790548198

Nieco później niż w poprzednich lat, ze względu na pandemię i spowodowaną przez nią przerwę, do rywalizacji wracają najsilniejsze ligi europejskie. W drugi weekend września zmagania odbywały się we Francji czy Anglii, dlatego nie zabrakło spotkań, w których mogliśmy oglądać naszych stranierich. Na listę strzelców wpisali się Mateusz Klich, Patryk Klimala, Kamil Wilczek i Paweł Bochniewicz, a swoje pierwsze mecze w nowych klubach rozegrali Damian Kądzior, Radosław Majecki, Robert Gumny czy Bartosz Białek. Niestety, nie wszyscy mieli tyle powodów do zadowolenia, a najgłośniej było fatalnej interwencji Marcina Bułki, która kosztowała PSG stratę punktów. Jak spisali się pozostali zawodnicy znajdujący się w orbicie zainteresowania selekcjonera Jerzego Brzęczka, mający przy tym nadzieję, że ten zabierze ich na przełożony na przyszły rok turniej o prymat na Starym Kontynencie?

Chwila chwały Klicha na Anfield

Jest czerwiec 2011 roku. 21-letni wówczas pomocnik opuszcza Cracovię i przenosi się do Wolfsburga z konkretnie nakreślonym celem – podbojem Bundesligi. Podczas 4-letniego pobytu w Dolnej Saksonii nie rozegrał ani jednego spotkania w barwach Wilków, ale zaliczył wówczas, z różnym skutkiem, wypożyczenia do PEC Zwolle, 1. FC Kaiserslautern i FC Twente. Któż spodziewał się wtedy, że po swoim pierwszym występie w najwyższej klasie rozgrywkowej na Wyspach znajdzie się na ustach niemal wszystkich mediów, otrzymując od niektórych z nich takie same oceny jak Mohamed Salah?


Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby na swojej ścieżce piłkarskiej nie trafił na trenera Marcelo Bielsę. Ten w przeciwieństwie do Jerzego Brzęczka potrafi wykorzystać wszystkie atuty urodzonego w Tarnowie zawodnika. To właśnie Argentyńczyk wszczepił w Klicha więcej odwagi i wiary w swoje umiejętności, dzięki czemu “Clichy” zanotował efektowne wejście w pole karne Liverpoolu i znakomitym uderzeniem zmusił do kapitulacji samego Alissona Beckera.


W tamtym momencie popularne Pawie doprowadziły do wyrównania i poważnie myślały o wywiezieniu z terenu aktualnego mistrza Anglii zdobyczy punktowej. W końcówce po raz trzeci do bramki Leeds trafił jednak Salah i trzeba było odejść się smakiem. Mimo to wielu graczy beniaminka zebrało znakomite recenzje, a o samym Klichu napisano: “uciszył Liverpool” czy “schował Keitę i Wijnalduma.


Gorzki weekend pozostałych Polaków w Premier League

Pozostali rodacy występujący w najbogatszej i zdaniem wielu także najsilniejszej lidze świata nie mieli już powodów do zadowolenia. Od porażki nowy sezon rozpoczęło Southampton, a Jan Bednarek, który nieco lepiej mógł się zachować przy jedynej bramce został zmieniony już w przerwie.


Dwa razy piłkę z siatki musiał wyciągać Łukasz Fabiański, a jego West Ham musiał na własnym obiekcie uznać wyższość Newcastle. Zmiennik Wojciecha Szczęsnego w narodowych barwach nie zanotował ani jednej skutecznej interwencji i od fachowego serwisu statystycznego “Wchoscored” otrzymał bardzo przeciętną notę “5,6”.

Kamil Grosicki wysoko przegrany mecz WBA z Leicester spędził w otoczeniu zmienników, a Jarosław Jach co nikogo nie ma prawa dziwić, nie znalazł się nawet w kadrze meczowej Crystal Palace.


Koszmar Marcina Bułki

Koronawirus wywołał gigantyczne spustoszenie w szeregach finalisty ostatniej edycji Ligi Mistrzów. Podczas premierowego starcia z wracającym do Ligue 1 poza składem znaleźli się Ángel Di María, Mauro Icardi, Neymar, Kylian Mbappé, Leandro Paredes czy Keylor Navas. Z tego względu w wyjściowym zestawieniu PSG pojawił się młody bramkarz, który niedawno zasłynął rozbiciem luksusowego auta. Niestety, delikatnie mówiąc nie wykorzystał swojej szansy.


Oczywiście, Thomas Tuchel wymaga od swoich bramkarzy, aby zamiast bezmyślnie wybijać piłkę próbowali ją rozgrywać, ale nie muszą tego robić w tak nieudolny sposób, zagrywając do otoczonego rywalami kolegi z zespołu. Zwłaszcza, jeśli na boku znajduje się niepilnowany partner. Co prawda niemiecki szkoleniowiec starał się usprawiedliwiać zawodnika polskiej młodzieżówki, mówiąc o jego niewielkim doświadczeniu, ale podczas niedzielnego starcia z Marsylią umieścił go w otoczeniu zmienników, stawiając tym razem na Sergio Rico.

“Co mogę powiedzieć o tej pomyłce? To techniczny błąd, który mógł się przydarzyć. Zapewne nie ostatni w jego karierze. Niestety, dla nas zdecydował o wyniku meczu.”

Thomas Tuchel


Debiuty, debiuty, debiuty

W ten weekend przynajmniej kilku polskich zawodników dostąpiło zaszczytu rozegrania pierwszego meczu w nowych barwach. Najwięcej powodów do zadowolenia miał powołany niespodziewanie na ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski Paweł Bochniewicz. Były obrońca Górnika Zabrze wyszedł w podstawowym składzie sc Heerenveen i w drugiej połowie zdobył bramkę pieczętującą zwycięstwo.


Pandemia koronawirusa dość szybko przyniosła szansę dla Radosława Majeckiego. Wirusem SARS-CoV-2 zaraził się Benjamin Lecomte i do bramki musiał wskoczyć właśnie były zawodnik Legii Warszawa. AS Monaco zdołało pokonać Nantes, a 20-latek zanotował jedną skuteczną interwencję, choć przy jedynym trafieniu dla rywala na pewno mógł się zachować lepiej.


W drugiej części gry premierowej kolejki LaLiga swój debiut zaliczył Damian Kądzior. 28-letni skrzydłowy niczym specjalny się nie wyróżnił, ale raz niepotrzebnie stracił piłkę. Minie jednak trochę czasu zanim odnajdzie się w dość topornym stylu gry swojej nowej ekipy i w pełni zrozumie założenia taktyczne José Luisa Mendilibara.


W końcówce meczów w ramach Pucharu Niemiec na murawie zameldowali się Robert Gumny i Bartosz Białek, ale zapewne trzeba będzie poczekać jeszcze kilka tygodni aż zaczną odgrywać ważniejszą rolę odpowiednio w Augsburgu i Wolfsburgu. Niemniej jednak oba klubu wiążą z nimi przyszłość i mają wobec nich duże oczekiwania.




Udany powrót Wilczka

W styczniu 2020 roku 32-letni napastnik postanowił po ponad czterech latach opuścić Brøndby IF i przeniósł się do Göztepe SK. Pobyt w przedstawicielu tureckiej Süper Lig okazał się jednak zupełnie nieudany i postanowił wrócić do Danii. Niespodziewanie nie zdecydował się jednak na występy w klubie, w którym był żywą legendą, lecz wybrał lokalnego rywala – FC København , doprowadzając kibiców do furii.

Król strzelców Ekstraklasy w barwach Piasta Gliwice nie przejął się jednak wielką falą krytyki i w pierwszej kolejce ustrzelił dublet. To jednak nie wystarczyło, aby klub z mógł się cieszyć z jakiejkolwiek zdobyczy punktowej.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *