DC6IQY7XoAA2_mY

Gdy kilka tygodni temu po zdobyciu historycznego dla Jagiellonii tytułu wicemistrzowskiego Michał Probierz w glorii chwały opuszczał Białystok, wydawało się, o czym w zdecydowanej większości byli przekonani zapewne także kibice popularnych Żubrów, że jedynym kierunkiem, w którym 44-letni szkoleniowiec będzie chciał rozwijać swój warsztat trenerski jest zagranica. Miał to być klub dysponujący większymi możliwościami finansowymi, organizacyjnymi, a także sportowymi niż na Podlasiu, tymczasem zupełnie niespodziewanie „polski Guardiola” przeniósł się do walczącej w minionym sezonie do końca o utrzymanie Cracovii.

Zwolnienie po mocno rozczarowującym sezonie z funkcji szkoleniowca Pasów Jacka Zielińskiego, któremu jeszcze rok wcześniej udało się mu wywalczyć awans do europejskich pucharów, nie było z pewnością zaskoczeniem. Analizując dogłębnie tę decyzję, trzeba pamiętać o tych, które wcześniej podejmował właściciel Cracovii Janusz Filipiak, znany z dość porywczego i stanowczego charakteru. Niemałą sensacją należy jednak nazwać zatrudnienie w Krakowie Michała Probierza, który miał podobno okazję przenieść się do któregoś z klubów zagranicznych, by wejść na wyższy poziom swojej kariery trenerskiej. Z pewnością dla charyzmatycznego menedżera będzie to awans pod jednym kątem – finansowym, gdyż Cracovia zarządzana jest w sposób transparentny i nie brakuje w klubie środków na transfery. Można mieć jednak spore wątpliwości, czy nawet mimo już dokonanych, a także zapowiadanych wzmocnień Probierz będzie w stanie powtórzyć choćby czwarte miejsce, jakie Pasy zajęły w sezonie 2015/16, co przy Kałuży potraktowano jako spore osiągnięcie.


Początkowo sygnały o możliwym zatrudnieniu 44-letniego szkoleniowca płynęły przede wszystkim z Turcji oraz 2. Bundesligi – w tym kontekście wymieniano przede wszystkim Bursaspor Kulübü oraz Arminię Bielefeld. Niewątpliwie byłyby to dla Probierza duże wyzwania sportowe, intratne posady z punktu widzenia finansowego, a przede wszystkim nobilitacja dla polskiej myśli szkoleniowej, która w ostatnich latach z wiadomych przyczyn nie jest zbytnio ceniona na Zachodzie. Były opiekun Jagiellonii jako jeden z niewielu polskich szkoleniowców zaliczył epizod w innej lidze europejskiej (w greckim Arisie Saloniki – przyp. red.), ale nowe nadzieje spełzły na niczym – “polski Guardiola” musiał zadowolić się etatem w stabilnym, choć nieliczącym się w ostatnich latach w walce o najwyższe trofea zespole.


Pierwszym sygnałem, że Probierz może jednak pozostać w Polsce były informacje o jego udziale w nowym projekcie związanym ze Śląskiem Wrocław. Miasto po raz kolejny chce sprzedać klub, a bardzo zainteresowany transakcją jest Andrzej Kuchar – wrocławski biznesmen, który kiedyś inwestował swoje fundusze w Lechię Gdańsk. 44-latek, oprócz posady pierwszego trenera, miał również zostać współwłaścicielem Śląska, jednak ostatecznie zdecydował się nie przystępować do tego niepewnego projektu, o czym wspomniał na pierwszej konferencji prasowej w stolicy Małopolski:

“W pewnym momencie mieliśmy inne plany. Byłem związany z grupą kapitałową Andrzeja Kuchara i rozmawialiśmy o przejęciu Śląska Wrocław – to była prawda. Sytuacja się komplikowała, jeśli chodzi o prowadzenia tego klubu. Nie byłem zadowolony z rozmów ze Śląskiem”

Michał Probierz

Trudno zaprzeczyć, że w trakcie swoich dwóch, dość długich jak na polskie warunki, przygód z Jagiellonią Probierz osiągnął wyniki na miarę tego klubu wybitne, co potwierdziło zresztą głosowanie na najlepszego trenera w historii Dumy Podlasia, które zbiegło się wówczas ze zdobyciem Pucharu oraz Superpucharu Polski przez jego podopiecznych.


Innych krajowych drużyn, które prowadził urodzony w Bytomiu szkoleniowiec, relatywnie nie potrafił wznieść na taki poziom, jak Białostoczan – bez względu na to, czy była to Wisła Kraków, czy Lechia Gdańsk. Z każdego z tych epizodów Probierz mógł z pewnością wyciągnąć więcej, a najlepiej świadczy o tym fakt, że z Wisły i Lechii był zwalniany, zaś z Jagiellonii odszedł sam, po wygaśnięciu dotychczasowego kontraktu.

Probierz znany jest z trudnego charakteru i barwnych wypowiedzi, co pozwala sądzić, że jego współpraca z równie zdecydowanym w swoich działaniach prezesem Filipiakiem może nie obyć się bez licznych zgrzytów i nieporozumień, na co wielu kibiców i dziennikarzy zapewne ostrzy sobie zęby.


Przy Kałuży 44-latek zastanie niezłą drużynę, mającą w składzie wielu zawodników, którzy wywalczyli awans do eliminacji Ligi Europy dwa sezony wcześniej, a także kilku piłkarzy sprowadzonych do Krakowa już tego lata, mogących stać się realnymi wzmocnieniami podstawowej jedenastki Pasów. Być może postara się także namówić do przejścia do swojej nowej drużyny zwycięzcę klasyfikacji kanadyjskiej poprzednich rozgrywek, Estończyka Konstantina Vassiljeva, który również zdecydował się rozstać z Jagą.


Wydaje się, że poprawa wyników Cracovii z poprzedniego sezonu nie powinna być zadaniem trudnym, jednak awans na podium, którego zapewne oczekiwałby właściciel, byłby z kolei nie lada wyczynem, którego przy Kałuży nie widziano od lat. Mimo że okno transferowe zaczęło się dla pięciokrotnego mistrza Polski bardzo dobrze, m.in. od sprowadzenia kilku wyróżniających się piłkarzy I ligi, cieniem na krakowskim klubie kładzie się zatrzymanie przez ABW nowego dyrektora sportowego, a do niedawna pracownika Ruchu Chorzów Mirosława Mosóra.


Michał Probierz podjął się trudnego wyzwania, wszak zdecydował się przyjąć ofertę od niezwykle wymagającego pracodawcy, jednak przy bezkonfliktowej współpracy i solidnie przepracowanym okresie przygotowawczym młody trener może osiągnąć kolejny sukces. W Cracovii potencjał, by osiągnąć awans do europejskich pucharów jest, ale do tej pory nie został w pełni wykorzystany.

“Wierzę w to, że zbudujemy silny zespół. Cracovia to drużyna, którą można wyprowadzić na bardzo wysokie salony. Moim celem w pierwszym dwuletnim okresie pracy jest doprowadzenie zespołu do gry w europejskich pucharach”

Michał Probierz podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami

Łaska kibica zmienna jest, zatem można się spodziewać, że po pięknym pożegnaniu za lata owocnej pracy w Białymstoku, które miało miejsce przy okazji wieńczącego ubiegły sezon meczu z Lechem Poznań, gdy chociażby najzagorzalsi fani zaprezentowali efektowną oprawę dedykowaną Probierzowi, decyzję o przejściu do innej drużyny z Ekstraklasy, w dodatku niezbyt w kraju lubianej, część sympatyków Jagi może uznać za „zdradę”. Oby jednak większość fanów na Podlasiu decyzję “polskiego Guardioli” uszanowała i nadal miała w pamięci pracę, jaką wykonał przy Słonecznej 1.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *