CuReWseWYAAT04I

W żadnej z dziewięciu europejskich grup eliminacyjnych do rosyjskiego mundialu lider nie wypracował sobie równie pokaźnej przewagi nad resztą stawki. Mimo tego Polacy jadą do Kopenhagi, by rozegrać prawdopodobnie najważniejszy mecz w tym roku. Adam Nawałka wraz ze swoimi podopiecznymi chce wrócić do kraju z trzema punktami i w poniedziałek przypieczętować awans po wygranej nad outsiderem z Kazachstanu. Najpierw jednak na Biało-Czerwonych czeka jeden z najbardziej niewygodnych rywali w historii – Dania.


6 meczów: 5 zwycięstw i remis, bilans bramkowy 15:7 – w tak komfortowych warunkach już dawno nie przystępowaliśmy do kluczowych spotkań w eliminacjach do jakiekolwiek turnieju. Polacy mają za sobą dwa pojedynki rozegrane w 2017 roku – oba wygrane. Mecze z Czarnogórą i Rumunią utwierdziły w przekonaniu, że doczekaliśmy się drużyny zdolnej do wielkich rzeczy. I choć przed dzisiejszym wyjazdowym starciem z Danią czuć optymizm, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że w Kopenhadze kadrę Nawałki czeka piłkarska wojna.



Duńczycy z dziesięcioma punktami na koncie zajmują trzecią lokatę w grupie E. Ewentualna porażka z Biało-Czerwonymi ograniczy do minimum marzenia drużyny Åge Hareide o awansie z pierwszego miejsca. Na Parken to gospodarze będą pod presją, ale pewnych kłopotów można się doszukać w obu obozach.

Adam Nawałka po raz pierwszy od dawien dawna z własnej woli nie powołał na zgrupowanie Grzegorza Krychowiaka. Defensywny pomocnik został skreślony przez Unaia Emery’ego w Paris Saint-Germain i dopóki nie wywalczy sobie miejsca w podstawowej jedenastce West Bromwich Albion, gdzie trafił na roczne wypożyczenie, nie ma co liczyć na zaproszenia od selekcjonera. Naturalnym zastępcą 27-latka jest Karol Linetty, który przeciwko Rumunom rozegrał poprawne spotkanie. Obok zawodnika Sampdorii Genua Nawałka najpewniej desygnuje do gry Krzysztofa Mączyńskiego. Popularny “Mąka” zaliczył przeciętne wejście do Legii Warszawa, ale w kadrze wciąż jest ważną postacią. Opiekun piątej reprezentacji w rankingu FIFA konsekwentnie stawia na środkowego pomocnika rodem z Krakowa, a ten odpłaca mu się za zaufanie dobrą postawą na boisku. We wspomnianym czerwcowym pojedynku z Rumunią, do momentu odniesienia kontuzji, Mączyński należał do najlepszych zawodników.

Nawałka doskonale wie, że mocną stroną Duńczyków jest środek pola, więc obrazkiem, który powinniśmy oglądać w Kopenhadze będzie praca w defensywie Piotra Zielińskiego. Rozgrywający Napoli uzupełnia tercet środkowych pomocników i choć będzie ustawiony najwyżej, to musi zaangażować się w pomoc Mączyńskiemu i Linettemu przy neutralizowaniu poczynań drugiej linii Skandynawów. O zagrożeniu płynącym ze strony rozgrywającego Partenopeich w telewizji DR mówił Thomas Helveg, były reprezentant Danii:

“Od młodości związany jest z włoskim futbolem, gdzie świetnie nauczył się fachu. W wieku 17 lat pojechał do Udinese i od razu tam zabłysnął. Dzisiaj imponuje swoją techniką oraz umiejętnością czytania gry w każdym meczu Serie A”

Skrzydła to królestwo Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, o ile ten drugi będzie w pełni sił. Alternatywą pozostaje niemający na koncie choćby minuty z orłem na piersi Maciej Makuszewski.


Zgrupowanie z powodu urazu więzadłowego musiał bowiem opuścić Sławomir Peszko. Skrzydłowego Lechii Gdańsk czeka minimum dwumiesięczna przerwa. Do kadry wraca za to Arkadiusz Milik. 23-letni napastnik nie ma jednak najlepszych wspomnień związanych z osobą Jannika Vestergaarda i ostatnią październikową potyczką z Danią.


Defensywa nie powinna natomiast ulec zmianie, choć Michał Pazdan i Artur Jędrzejczyk nie mają za sobą najlepszego okresu. Nawałka może mieć także dylemat co do obsady bramki, o czym szerzej pisaliśmy w poprzednim artykule.

Gospodarze, choć przystąpią do meczu z Polską w bojowych nastrojach, także mają swoje problemy. Z kadry De Rød-Hvide w ostatniej chwili wypadł Yussuf Polusen. Napastnik RasenBallsport Leipzig w Warszawie udowodnił, że jest wartościowym piłkarzem. Po wejściu na boisko wychowanka Lyngby Boldklub w poczynania drużyny Nawałki wkradła się nerwowość, a ciemnoskóry snajper zdobył gola kontaktowego na 2:3. W porównaniu do październikowego starcia na Stadionie Narodowym, w duńskim zespole brakować będzie prawego obrońcy Ankersena, który stracił miejsce w pierwszej reprezentacji.

To między słupkami występuje jednak najbardziej charyzmatyczny zawodnik naszego piątkowego rywala – Kasper Schmeichel. Czteroosobowy blok obronny, którym będzie kierował golkiper Leicester City, najprawdopodobniej utworzą Jens Larsen, Jannik Vestergaard, kapitan drużyny Simon Kjær i Riza Durmisi. Polacy będą musieli zwrócić uwagę zwłaszcza na boczne sektory boiska, bowiem obaj skrajni defensorzy dysponują znakomitym dośrodkowaniem i są świetnie przygotowani pod względem fizycznym.

Źródło: bt.dk / Foto: Jens Nørgaard Larsen, Scanpix 2014
Źródło: bt.dk / Foto: Jens Nørgaard Larsen, Scanpix 2014

O obliczu duńskiej kadry decyduje środek pola, gdzie panem i władcą jest Christian Eriksen. Co ważne, rozgrywający Tottenhamu w spotkaniach rozgrywanych na rodzimej ziemi prezentuje się o niebo lepiej niż w starciach wyjazdowych. Jego partnerami będą mający amerykańskie korzenie Thomas Delaney i doświadczony William Kvist (m.in. VfB Stuttgart czy Wigan Athletic, obecnie FC København – przyp. red.). Tercet atakujących stworzą najprawdopodobniej szybki skrzydłowy Martin Braithwaite, dowołany przez Hareide kontrowersyjny Nicklas Bendtner (były piłkarz Arsenalu będzie pełnił raczej rolę drugiego napastnika – dod. red.) oraz rosły, mierzący 193 cm wzrostu napastnik Atalanty Andreas Cornelius.

Choć czasy świetności duńskiego futbolu należą już do przeszłości, naszego najbliższego przeciwnika nie można lekceważyć. Ranking FIFA wskazuje wprawdzie, że Duńczycy są dopiero 46. reprezentacją świata, ale 41 pozycji, jakie dzieli ich od Biało-Czerwonych, nie oddaje prawdziwej siły podopiecznych Åge Hareide.


Piłkarze norweskiego selekcjonera tworzą świetnie zbilansowany kolektyw. Eriksen dzieli i rządzi w drużynie narodowej w takim stopniu, jak robi to w Tottenhamie. Duńska legenda, zdobywca Złotej Piłki z 1977 roku Allan Simonsen uważa, że to gospodarze będą górą w piątkowy wieczór na stadionie Parken:

“Cenię wasz zespół. Oglądałem go nie raz i w dobrym dniu Polska może pokonać każdego przeciwnika na świecie. Kto wie, może to właśnie wasza reprezentacja będzie czarnym koniem przyszłorocznego mundialu? Skoro Dania triumfowała w finałach mistrzostw Europy w 1992 roku, i to bez przygotowań, to może i polski zespół sprawi podobną niespodziankę? […] To będzie bardzo trudny mecz dla obu drużyn. Wszystko zależy od tego, kto będzie tego dnia w lepszej formie. Polska wcale nie jest silniejsza od Danii. Jeśli nasza drużyna zagra na swoim poziomie, to powinna wygrać”

Allan Simonsen w wywiadzie dla “Przeglądu Sportowego”

Presję na skandynawskiego rywala zrzucają także nasi kadrowicze.

“Duńczycy grają u siebie, więc będą faworytem. Przeciwko nam będzie 30-35 tysięcy kibiców, ale nie wolno bać się ich gwizdów. Są groźni u siebie, a w ataku pozycyjnym prezentują się lepiej niż my. Do niezłego rozegrania piłki dołożyli ostatnio także grę pressingiem. Na początku kwalifikacji, po zmianach personalnych, mieli trochę problemów. Ale jedenaście miesięcy temu w Warszawie to oni grali w piłkę, a my strzelaliśmy gole. Mają też wysokich zawodników, więc naturalnym atutem są stałe fragmenty. Grę reprezentacji Danii kreuje Christan Erikssen z Tottenhamu. Ich atutem są też silne boki obrony”

Robert Lewandowski na przedmeczowej konferencji prasowej

Wszyscy kibice reprezentacji Polski czekają na to, aż w poniedziałkowy wieczór po końcowym gwizdku sędziego Andrisa Treimanisa komentatorzy Mateusz Borek i Tomasz Hajto będą mogli triumfalnie obwieścić, że jesteśmy w finałach Mistrzostw Świata. By tak się stało, najpierw trzeba pokonać niewygodnych Duńczyków, ale kadra Nawałki radziła sobie już nie z takimi przeszkodami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *