazywali, że im bardziej wymagający rywal i trudniejsza sytuacja, tym większe zdumienie potrafią wywołać na twarzach kibiców i ekspertów.

Cofnijmy się o kilka miesięcy. Jest 14 września 2016 roku, godzina 21:02, Stadion Wojska Polskiego w Warszawie. Po strzale Marca Bartry Arkadiusz Malarz wyciąga piłkę z siatki po raz trzeci, choć minęła wówczas dopiero 17. minuta rywalizacji, na którą przedstawiciel polskiego futbolu w wydaniu klubowym czekał ponad dwadzieścia lat. Któż wówczas przypuszczał, że Legia nie tylko zdobędzie premierowego gola i punkty w fazie grupowej elitarnej Ligi Mistrzów, ale będzie także kontynuowała swoją europejską przygodę wiosną…


Los postanowił jednak zakpić z wszelkiej maści ekspertów, a kulminacyjnym punktem szalonego i pozbawionego jakichkolwiek elementów logiki planu było zwolnienie jednej z największych pomyłek w historii stołecznego klubu, Besnika Hasiego i zatrudnienie Jacka Magiery. Ta roszada na trenerskim stołku doprowadziła do zaskakującego finału – zwycięstwa nad Sportingiem CP, które pozwoliło na dalszą grę w rozgrywkach pod egidą UEFA, gdzie kolejnym szczeblem będzie ponowna potyczka z Ajaksem Amsterdam.


Od poprzedniego starcia obu zespołów w szeregach Wojskowych zmieniło się niemal wszystko. Prowadzącego wówczas ekipę Warszawy Henninga Berga zdążyli już zastąpić Stanisław Czerczesow, wspomniany Hasi oraz Jacek Magiera. Rewolucja personalna nie oszczędziła także szatni mistrza Polski. Warto bowiem wspomnieć, że mecz z lutego 2015 roku pamięta zaledwie pięciu obecnych piłkarzy Legii: Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Guilherme, Tomasz Jodłowiec i Michał Kucharczyk.


Trzeba przy tym zauważyć, że Brazylijczyk występował wtedy nie na swojej nominalnej pozycji, lecz na lewej stronie defensywy. Trudno o bardziej dobitny komentarz do radykalnej zmiany w drużynie stołecznych niż to, że norweski taktyk umieścił w protokole meczowym Dossę Júniora i Michała Masłowskiego. Zauważył to także Jacek Magiera, gdy na chłodno oceniał rezultat grudniowego losowania.

“Jesteśmy teraz zupełnie inną drużyną. Mamy obycie międzynarodowe, jesteśmy bardziej doświadczeni i to pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość”

Drużyny sprzed dwóch lat nie przypomina także 33-krotny mistrz Holandii. W porównaniu ze składem Ajaxu z pierwszego meczu 1/16 Ligi Europy z Legią, w kadrze zespołu Petera Bosza również ostało się zaledwie pięciu graczy, którzy byli uczestnikami pamiętnej rywalizacji: Davy Klaassen, Nick Viergever oraz Jaïro Riedewald, Lasse Schøne i Daley Sinkgraven, którzy pojawili się z ławki rezerwowych. Ten ostatni uczestniczył razem z trenerem w środowej konferencji prasowej i kurtuazyjnie wypowiadał się na temat rywala.

“Dwa lata temu udało się nam zwyciężyć 1:0 i 3:0. Nie wiem jednak jak obecnie wygląda sytuacja z Legią. Wszystko okaże się w czwartek”

Holandię prędzej czy później opuściło wielu klasowych zawodników, na czele z Arkadiuszem Milikiem, który zapisał na swoim koncie jedyną bramkę w amsterdamskim spotkaniu.

Sami piłkarze Legii przyznają, że będzie to zupełnie inna potyczka:

“To inna drużyna niż ta, z którą rywalizowaliśmy dwa lata temu. My też jesteśmy innym zespołem. Bardziej doświadczonym, mamy większe ogranie w pucharach. Zapowiada się ciekawe spotkanie” – mówił Arkadiusz Malarz podczas „Sportowej Niedzieli”

Tuż po losowaniu Magiera nie ukrywał jednak, że to właśnie holenderski rywal będzie faworytem do awansu do kolejnej rundy Ligi Europy:

“To drużyna, która od lat występuje z powodzeniem na europejskich boiskach, z dużo większymi sukcesami. To znakomita firma, zresztą na tym etapie nie ma już słabych drużyn. Cieszę się, że będziemy mieli okazję się z nimi spotkać”

Na przedmeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Legii dodawał również, że jego zespół wyjdzie na boisko bez większej presji, bo zebrał już należyte doświadczenie na arenie międzynarodowej:

“Wiemy, że gramy z młodą i dobrą drużyną, która wygrała ostatnio pięć meczów z rzędu. Patrzymy jednak przede wszystkim na siebie. Nie po to wygraliśmy ze Sportingiem, by dzisiaj kogokolwiek się obawiać. Chcemy kontynuować przygodę, zagrać dobry mecz i okazać się lepszym zespołem”

Sporym utrudnieniem dla byłego trenera Zagłębia Sosnowiec będą jednak problemy kadrowe. Już w weekend Magiera zapowiedział, że w czwartek nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych Moulina i Rzeźniczaka, a nie można zapominać, że w tegorocznych rozgrywkach Europa League nie wystąpi już Artur Jędrzejczyk (“Jędza” reprezentował już bowiem w tym sezonie LE barwy innego klubu, FK Krasnodar – przyp. red.). Jego nieobecność będzie o tyle istotna, że od kilku dni z problemami zdrowotnymi zmagał się Łukasz Broź. Opiekun gospodarzy uspokajał, że były obrońca Widzewa powinien być do jego dyspozycji.

“Łukasz Broź trenował cały czas. Nie było tak, że nic nie robił – ćwiczył w siłowni, a takie treningi są bardzo intensywne. Łukasz jest gotowy do gry, ale gdyby okazało się, że jednak nie zagra, to mamy różne opcje: na prawej obronie mogą zagrać Jakub Czerwiński lub Michał Kucharczyk, a moglibyśmy zagrać też trójką obrońców. Jestem jednak dobrej myśli. Broź będzie dzisiaj trenował”Jacek Magiera

Równie niepokojąca będzie absencja kapitana Wojskowych, który bez cienia wątpliwości odżył pod wodzą Magiery i ponownie stał się niezwykle ważnym elementem warszawskiego zespołu. A tego z pewnością nie można powiedzieć ani o zastępującym go w ligowym meczu z Arką Macieju Dąbrowskim, ani o Jakubie Czerwińskim. Były stoper Zagłębia Lubin co prawda solidnie zaprezentował się w sobotnim starciu w Gdyni, ale trudno przypuszczać, aby rywalizacja z Josipem Barišiciem czy Przemysławem Trytką była prawdziwą weryfikacją jego przygotowania do rundy wiosennej.

Kibice Legii powinni być natomiast spokojni o obsadę środka pola. Wygląda bowiem na to, że Tomasz Jodłowiec uporał się już ze wszystkimi trudnościami i ponownie będzie kluczowym zawodnikiem linii pomocy mistrza Polski. Podczas sobotniej potyczki z Arką został nawet wybrany piłkarzem meczu i niewykluczone, że po powrocie Belga do składu na ławce rezerwowych usiądzie Michał Kopczyński.


O ile z dużą dozą pewności można stwierdzić jak będą wyglądały defensywa i linia pomocy, to dużą zagadkową pozostaje kształt formacji ofensywnej, którą w Gdyni tworzyli Tomáš Necid, Miroslav Radović i Valeri ‘Vako’ Qazaishvili, który w drugiej części gry został zastąpiony przez Guilherme. Napastnik rodem z Czech zaliczył asystę przy jedynej bramce w tym meczu, ale trudno powiedzieć czy poznał styl drużyny, aby dostać szansę od pierwszej minuty w tak istotnym sprawdzianie.

Ajax przeszedł w ostatnim okresie podobną rewolucję kadrową jak Wojskowi, co w ostatecznym rozrachunku sprawiło, że dwa ostatnie sezony de Godenzonen kończyli w lidze za plecami PSV Eindhoven. Taki stan rzeczy utrzymuje się także po 22. kolejkach obecnej kampanii Eredivisie.

Na kim Legia powinna najmocniej skoncentrować swoją uwagę? Przede wszystkim na osobie Kaspera Dolberga, który w bieżących rozgrywkach ligi holenderskiej dziesięciokrotnie pokonywał bramkarzy rywali. Młody Duńczyk już teraz znalazł się na celowniku wielu europejskich klubów, a zdaniem „Bilda” na prowadzeniu w wyścigu o podpis na kontrakcie utalentowanego 19-latka znajduje się Borussia Dortmund.

Pochwał nie szczęścił mu także piłkarz, którego wychowanek Silkeborga zastąpił:

“Kasper na duży talent. Myślę, że Ajax sprzeda go za naprawdę duże pieniądze” – mówił Arkadiusz Milik podczas rozmowy z miesięcznikiem “Ajax Life”

Podczas analiz taktycznych trener Magiera powinien uczulić swoich podopiecznych, aby zachowywali szczególną czujność, gdy przy piłce będą się znajdować Klaassen oraz Hakim Ziyech. Pierwszy do 10 bramek dołożył pięć asyst, a drugi legitymuje się bilansem 8 trafień / 7 otwierających podań.

Na korzyść ekipy gości może przemawiać fakt, że rozgrywki Eredivisie po zimowej przerwie wznowiono już w połowie stycznia, a więc kilka tygodni przed startem rundy wiosennej LOTTO Ekstraklasy. Dla szkoleniowca Legii nie jest to jednak najważniejszy aspekt.

“To, że drużyna z Holandii zaczyna rozgrywki w połowie stycznia, a my w połowie lutego, wiedzieliśmy już wcześniej. Nie mam na to wpływu. Mam natomiast wpływ na to, jak do tego spotkania będzie przygotowana Legia” – Jacek Magiera

Co ciekawe, zdaniem holenderskiej prasy w Amsterdamie wcale nie są zadowoleni z wylosowania Legii. I nie wynika to bynajmniej z faktu, że mistrz Polski będzie dla Ajaxu przeciwnikiem nie do przejścia – wręcz przeciwnie. Zdaniem “De Telegraaf” na kolejnych meczach zespołu dowodzonego przez Petera Bosza mogą skorzystać Feyenoord Rotterdam i PSV, które zakończyły już swoją przygodę z europejskimi pucharami i mogą się skupić wyłącznie na rodzimej rywalizacji.

Czwartkowe spotkanie przy Łazienkowskiej 3 poprowadzi znany Hiszpan David Fernández Borbalán. Nie jest to jednak nadzwyczaj szczęśliwy arbiter dla Legii, gdyż to właśnie 43-letni rozjemca z Almerii prowadził jeden z poprzednich pojedynków pomiędzy tymi zespołami. Wówczas przed własną publicznością Legia uległa Ajaksowi aż 0:3.

Zdaniem bukmacherów faworytem dzisiejszej rywalizację będą goście – kurs na ich wygraną zatrzymał się na poziomie 2,30. Nieco wyższy jest ten na zwycięstwo gospodarzy (ok. 3,30), zaś remis to zdaniem „buków” prawdopodobieństwo na poziomie 3,5 do 1.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *