lm-4-kolejka-wtorek-zapo-foto-glowne-kopiowanie

Niespełna dwa tygodnie minęły od zakończenia trzeciej kolejki fazy grupowej tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, a już przyszedł czas na serię rewanżową. We wtorek wszystkie oczy piłkarskich kibiców z pewnością będą skierowane na Manchester, gdzie ambicjonalnie podrażniony wysoką porażką na Camp Nou Pep Guardiola będzie chciał wziąć rewanż na Barcelonie. Przed równie ciężkim zadaniem stają zawodnicy Napoli, którzy po ostatniej porażce z Beşiktaşem czują na plecach oddech nie tylko ekipy ze Stambułu, ale również Benfiki.

Zaczynamy jednak od grupy A i pojedynku Ludogorca Razgrad z Arsenalem. Kanonierzy do spółki z francuskim PSG rozsiedli się wygodnie w fotelu lidera, natomiast Bułgarzy póki co szorują dno tabeli, gromadząc w trzech meczach zaledwie punkt. Mimo iż spotkanie rozgrywane na Stadionie Narodowym imienia Wasyla Lewskiego w Sofii powinno być dla Londyńczyków czystą formalnością, nikt ekipy z Razgradu lekceważyć nie powinien. Orły nieraz już potrafiły u siebie urywać punkty albo eliminować z rozgrywek o wiele bardziej renomowane drużyny, a teraz stoją pod ścianą i muszą zacząć punktować, jeżeli liczą choćby na awans do Ligi Europy. W lidze Ludogorets nie przegrał od dziewięciu kolejek, ale starcie z rozpędzoną jedenastką Wengera to zupełnie inna historia. W poprzedniej kolejce The Gunners przejechali się po zespole Georgiego Dermendzhieva aż 6:0 i tym razem również nie zadowolą się niskim rezultatem.

W drugim spotkaniu grupy A FC Basel zmierzy się z Paris Saint-Germain. Paryżanie, choć ostatnie spotkanie wyjazdowe z Lille rozstrzygnęli na swoją korzyść (zwycięstwo 1:0 – przyp. red.), wciąż nie zachwycają w Ligue 1. W Lidze Mistrzów piłkarze Unaia Emery’ego nie mają natomiast większych problemów z kolejnymi przeszkodami. Już w pierwszej serii gier ekipa z Parc des Princes była bliska pokonania Arsenalu, jednak mimo wielu dogodnych sytuacji Edison Cavani nie potrafił sforsować ostatniej przeszkody w osobie golkipera Kanonierów. Później były już tylko wysokie zwycięstwa nad Ludogorcem i Bazyleą (odpowiednio: 3:1 i 3:0). Na niekorzyść gospodarzy wpływa dodatkowo fakt, że PSG nie przegrało na wyjeździe żadnego z ostatnich trzech spotkań, a do tego nie straciło w nich ani jednej bramki!


Co gorsza dla Szwajcarów, w tej edycji Champions League zdobyli tylko jedną bramkę, a aż sześć razy kapitulowali. Podopieczni Ursa Fischera znajdują się zatem w sytuacji podbramkowej i muszą liczyć, że Ludogorcowi nie uda się urwać punktów Arsenalowi – w przeciwnym razie RotBlau spadną na ostatnie miejsce w tabeli. Bazylei pozostaje również wierzyć w magię meczów rozgrywanych przed własną publicznością, gdzie nie znaleźli pogromcy już od siedmiu spotkań.


Grupa B przynosi zapowiadany szeroko we Włoszech rewanż Napoli z Beşiktaşem. Dwa tygodnie temu Turcy niespodziewanie nie dali szans gospodarzom na Stadio San Paolo i wygrali 3:2. W ostatnim czasie fani Partenopeich nie mają więc zbyt wielu powodów do radości. W weekend podopieczni Maurizio Sarriego przegrali bowiem także bardzo prestiżowe i ważne spotkanie z Juventusem, w konsekwencji czego spadli na piąte miejsce w tabeli Serie A. Neapol cierpi przede wszystkim na brak rasowego napastnika. Kontuzja wyeliminowała z gry na pół roku Arkadiusza Milika, a jego zastępca Manolo Gabbiadini wciąż znajduje się w fatalnej formie. Zupełnie inne nastroje panują natomiast w Stambule. Beşiktaş od 14 spotkań pozostaje niepokonany, a na własnych śmieciach nie poległ od 13 kolejnych meczów! Dla wicemistrzów Italii wtorkowy pojedynek nad Bosforem będzie prawdziwym testem charakteru. Ewentualna porażka mocno skomplikuje sprawę awansu Azzurrich z pierwszego miejsca.


Sytuacja Neapolitańczyków zależeć będzie także od rezultatu drugiego pojedynku w tej grupie, a więc starcia Benfiki z Dynamem Kijów. Portugalczycy tracą zaledwie dwa punkty do Napoli i ewentualna wygrana na Estádio da Luz, przy porażce Włochów, wywinduje ich na miejsce premiowane awansem. Zresztą rywal Lizbończyków na kolana nie powala. Mimo iż Dynamo nie przegrało na wyjeździe od ośmiu spotkań, w Lidze Mistrzów Ukraińcy uciułali zaledwie punkt w starciu z Beşiktaşem. Każdy inny wynik niż zwycięstwo Orłów będzie zatem sporą niespodzianką.


Grupa C to wreszcie wyczekiwany rewanż Pepa Guardioli na Barcelonie. Manchester City w ostatnim czasie wpadł w pierwszy poważny kryzys, co najlepiej było widać w pojedynku na Camp Nou. Blaugrana bezbłędnie rozszyfrowała wówczas plany taktyczne The Citizens. Teraz kataloński strateg z pewnością będzie dążył do zmazania tej sporego rozmiaru plamy na honorze, szczególnie że mecz odbędzie się na Etihad Stadium. Guardiola musi ponownie tchnąć w zespół zwycięskiego ducha, bowiem sytuacja Obywateli w Champions League robi się nieciekawa. Anglicy mają zaledwie oczko przewagi nad Borussią Mönchengladbach, nie mówiąc już o stracie do liderującej Barcelony, która na ten moment wynosi aż pięć punktów. Niekorzystny układ wtorkowych wyników może nawet sprawić, że City wypadną z pierwszej dwójki!



Drugie spotkanie w grupie śmierci to konfrontacja Borussii Mönchengladbach z Celtikiem. Niespodziewanie przed niemieckim zespołem otworzyła się realna szansa na awans do fazy pucharowej. W pierwszym pojedynku górą były Źrebaki André Schuberta, które ostatnio mają jednak w lidze swoje problemy. W weekend BMG zaledwie zremisowała z Eintrachtem Frankfurt, a wcześniej dostała lekcję futbolu od Bayernu Monachium. Dość powiedzieć, że ostatnie zwycięstwo w Bundeslidze Die Fohlen odnieśli 24 września, a więc pięć tygodni temu!


Nie można więc stawiać Szkotów w roli całkowitego outsidera. Boleśnie o możliwościach ekipy z Celtic Park przekonał się już chociażby Manchester City, który zaledwie zremisował tutaj 3:3. W lidze natomiast The Bhoys jeszcze nie przegrali i po dziesięciu rozegranych meczach wypracowali sobie już dziewięć punktów przewagi nad drugimi w tabeli Rangersami, którzy dodatkowo mają na koncie jedno spotkanie więcej.

Grupa D przyniesie ciekawy pojedynek pomiędzy PSV Eindhoven a Bayernem Monachium. W ostatni weekend do ligowego strzelania powrócił Robert Lewandowski, który przerwał niekorzystną passę w meczu z Augsburgiem. Bardzo dobrze wyglądała współpraca Polaka z wybitnym indywidualistą Arjenem Robbenem, dlatego Carlo Ancelotti najprawdopodobniej zdecyduje się na podobne rozwiązanie we wtorek.


Mistrzowie Holandii to wbrew pozorom rywal niewygodny. W Eredevisie przegrali do tej pory tylko raz, tracąc przy tym najmniej bramek spośród wszystkich zespołów w stawce (zaledwie 5 – przyp. red.). Starcie z zawodnikami pokroju Lewandowskiego czy Müllera to oczywiście inny piłkarski świat, ale duet Moreno – Isimat-Mirin może solidnie uprzykrzyć Bawarczykom to spotkanie. Co ciekawe, gdy PSV w tym sezonie pierwsze zdobywało bramkę, za każdym razem odnosiło zwycięstwo. Być może szybkie wyjście na prowadzenie i tym razem zapewni ekipie z Eindhoven trzy punkty…


Lider grupy Atlético Madryt podejmie natomiast FK Rostów. Rosjanie, którzy w tym sezonie debiutują w rozgrywkach elitarnej Ligi Mistrzów, mają już na koncie pierwszy, historyczny punkt wywalczony w starciu z PSV. We wtorek o jakąkolwiek zdobycz podopiecznym Ivana Daniliantsa będzie jednak niezwykle ciężko. Los Colchoneros na swoim Estadio Vicente Calderón nie przywykli do porażek. Banda Simeone nie przegrała na własnej ziemi 19 kolejnych pojedynków, tymczasem goście mają ostatnio problem z regularnym punktowaniem. Selmashi nie potrafią zwyciężyć już od czterech spotkań i nic nie wskazuje na to, aby w Madrycie miało to ulec zmianie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *