CrsNXG4XYAALME5 (Kopiowanie)

Przez wielu ekspertów skazywana na rozpaczliwą batalię o utrzymanie Korona Kielce zajmuje jak na razie miejsce w najlepszej ósemce ligi. Za plecami ambitnej i zdeterminowanej drużyny Tomasza Wilmana znajdują się ekipy, które były predestynowane do walki o ambitniejsze cele, jak choćby Legia Warszawa czy Lech Poznań. Czy Złocisto-Krwiści po raz kolejny zagrają na nosie znawcom piłki w krajowym wydaniu i zachowają ligowy byt?

Problemy finansowe i organizacyjne Scyzoryków zaczęły się wraz z końcem sezonu 2007/08, kiedy to z finansowania Korony wycofał się Krzysztof Klicki. Od tego czasu klub przejęło miasto, które przez lata bezskutecznie próbowało pozyskać nowego inwestora. Wielokrotnie ogłaszano zakończenie poszukiwań odpowiedniego podmiotu, ale za każdym razem do transakcji ostatecznie nie dochodziło. Tak było także w maju tego roku, kiedy Korona miała zostać przekazana w ręce duetu Jakub Meresiński – Marek Citko, chociaż do pełnego sukcesu brakowało tylko podpisów pod właściwymi dokumentami. Tym razem jednak dobrze się stało dla klubu z ulicy Ściegiennego, że do zmiany właściciela nie doszło, biorąc pod uwagę informacje, jakie pojawiły się niedawno na temat młodszego z biznesmenów.


Niespodziewanie Koronę przejęło konsorcjum z… Senegalu, które nie zamierza bynajmniej łożyć na utrzymanie drużyny wielkich pieniędzy. Trudno zakładać, aby w Kielcach powstało nowe eldorado dla piłkarzy, skoro część środków nadal będzie pochodzić z miejskiej kasy. Sprowadzenie zawodników za sporą gotówkę i z wysokimi kontraktami można zatem włożyć między bajki.


Przed rozpoczęciem rozgrywek wydawało się, że zmiany, jakie nastąpiły w zespole Złocisto-Krwistych nie skierują go na drogę rozwoju, a wprost przeciwnie – prostą linią doprowadzą do I ligi. Świetna praca Marcina Brosza w ubiegłym sezonie została „nagrodzona” podziękowaniem mu za współpracę, a jego następcą został będący od kilku lat w strukturach klubu, ale niedoświadczony na poziomie seniorskim Tomasz Wilman.


Odejście wielu podstawowych zawodników, którzy zapewnili wcześniej Koronie spokojne utrzymanie – Airama Cabrery, Vlastimira Jovanovicia, Kamila Sylwestrzaka czy Aleksandrsa Fertovsa – także nie zwiastowało Kielczanom świetlanej przyszłości. W ich miejsce do drużyny dołączyli zawodnicy z kartą na ręku, znajdujący się dodatkowo na zakręcie kariery, jak Maciej Gostomski, Jacek Kiełb czy Michal Peškovič. Na Ściegiennego ściągnięto wprawdzie Hiszpanów z interesującą przeszłością, jednak nie mających w ostatnim czasie wielkich sukcesów na koncie – Miguela Palancę oraz Daniego Abalo.

Inauguracja kampanii 16/17 mogła tylko utwierdzić ekspertów w przekonaniu, że Korona nie będzie się liczyć w walce o czołowe lokaty. Wysoka porażka 0:4 z Zagłębiem Lubin, po bardzo słabej grze, nikogo w Kielcach optymizmem nie mogła napawać, jednak w kolejnych spotkaniach było już znacznie lepiej. Najpierw Złocisto-Krwiści podzielili się punktami z Pogonią Szczecin i Piastem Gliwice, a później udało się nawet zanotować efektowną wiktorię 4:1 nad pogrążonym w kryzysie Lechem Poznań. Seria meczów bez porażki została przerwana w Gdańsku, jednak komplet punktów w dwóch ostatnich przed przerwą reprezentacyjną kolejkach (z Wisłami z Krakowa i Płocka) pozwolił Scyzorykom awansować na wysokie, szóste miejsce w tabeli.

Mocnym punktem ekipy Tomasza Wilmana jest napastnik Łukasz Sekulski – najlepszy strzelec zespołu. Wypożyczony z Jagiellonii Białystok 25-latek w siedmiu meczach zdobył cztery gole, co plasuje go na drugim miejscu w klasyfikacji czołowych snajperów Ekstraklasy, tylko za Konstantinem Vassiljevem.


Po raz kolejny w Kielcach swoją piłkarską przystań odnalazł Jacek Kiełb, który z najlepszej strony pokazywał się tylko w Koronie. W innych klubach popularny “Ryba” zatracał swoje atuty i odchodził w atmosferze wielkiego rozczarowania. Po powrocie blondwłosy pomocnik zdołał już zaliczyć dwie asysty, a także strzelić bramkę w końcówce spotkania z Wisłą Kraków, przesądzającą o zwycięstwie Koroniarzy.


Dobrą robotę w ostatnich meczach wykonuje również Maciej Gostomski. Sezon w bramce Korony rozpoczął Michal Peškovič, ale od spotkania z Lechią trener Wilman zdecydował się postawić na Polaka. Po meczu w Gdańsku szkoleniowiec mógł mieć wątpliwości, co do swojej decyzji, gdyż przy decydującym golu Grzegorza Kuświka Gostomski popełnił ewidentny błąd, notując tzw. ”pusty przelot”. W kolejnych meczach 27-letni bramkarz był już jednak kluczowym zawodnikiem swojej drużyny. Uczący się fachu w szkółce MSP Szamotuły golkiper z pewnością chciałby się odbudować po słabszym okresie swojej kariery, gdy stracił miejsce w składzie Lecha Poznań. Także półroczny pobyt w Rangers FC Gostomski chciałby zapewne wymazać z pamięci.



Niemiłą niespodzianką dla kieleckich kibiców było odpadnięcie już w 1/16 Pucharu Polski z grającą w II lidze Puszczą Niepołomice. W regulaminowym czasie gry padł remis 1:1, ale Złocisto-Krwiści fatalnie wykonywali rzuty karne (aż 3 zmarnowane jedenastki), przez co szybko musieli porzucić marzenia o występnie na początku maja na Stadionie Narodowym. Trzeba jednak zaznaczyć, że trener Wilman desygnował do gry mocno eksperymentalną jedenastkę, dokonując wielu zmian w stosunku do składu występującego na co dzień na boiskach Ekstraklasy. Nie przyniosło to pozytywnego efektu, a zmiennicy nie wykorzystali swojej szansy.


Najnowszymi nabytkami Korony są Hiszpanie – Miguel Palanka, który zdążył już fantastycznym golem z Lechem Poznań przywitać się z kielecką publicznością oraz Dani Abalo, który kilka sezonów temu zdobywał mistrzostwo Bułgarii z Łudogorcem Razgrad. Na Ściegiennego z pewnością liczą, że będą to wzmocnienia na miarę pozyskanego w zeszłym roku Airama Cabrery. Wychowanek Teneryfy nie tylko został najlepszym strzelcem drużyny, ale także drugim snajperem Ekstraklasy, za plecami niedoścignionego Nemanji Nikolicia.


Zespół Złocisto-Krwistych od pewnego czasu, począwszy od kadencji Leszka Ojrzyńskiego, wyróżnia się ogromnym zaangażowaniem, determinacją oraz wolą walki, czym często nadrabia braki w zaawansowaniu technicznym. Podoba się to zwłaszcza kieleckim fanom, którzy bardzo doceniają boiskowe zaangażowanie swoich ulubieńców i utrzymują z nimi dobre relacje. U piłkarzy Korony, którzy nie zarabiają dużych pieniędzy a te, które mają zagwarantowane w kontraktach dostają nierzadko ze sporym opóźnieniem, taka sytuacja wyzwala jeszcze większą motywację.


Trudno na tak wczesnym etapie sezonu przewidzieć, jak potoczą się dalsze losy podopiecznych Tomasza Wilmana. Różnice pomiędzy drużynami w Ekstraklasie nie są duże i wystarczy seria kilku wygranych meczów, aby zanotować znaczący awans w górę tabeli albo szybki zjazd w przypadku kolejnych niepowodzeń. Liga polska jest niezwykle nieprzewidywalna, a kontrowersyjny system rozgrywek zakładający podział punktów sprawia, że nawet wypracowanie sobie sporej przewagi nie gwarantuje komfortu w rundzie finałowej. Całkowite bezpieczeństwo zapewnia jedynie awans do grupy mistrzowskiej, a o to Koronie nie będzie łatwo. Przestrogą dla Kielczan niech będzie sytuacja Podbeskidzia z zeszłego sezonu. Górale byli bardzo blisko dostania się do grona ośmiu najlepszych drużyn w kraju, a po serii porażek w decydujących kolejkach wylądowali ostatecznie na ostatnim miejscu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *