EiSOunmXgAA3amb

Rywalizacja w najsilniejszych rozgrywkach europejskich rozkręca się z każdym tygodniem. Od kilkunastu dni walka trwa w Hiszpanii, Anglii i Francji, a teraz dołączyły do tego grona włoska Serie A i niemiecka Bundesliga. Co zrozumiałe, dzięki temu mieliśmy okazję podziwiać w akcji więcej kadrowiczów i znów pojawiły się kolejne okazje do radości. W ostatnich dniach drogę do bramki przeciwnika znaleźli Robert Lewandowski, Mateusz Klich, Przemysław Płacheta, Kamil Wilczek, a asysty dołożyli jeszcze “Lewy”, “Clichy” oraz debiutujący w Derby Country Kamil Jóźwiak. Jak w zakończonym właśnie weekendzie zaprezentowali się inni zawodnicy, którzy znajdują się wśród potencjalnych wybrańców selekcjonera Jerzego Brzęczka i mogą poważnie myśleć o wyjeździe w przyszłym roku na turniej o prymat na Starym Kontynencie?

Złoty okres Klicha

Gdyby tuż przed startem tej kampanii Premier League ktoś powiedział, że po dwóch weekendach Mateusz Klich stanie się najskuteczniejszym Polakiem występującym w najbogatszej i zapewne także najsilniejszej lidze świata, konkluzje mogły być trzy. Po pierwsze mogło to świadczyć, że niewielu naszych rodaków występowało na Wyspach, ponadto ten wynik nie był specjalnie imponujący, a przede wszystkim pomocnik Leeds to znakomity i niedoceniany piłkarz. Co ciekawe, każda z tych możliwości jest prawdziwa.


30-latek szturmem wkradł się do ligi, która co tydzień przyciąga przed ekrany miliony kibiców. Na inaugurację zmagań w PL zdobył efektowną bramkę w starciu z broniącym tytułu Liverpoolem, a w sobotnim meczu z Fulham skutecznie wykorzystał rzut karny i dołożył do tego asystę.


Nic zatem zaskakujące, że ponownie zachwyceni są nim dziennikarze i eksperci na Wyspach. Jermaine Jenas, były reprezentant Anglii, który podczas swojej kariery występował w Tottenhamie, Newcastle czy QPR powiedział, że Leeds prezentuje może nieco chaotyczny futbol, ale to tylko pozory, bo wszystko opiera się na takich kreatywnych graczach jak Klich, którzy idealnie pasują do stylu Marcelo Bielsy.


Lewandowski i Bayern znów gromią

Końcówka poprzedniego sezonu zdecydowanie należała do piłkarzy z Monachium, którzy najpierw przypieczętowali kolejny tytuł ligowy i sięgnęli po krajowy puchar, a następnie po rozbiciu Barcelony i ograniu w finale PSG dołączyli do swojej gabloty trofeum na zwycięstwo w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie.


Hans-Dieter Flick zapowiadał, że bieżące rozgrywki będą dla Bawarczyków, ale po inauguracyjnym starciu z S̶c̶h̶a̶l̶k̶e̶ ̶0̶8̶ Schalke 04 nic na to nie wskazuje. Gracze z Gelsenkirchen i tak mogli mówić o odrobinie szczęścia, bo przy większej determinacji obrońców tytułu mogli wracać do domu z bagażem kilkunastu bramek. Jedna z nich padła łupem Roberta Lewandowskiego, który walkę o czwartą z rzędu koronę króla strzelców rozpoczął od skutecznie wykonanego rzutu karnego. Na razie jednak w klasyfikacji najlepszych strzelców musi oglądać plecy Gnabry’ego czy Kramaricia, który w pierwszych meczach ustrzelili hat-tricka.


Większą uwagę przykuła jednak fenomenalna asysta Polaka, wydatnie pokazująca jak nietuzinkowym graczem stał się w ostatnich miesiącach. Za taki progres, stawiający go w jednym rzędzie z Leo Messim i Cristiano Ronaldo nagroda powinna być oczywista – “Złota Piłka.”




Sobota pełna polskich akcentów w Championship

W tym sezonie Premier League z dobrej strony pokazuje się Mateusz Klich, a poza nim awans wywalczył jeszcze Kamil Grosicki, który nie znajduje jednak uznania w oczach trenera Slavena Bilicia. Nie oznacza to jednak, że polska kolonia na zapleczu angielskiej elity znacznie się skurczyła. Jest wprost przeciwnie.

Sobota przyniosła bramkę Przemysława Płachety, który po przenosinach ze Sląska Wrocław do Norwich nie tylko nie przepadł, ale zaczyna odgrywać coraz większą rolę w ekipie spadkowicza. Jego efektowny strzał pozwolił Kanarkom na wywalczenie jednego punktu z Preston.


Z dobrej strony pokazał się także Kamil Jóźwiak. Już kilka dni po przenosinach do Derby Country znalazł się w wyjściowym zestawieniu, a w drugiej połowie zanotował asystę przy bramce Jacka Marriotta. Podopieczni Phillip Cocu musieli jednak uznać wyższość Luton Town i po dwóch kolejkach Championship mają zero dorobek punktowy.


Tylu powodów do zadowolenia co młodzi skrzydłowi nie miał już Michał Helik, który po dobrym występie w krajowym pucharze dostał szansę także w lidze. Niestety, już w pierwszej połowie otrzymał czerwoną kartkę.


Nadciągają kolejne kłopoty Piątka?

Poprzedni sezon Bundesligi nie był udany dla wychowanka Lechii Dzierżoniów, bo zakończył rozgrywki mając na koncie tylko cztery trafienia, a był moment, że przegrywał rywalizację z 36-letnim Vedadem Ibiševiciem. Doświadczonego Bośniaka w Berlinie już nie ma, ale to nie oznacza, że zniknęły wszystkie problemy. W jego miejsce ściągnięty został Jhon Córdoba, który na pewno nie pogodzi się z rolą zmiennika.

Na inaugurację nowych rozgrywek w podstawowym składzie Starej Damy znalazł się 25-letni Polak, ale w wyjazdowym starciu z Werderem Brema zaprezentował się bardzo mizernie. W jednej sytuacji trafił co prawda w poprzeczkę, ale przez niemal cały występ był zupełnie niewidoczny i po godzinie gry musiał skierować się ku ławce rezerwowych. Znacznie lepiej zaprezentował się dwa lata starszy Kolumbijczyk, który najpierw miał spory udział przy trafieniu, które zanotował Matheus Cunha, a następnie sam wpisał się na listę strzelców.




Wilczek bez litości dla Brøndby

Tego lata Kamil Wilczek po nieudanej przygodzie w Göztepe SK wrócił do duńskiej Superligaen. Nie wybrał jednak Brøndby IF, w którym przez kilka lat grał pierwszorzędną rolę, lecz odwiecznego rywala – FC København, co rozwścieczyło kibiców.

Przeciwko byłemu klubowi miał okazję zagrać już w drugiej kolejce i już po 12 minutach wyprowadził swój nowy zespół na prowadzenie. Później strzelali już jednak tylko rywale i to oni mogli się cieszyć z drugiego w tym sezonie kompletu punktów.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *